Zapiski wolontariuszki - Psy.pl - mamy nosa!

Zapiski wolontariuszki

Niektóre rzeczy wchodzą w krew, na przykład zdrowe odżywianie czy poranne bieganie. Ale czy można zmienić podejście do życia, zastąpić obojętność działaniem? No cóż, jestem tego przykładem.

style="">Poleciałam na wakacje z siostrą i z przyjaciółką. Nasz plan był prosty: odpocząć. Wyspa niczego sobie, dookoła morze, w środku trochę gór, na obrzeżach plaże. Zaczęło się zwyczajnie – pokój z widokiem na parking i nieustannie szumiącym pod balkonem centralnym klimatyzatorem. A potem…
 
Drugiego dnia na przyhotelowej plaży pojawił się mały biały pies, który położył się pod jednym z naszych leżaków. Spotykałyśmy go potem w barze przy plaży, w holu hotelu, przy basenie – wszędzie tam, gdzie byli ludzie. Pomyślałam, że na pewno ma dom, a jeśli nie, to przygarnie go ktoś z obsługi hotelu, ale gdy przeprowadziłam małe dochodzenie, odkryłam, że pies pojawił się kilka miesięcy temu i że dokarmiają go goście i obsługa, ale nikt nie zdecydował się go zabrać. 
 
Przy okazji wyszło na jaw, że pod koniec sezonu władze wyspy pozbywają się bezdomnych zwierząt, trując je. Tak straciły życie setki wolno żyjących kotów – ich podobizny widniały na kartkach pocztowych, które kupowałyśmy od wyspiarzy. Taki sam los czekał naszego bezdomnego psa. Nie miałam więc już dylematu, czy zabierać go ze słonecznej wyspy do zimnej Polski. Trzeba było tylko znaleźć sposób, jak go stamtąd wydostać. Unia Europejska rozwiązała problem, wystarczyło psa zaszczepić, zaczipować i wystawić mu paszport. Niestety, nasz hotel nie akceptował zwierząt jako oficjalnych gości, a my nie chciałyśmy ryzykować, bo przecież nie wiedziałyśmy, czy w dzień wylotu nasz bezdomniak się pojawi, czy nie. Znalazłyśmy mu więc hotel dla zwierząt. Linie lotnicze okazały się prozwierzęce, pies leciał w torbie na naszych kolanach. Wszystko skończyło się happy endem dzięki mojej przyjaciółce, która postanowiła go zaadoptować, bo po pierwsze, nie umie mi odmówić, a po drugie, to jest naprawdę wspaniały psiak. Nazwała go Rodos na pamiątkę wyspy, z której pochodzi.
 
 
PS Spieszę donieść, że wszystkie szczenięta z Mielnika, o których pisałam miesiąc temu, zostały wyłapane, dwoje z nich adoptowano, a pozostała trójka przebywa w domach tymczasowych. Wspomniana przeze mnie urzędniczka doprowadziła sprawę do końca – za co bardzo jej dziękuję. Co więcej, postanowiła wyłapać wszystkie bezdomne psy, których jest 13 – mam nadzieję, że teraz ja będę potrafiła jej pomóc. 
 
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *