Wierność niejedno ma imię - Psy.pl - mamy nosa!

Wierność niejedno ma imię

Adoptowany kundelek przez dziewięć lat przychodził na grób swojego opiekuna. Niestety, w zeszłym tygodniu został dotkliwie pogryziony przez dwa psa i w wyniku odniesionych ran odszedł za Tęczowy Most.

Calafate, czarny, niewielki kundelek, swoje imię zawdzięczał nazwie krzewu rosnącego tylko w Patagonii (polska nazwa krzewu to berberys bukszpanolistny). W 2003 roku przygarnął go z ulicy w Rio Grande, miejscowości położonej na południu Argentyny, Pedro Vera Carcamo. Niestety, rok później zginął w wypadku podczas pracy na farmie.

Calafate znów został sam. Nie mogąc pogodzić się ze stratą najlepszego przyjaciela, przychodził codziennie na cmentarz, aby czuwać przy jego grobie. Początkowo pracownicy cmentarza próbowali go odpędzać, ale pies był wytrwały i nie dawał za wygraną. Zawsze znajdował sposób, aby przedostać się na miejsce pochówku Pedra. W końcu urzędnicy miejscy ustąpili.

Od tej chwili, przez dziewięć lat, Calafate był stałym gościem cmentarza. Wieść o jego niesłychanym oddaniu rozeszła się po całej Patagonii. A pracownicy cmentarza karmili go i zapewniali schronienie. Tydzień temu Calafate padł ofiarą ataku dwóch psów. W wyniku licznych, poważnych ran odszedł niestety za Tęczowy Most.  Wierny pies został pochowany niedaleko swojego pana, obok baraku, w którym spędzał czas z opiekującymi się nim pracownikami cmentarza. PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *