Wychudzony nie zawsze znaczy zaniedbany - Psy.pl - mamy nosa!

Wychudzony nie zawsze znaczy zaniedbany

Chory piętnastoletni amstaf Bart jest otoczony miłością i troską pani Lucyny, swojej wieloletniej opiekunki. A jednak ktoś złożył zawiadomienie, że znęca się ona nad swoim pupilem. Od tej chwili kobieta przeżywa niekończące się interwencje organizacji prozwierzęcych i ciągle musi od nowa wyjaśniać sytuację. Chciałoby się powiedzieć: pomyśl i zapytaj, zanim zgłosisz.

Funkcjonariusze Patrolu Interwencyjnego „As” z Łodzi zostali powiadomieni o przypadku znęcania się nad psem, który miał być głodzony w jednej z podłódzkich miejscowości. Pod wskazanym adresem przywitała ich zasmucona i zrezygnowana kobieta, właścicielka rudego amstafa o imieniu Bart. Okazało się, że z powodu czyjegoś doniesienia o jej zagłodzonym psie przeżyła już kilka wizyt przedstawicieli różnych instytucji zajmujących się ochroną zwierząt. A jaka jest prawda? Jej ukochany piętnastoletni Bart od dawna zmaga się z nowotworem. Znajduje się pod stałą opieką lekarzy weterynarii i poddawany jest kosztownej kuracji. W chwili, gdy w domu zjawił się patrol AS, pies właśnie wrócił z kolejnej kroplówki.  Nowotwór to podstępna, wyniszczająca choroba, dlatego pies jest wychudzony, jednak w dobrym nastroju i bardzo przyjaźnie nastawiony do świata. Wyleguje się na kanapie i chodzi na regularne (choć niedługie, żeby się nie zmęczył) spacery. Uwielbia też wygrzewać się na słońcu w ogródku. Dopóki nie cierpi, pozostanie u boku swojej pani, z którą przeżył tyle lat.

Funkcjonariusze patrolu byli pod wrażeniem troskliwej opieki, jaką właścicielka otacza starego i chorego psa. Znajomi pani Lucyny martwią się o nią, bo widzą w jakim stresie żyje kobieta, którą niezasłużenie spotykają tak nieprzyjemne sytuacje. Anonimowy donosiciel zamiast natychmiast wzywać odpowiednie służby, mógł po prostu zapytać o stan zwierzaka, z pewnością dowiedziałby się od jego opiekunki, jaka jest prawdziwa przyczyna jego wychudzenia.  

Zważywszy panującą znieczulicę, należy się cieszyć, że są osoby wrażliwe na los zwierząt i szukające pomocy, gdy wydaje im się, że pies lub kot są zagrożone. Jednak w niektórych przypadkach, zanim zdecydujemy się na interwencję, warto najpierw się upewnić, czy sprawa wygląda tak, jak ją oceniamy na pierwszy rzut oka, czy zwierzęciu naprawdę dzieje się krzywda. Działając bez zastanowienia i rozeznania sytuacji, możemy narobić kłopotów komuś niewinnemu, jak to się stało w przypadku pani Lucyny.  PŁ


 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *