Wychowujemy sportowca (cz. II) - Psy.pl - mamy nosa!

Wychowujemy sportowca (cz. II)

Suczka Asti ma w przyszłości uprawiać psie sporty i od początku jest do tego przygotowywana. Czego nauczyła się w ciągu ostatniego miesiąca?

Asti ma już trzy miesiące. Nadal ćwiczymy komendy opisane w poprzednim odcinku – „siad” i przywołanie. Rozpoczęłyśmy też naukę nowych.

POPATRZ MI W OCZY I ZOSTAŃ
W sportowym posłuszeństwie wymaga się, aby pies przez cały czas utrzymywał kontakt wzrokowy z przewodnikiem. Zaczynamy ćwiczenia w spokojnym miejscu. Kiedy Asti popatrzy na mnie choć przez krótką chwilkę, klikam i daję nagrodę. Wkrótce suczka zaczyna specjalnie patrzeć mi w oczy, żeby „zarobić” smakołyk. Asti rozumie już komendę „siad”, choć nie potrafi jeszcze wykonać jej w każdej sytuacji. Zaczynamy naukę zostawania. Mówię „siad”, mała siada, a ja opóźniam trochę kliknięcie, początkowo o sekundę, dwie. Na razie przedłużam siedzenie tuż przede mną. Komendę „zostań” dodam dopiero wtedy, gdy Asti bez problemu będzie wytrzymywać w tej pozycji ok. 5 sekund. Ponieważ zależy mi na szybkim wykonywaniu komend, osobno ćwiczymy szybkie siady – wtedy klikam natychmiast po przyjęciu pozycji „siad”.

CHODZENIE NA LUŹNEJ SMYCZY
Na spacerach pies może wędrować z przodu, z boku, z tyłu – byleby nie ciągnął. Jeśli ciągnie, to dlatego, że zwykle go za to nieświadomie nagradzamy: gdy chce iść do przodu, a my dajemy mu się pociągnąć, uczy się, że to zachowanie odnosi pożądany skutek. Utrwalonego nawyku ciągnięcia trudno oduczyć. Dlatego najlepiej nie dopuszczać do wytworzenia się go już u małego szczeniaka. Zasada jest prosta: kiedy smycz się napina, przystajemy. Pies musi się nauczyć, że jedynym sposobem dotarcia do celu jest utrzymywanie luźnej smyczy. Kiedy Asti napina smycz, zamieniam się w „drzewko”. Jeśli dalej stoi na napiętej smyczy, cmokam i gdy tylko zwróci na mnie uwagę, pokazuję jej smakołyk i cofam się parę kroków. W ten sposób uczy się podążania za mną na cmokanie.

Podczas ćwiczeń często zmieniam kierunek marszu, tak by mała nie próbowała wciąż ciągnąć w jednym kierunku. Przy zmianie kierunku też cmokam i nagradzam ją za podążanie za mną. Kiedy nie mam czasu na ćwiczenia, ubieram Asti w szelki. W ten sposób nauczy się, że w szelkach można ciągnąć, a w obroży – nie.

CHODZENIE PRZY NODZE
Sportowe chodzenie przy nodze jest czymś zupełnie innym niż codzienne chodzenie na smyczy. Pies ma iść z lewym barkiem na wysokości nogi przewodnika, cały czas patrząc na niego. Wołam Asti i ruszam energicznym krokiem. Truchta za mną, spoglądając z zainteresowaniem. Gdy tylko znajdzie się przy mojej lewej nodze, słyszy klik i dostaje nagrodę. Na tym etapie klikam przy każdym znalezieniu się w odpowiedniej pozycji. Ćwiczymy w spokojnym miejscu, ale jeśli mimo to mała bardzo się rozprasza, trzymam ją na smyczy. Nie używam jej do szarpania, ma ona tylko zapobiec możliwości oddalenia się psiaka. Asti ma teraz tylko dwie możliwości: albo ćwiczy ze mną i dostaje nagrody, albo… się nudzi.

PIŁECZKA SZCZYTEM MARZEŃ
Jako nagrody używam piłeczki na sznurku. Bawimy się nią np. po przywołaniu. Piłeczka dla szczeniaka powinna być przyjemna do chwytania – najlepiej z miękkiej, porowatej gumy. Podczas zabawy zachęcam Asti do chwytania za piłkę, a nie za sznurek, który początkowo wydaje jej się bardziej atrakcyjny. Mała nigdy nie dostaje piłki do samodzielnej zabawy – do tego są inne zabawki. Piłeczka ma stać się dla niej szczytem marzeń.

ROZŁOŻONA PALISADA
Asti potrafi już przejść całą niską kładkę i palisadę. Obie przeszkody są rozstawione niziutko. Nawet, gdyby nie bała się wyższej przeszkody, w tym wieku ma jeszcze nie najlepszą koordynację ruchową, lepiej więc nie ryzykować upadku. Stroma palisada nie jest też dobra dla stawów szczeniaka. Początkowo Asti dostawała smakołyki co kilka kroków, teraz dostaje je tylko na końcu, gdy tylne łapki znajdują się na przeszkodzie, a przednie na podkładce ze smakołykami. Ćwiczymy też przywołania przez palisadę, żeby zachęcić małą do jej szybkiego pokonywania.

MIĘKKI TUNEL
Asti lubi biegać przez normalny tunel. Miękki tunel, czyli rękaw, też nie stanowi już dla niej problemu. Pomocnik przytrzymywał ją przy wejściu, a ja kilka razy przywołałam ją przez rękaw, przytrzymując materiał w górze. Teraz sama przebiega go z impetem. Wbrew pozorom psy szybko uczą się pokonywania tej niby-norki.

WSTĘP DO SLALOMU
Naukę slalomu zaczynam od dwóch tyczek. Pokazuję Asti smakołyk przed nosem i przeprowadzam ją między słupkami. Gdy je mija, słyszy klik i dostaje nagrodę. Od początku ćwiczymy na obie ręce, pamiętając o tym, że pies zawsze wchodzi w slalom lewym barkiem (przy lewej ręce wchodzi od naszej strony, przy prawej – od zewnętrznej).

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *