Wspomnienie - Psy.pl

Wspomnienie

Bardzo rzadko zdarza się, by przywiązanie jednej istoty do drugiej było tak ogromne, aby w momencie odejścia na drugi świat była ona wstanie pójść za przyjacielem.

Jedno z trzech zwycięskich opowiadań z konkursu listopadowego – to miejsce I.



 

Bardzo rzadko zdarza się, by przywiązanie jednej istoty do drugiej  było tak ogromne, aby w momencie odejścia na drugi świat była ona wstanie pójść za przyjacielem. Do dzisiaj nie jestem wstanie wyjaśnić dlaczego Cerber to zrobił, historia, która zdarzyła się w naszej rodzinie jest niezrozumiała dla wielu ludzi, nie są oni wstanie w nią uwierzyć, albo starają się wyjaśnić za pomocą znanych sobie zjawisk. Jednak miłości nie da się wytłumaczyć, „ten który kocha prawdziwie powinien zawsze dzielić los tego kocha”, tak też uczynił nasz pies.

Cerber był dużej postury czarnym labradorem o niesamowicie spokojnym i łagodnym spojrzeniu. Pojawił się w naszym domu jako mała puchata kulka. Łobuziak uwielbiał zabawy i nikt nie spodziewał się, że wyrośnie z niego tak cudowny przyjaciel naszej rodziny, a w szczególności mojej siostry. Łucja natomiast miała 6 lat, gdy dostała małego C na urodziny. Był to prezent bardzo wyczekiwany, miał sprawić, że ta chorowita dziewczynka odnajdzie sens życia. Niesforność Cerbera  wiele razy wywołała gromkie salwy śmiechu u mojej siostry. Kradł jej ubrania, uciekał z nimi w pysku i biegał po całym domu przy akompaniamencie jej chichotu. Był to uroczy widok zważywszy na to, że Mała bardzo rzadko się uśmiechała. Swoją drogą teraz wydaje mi się że Łucja specjalnie podrzucała swoje koszulki do jego legowiska, by ten mógł z nimi biegać.

Gdy podrośli ich zabawy stały się bardziej wyrafinowane, chodzili na długie spacery, a gdy Łucja nie miała siły wracać do domu, Cerber służył jej swoim grzbietem, pozwalając chwycić się za szelki, by mogła się podeprzeć. Stanowili idealną parę, doskonale się rozumieli. Tylko moja siostra wiedziała, kiedy Cerber jest chory, kiedy chce mu się pić, a kiedy ma ochotę na swój ulubiony przysmak – kostki ze skóry wołowej. On za to był jej towarzyszem, aniołem stróżem, gotowym pójść za nią w każde miejsce. I tak też uczynił.

Gdy Łucja skończyła 14 lat zdiagnozowano u niej nowotwór. Dla całej rodziny była to okropna wiadomość, jednak nikt nie miał zamiaru się poddać. Dzielnie razem walczyliśmy, jeżdżąc na chemioterapię, zmagając się z gorszymi i lepszymi dniami. Podczas każdej wizyty w szpitalu Cerber był przy niej, chociaż nie pozwolono mu wchodzić do środka, czekał na Łucję przy wyjściu wyglądając, czy nie wraca z badań. Miał zatroskaną, smutną minę, jednak gdy tylko ją zauważał zaczynał się cieszyć, a ona pomimo bólu uśmiechała się do niego.

Przez rok walczyliśmy z nawrotami choroby, jednak nadszedł moment, kiedy należało się poddać. Tego dnia lekarze pozwolili przyjechać na oddział razem z psem, było Boże Narodzenie więc na oddziale pozostały tylko bardzo ciężko chore dzieci. Cerber sam znalazł salę prowadząc nas prawie biegiem. Siwy już staruszek, pomimo obolałych stawów wdrapał się do siostry i ułożył koło niej na łóżku. Patrzyli się sobie w oczy przez bardzo długi czas po czym oboje zasnęli. Wieczorem Łucja odeszła. Trzy dni później za nią poszedł Cerber. 

Nie wiem czy śmierć Cerbera była przypadkowa, być może stres związany z pobytem w szpitalu i naszym zdenerwowaniem spowodował jego odejście. Możliwe, że był chory, ale nikt z nas tego nie zauważył. Możliwe też, że widząc śmierć swojej ukochanej towarzyszki postanowił, że tam gdzie odeszła Łucja będzie potrzebna jej opieka anioła stróża, towarzystwo kogoś z nas. Po tym zdarzeniu cała rodzina przeżywała załamanie, czuliśmy że straciliśmy dwie najcenniejsze istoty. Teraz jednak z perspektywy czasu cieszę się, że są tam razem, że Łucja nie jest w innym świecie sama, lecz z kimś kogo kochała, kto przypilnuje jej do czasu, gdy wszyscy razem znów się spotkamy.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *