Wielkie marzenie małego szczeniaczka z pseudohodowli - Psy.pl

Wielkie marzenie małego szczeniaczka z pseudohodowli

Chihuahua Harley urodził się w amerykańskiej pseudohodowli, jego życie było pasmem cierpień, na szczęście trafił w końcu do ludzi, którzy go kochają. Teraz pomaga pobratymcom, więźniom pseudohodowli.

Marzenie o tym, by mieć coś swojego: „Był sobie bardzo mały szczeniaczek z pseudohodowli, który miał bardzo wielkie marzenie. Marzył o trawie, przyjaciołach, miękkich kocykach, świeżym powietrzu, zabawkach, pysznych przekąskach, przygodach i miłości. I pewnego dnia jego marzenia się spełniły. Teraz biega po trawie, ma przyjaciół, miękkie kocyki, świeże powietrze, zabawki, pyszne przekąski, przygody i miłość”.

Chihuahua Harley to dziś rzecznik ruchu na rzecz ujawniania całej prawdy o amerykańskich pseudohodowlach i uwalniania psów, które są ich więźniami. Wspiera pracę National Mill Dog Rescue, organizacji, która ratuje zwierzaki z pseudohodowli. Dlaczego? Bo Harley sam urodził się w pseudohodowli i długo nie mógł nawet marzyć o najzwyklejszych rzeczach. Oto jego historia opisana na Facebooku:

„Urodziłem się w okropnej pseudohodowli. Najpierw byłem ślicznym, małym kolorowym szczeniaczkiem rasy chihuahua. Bardzo szybko stałem się jednak brudasem. Mieszkałem w małej klatce zbudowanej z metalowych prętów. Druciana podłoga raniła moje łapy, ale przyzwyczaiłem się do tego. Nie chciałem legowiska, zabawek, kości, a nawet czystej wody, bo nie wiedziałem co to takiego. Ludzie byli moimi wrogami, nie słyszałem ani jednego dobrego słowa, nikt mnie nie głaskał – a tak naprawdę nie wiedziałem, że mogę usłyszeć takie słowo albo poczuć taki dotyk. Moim zadaniem było płodzenie nowych szczeniąt. Nie wiem, ile ich było – setki, tysiące? Lata mijały i nic się nie zmieniało. Byłem coraz starszy i schorowany. Zacząłem kaszleć i miałem atak serca. Właściciele pseudohodowli już mnie nie potrzebowali i postanowili wyrzucić mnie na śmietnik, jeszcze oddychającego. Miałem jednak szczęście, bo uratowała mnie kobieta, która miała serce (pracowała w pseudohodowli)”.

Życie Harleya zmieniło się, gdy trafił w 2011 roku do nowego domu. Choć lekarz weterynarii dawał mu kilka miesięcy życia – cieszy się nim do dziś. I oby mógł się nim cieszyć jak najdłużej i ratować swoich pobratymców. Bo 75 proc. psów żyjących w schroniskach w Stanach Zjednoczonych urodziło się w pseudohodowlach. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *