Starsza pani

Wasze historie! Nie miała pieniędzy na leczenie psa, więc go oddała

Tę historię usłyszałam ostatnio od znajomej pani weterynarz. O starszej pani, która choć swego psa bardzo kochała, nie miała pieniędzy na operację ratującą psu życie. Musiała wybierać.

Pani Basia – emerytka, która miała na życie 800 zł miesięcznie. Samotna, jej całym światem był Felek. Felek to mały kundelek, mieszaniec jamnika z yorkiem. Spędzali razem każdy cały dzień, chodzili na spacery, jedli, czytali. Pani Basia prowadziła spokojne życie, chodziła tylko na bazarek, do spożywczego, do lekarza i do apteki. Na nic więcej zresztą nie było jej raczej stać.

Pewnego dnia wyczuła u Felka guz. Zdziwiła się, bo Felek miał dopiero 3 lata. W dodatku na nic nigdy nie chorował. I nagle ten guz. Pani Basia poczekała kilka dni, nie przeszło, więc poszła do weterynarza.

Operacja

Już za samą wizytę zapłaciła 30 zł. Mówiła, że to dla niej dużo. A to był dopiero początek. Potem zaczęły się badania, prześwietlenia. Okazało się, że guzów jest więcej. Trzeba je szybko wyciąć. Pani Basia wydała na leczenie Felka 400 zł, powiedziała, że więcej nie ma, to były jej jedyne oszczędności. Zaczęło jej brakować na własne leki.

I wtedy okazało się, że Felek musi mieć zrobioną operację, a ta będzie kosztować ok. 600 zł. Pani Basia nie miała nawet od kogo pożyczyć takich pieniędzy.

Operacja to było dla Felka żyć albo nie żyć. Pani weterynarz zaproponowała, że lecznica weźmie koszty na siebie, jeśli pani Basia zrzeknie się praw do Felka. Wtedy tymczasowym opiekunem psa zostanie klinika, która później znajdzie mu nowy dom.

Nowy dom

Pani Basia była w rozsypce, nie wiedziała, co wybrać. Co ważniejsze – czy jej więź z nim, czy jego życie? Albo lekarz go zoperuje i uratuje mu życie, ale ona go straci, albo… Zatrzyma go przy sobie, takiego chorego. I on pożyje może miesiąc, może tydzień, a może kilka dni.

Czasu na decyzję pani Basia nie miała dużo, bo Felka trzeba było operować „na już”. Zapłakana przyszła do lecznicy, by poinformować o swojej decyzji – zrzeka się praw do Felka. Wybiera jego życie, którego nie może mu kupić.

Już kilka dni po operacji ktoś z rodziny pani weterynarz zdecydował się przygarnąć Felka. Zapłacił za operację i gdy tylko piesek wyzdrowiał, wziął go do nowego domu.

Miesiąc później pani Basia przechodziła obok lecznicy, zajrzała. Pytała, jak Felek w nowym domu. Dowiedziała się, że bardzo dobrze, że ma kumpla – yorka i świetnie się odnalazł. Po guzach nie ma już śladu. Podziękowała za wszystko i poszła.

Już nigdy więcej nie pojawiła się w lecznicy.

Autor: Aldona Figurska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników