Zabić jest najprościej - Psy.pl

Zabić jest najprościej

Niedawno rozmawiałam z pewnym dziennikarzem telewizyjnym. Jakiś czas temu był w Rumunii i widział wiele psów z żółtymi kolczykami w uszach. Powiedziano mu, że tak oznacza się wykastrowane zwierzęta.

To oficjalnie. Nieoficjalnie dowiedział się, że tak naprawdę żaden z nich nie jest wykastrowany. Owszem, rząd wykłada pieniądze na zabiegi, ale wykorzystywane są tylko na zakup kolczyków. Reszta trafia do kieszeni „operatorów”.

Bezdomnych psów jest rzeczywiście w Rumunii dużo. Za dużo. Nie spadły z nieba. Tak jak i u nas najczęściej pochodzą od „domnych” rodziców.

Z pewnością taki stan rzeczy trwałby dalej, gdyby nie śmiertelne pogryzienie dziecka. Kto jest odpowiedzialny za tę tragedię? Rumunia uznała, że psy. Wszak to one skrzywdziły małego człowieka. Co zrobić? Wybić wszystkie. Idąc tym tropem powinniśmy wystrzelać również ludzi. Matki mordujące noworodki, ojców bijących na śmierć, pijanych kierowców i gwałcicieli. Nie robimy tego, bo to ludzie. Pies w dalszym ciągu jest nikim. Śmieciem, który można wyrzucić, skopać i zabić.

Całym sercem współczuję dziecku i jego rodzicom, ale nie zmienia to tego, że współczuję również psom. Są tak samo niewinne jak pogryzione dziecko. To my, ludzie, sprowadziliśmy je pod swój dach. To my wykorzystywaliśmy ich zdolności przez tysiące lat i to my jesteśmy odpowiedzialni za ich bezdomność. Zabić jest najprościej. Do dziś są zwolennicy kary śmierci dla przestępców. Skoro nie wolno, to przynajmniej użyją sobie na psach.

Tyle że one nie popełniły przestępstwa. Nawet pogryzienie dziecka nie zasługuje na takie miano. Skąd bezdomny, odtrącony, tęskniący za bezpiecznym życiem pies ma wziąć choć promil życzliwości dla gatunku ludzkiego? Tak naprawdę to on jest ofiarą. Nie tylko on. Wszystkie inne rumuńskie psy mają być pociągnięte do „zbiorowej odpowiedzialności”.

Już kilkadziesiąt lat tłumaczę ludziom, że ubezwłasnowolnienie wilka i stworzenie psa, zobowiązuje nas, a nie psy do zbiorowej odpowiedzialności. Nie umiem pojąć, dlaczego mało kto to rozumie. Przypominam, że obojętność na cierpienie innych jest jednym z rodzajów okrucieństwa. Cały czas ludzie bawią się psami. Nie traktują ich poważnie. Kupują jak zabawkę, wyrzucają jak starą pacynkę, a schroniska są dla nich niczym sklepy z używaną odzieżą. Kto ma pieniądze, nigdy tam nie zajrzy. Obrońcy psich praw traktowani są jak niegroźni wariaci, a w związku z tym nikt się z nimi specjalnie nie liczy.

Myślę, że w Rumunii jest jeszcze gorzej niż w Polsce. W telewizyjnych wiadomościach zobaczyłam protesty rumuńskich obywateli przeciw psiej rzezi. Nie wiem, na ile mogą być skuteczne. Myślę, że bez pomocy innych narodów, nic nie wskórają. Nie można być obojętnym na krzywdę najsłabszych istot. Inaczej nie będziemy mogli nawet wspomnieć o humanitaryzmie. Zresztą już teraz ma wątpliwe brzmienie.

Autor: Dorota Sumińska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *