Za skatowanie psa oprawca pójdzie do więzienia - Psy.pl - mamy nosa!

Za skatowanie psa oprawca pójdzie do więzienia

Osiem miesięcy bezwzględnego więzienia, grzywna na rzecz prozwierzęcej fundacji i zakaz posiadania zwierząt przez najbliższych 10 lat to wyrok dla Adama B., który w zeszłym roku powiesił swoją suczkę na sznurze na drzewie i skatował metalową rurką.

Czyn, za jaki Adam B. został skazany, mrozi krew w żyłach. Zdenerwował się na swoją suczkę za drobne psie przewinienie, więc powiesił ją na sznurze na drzewie i skatował metalową rurką. Jak sam zeznał, przestał dopiero wtedy, gdy psiak „już nie wył i nie piszczał”. Zmaltretowane psie ciało rzucił na ziemię, sądząc, że zwierzę nie żyje. Skatowany pies leżący pod płotem rzeczywiście nie dawał znaku życia. Jednak policjant wezwany przez sąsiadów uratował suczce życie, i to dwukrotnie – raz, gdy powstrzymał oprawcę od dalszego znęcania się nad psem, a drugi, gdy wezwany z lecznicy weterynarz (który przybył na miejsce po 1,5 godzinie), bez pobieżnego choćby zbadania suczki, postanowił od razu ją uśpić. Funkcjonariusz policji zaprotestował i dzięki jego postawie zwierzę przewieziono do lecznicy w pobliskim Gorzowie.

Mayday (ang. pomocy!), takie imię nadali suczce ratownicy z fundacji Przyjaciele Czterech Łap, była w bardzo złym stanie. Miała poważne obrażenia głowy (w tym połamaną czaszkę), rany cięte, krwawienie z nozdrzy oraz sporo innych ran. Poza tym stwierdzono u niej ciężką anemię. Długo dochodziła do siebie pod troskliwą opieką lekarzy i ludzi dobrej woli, którzy zaoferowali jej dom tymczasowy. W końcu, gdy wyzdrowiała, znaleziono jej wspaniały dom stały, w którym stara się zapomnieć o przeszłości.

Nie zapomnieli natomiast wolontariusze fundacji Przyjaciele Czterech Łap z Rokitna oraz OTOZ Animals. Obie organizacje wystąpiły w procesie sądowym, który rozpoczął się we wrześniu ubiegłego roku, jako oskarżyciele posiłkowi. Na uznanie zasługuje obywatelska postawa sąsiadów Adama B. Nie tylko powiadomili policję, widząc, co się dzieje na sąsiedniej posesji, ale i nie bali się zeznawać w sądzie przeciwko sprawcy. Takie zachowanie to ciągle jeszcze, niestety, rzadkość.

W sądzie Adam B. zachowywał się butnie i agresywnie, nie okazując cienia skruchy. Nie chciał zeznawać, twierdząc, że na policji udzielił już stosownych wyjaśnień. A jak one brzmiały? Ja to zrobiłem, bo ta suczka, skacząc na klatkę piersiową mojego sąsiada, porwała mu kurtkę. Oddałem mu swoją. Suczka ta była agresywna. W złości to zrobiłem, poniosło mnie. Ja uderzyłem ją ze dwa razy, może więcej. Myślałem, że ta suczka już zdechła. Zdjąłem ją z drzewa, położyłem ją na boku i poszedłem na obiad”. Nikt nie dał wiary wyjaśnieniom, że Mayday jest agresywna – suczka przychodziła ze swoją nową opiekunką na każdą rozprawę sądową. Każdy mógł ją pogłaskać, przytulić, przekonując się, jak bardzo jest przyjazna, pogodna i uległa. Jej oprawca otrzymał wyrok m.in. ośmiu miesięcy więzienia – to tyle, o ile wnioskowała prokuratura. Sąd nie uwzględnił niestety prośby oskarżycieli posiłkowych o zwiększenie tej kary do trzech lat. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *