Zastrzyk emocji!

Czika trafiła do nas z wypisem leczenia w innej placówce weterynaryjnej. Prowadzący ją lekarz odesłał jamniczkę do lepiej wyposażonej przychodni w celu ustalenia przyczyny ciągłych nawrotów zapalenia dróg moczowych.

Diagnoza

Postawienie diagnozy okazało się stosunkowo proste: na zdjęciu rtg było widać dwucentymetrowy kamień w pęcherzu moczowym. Jednak suczka tak się napinała, że nawet wiedząc, z czym mamy do czynienia, nie byliśmy w stanie wymacać owego tworu w jamie brzusznej.

Czikę czekał zabieg chirurgicznego usunięcia kamienia. Pani Wanda, jej właścicielka, emerytowana nauczycielka, choć początkowo była przerażona koniecznością operowania pupilki, przystała na takie rozwiązanie. Ze smutkiem stwierdziła:

Czika to dla mnie takie drugie dziecko. Mam dorosłego syna, ale on potomstwa mieć nie może, wnuków się więc nie doczekam…

Wbrew obawom pani Wandy zabieg przebiegł bez komplikacji. Czika wybudziła się szybko i błyskawicznie wracała do formy. Jeszcze przez kilka dni miała dostawać w lecznicy leki przeciwbólowe i antybiotyki. Ostatnia kontrola przypadła w niedzielę. Pani Wanda nie mogła przyjść, ale obiecała przysłać syna.

Rób pan ten zastrzyk!

Ta niedziela okazała się wyjątkowo pracowita w naszej lecznicy. Na stół trafiły dwa pieski, których dotychczasowa przyjaźń skończyła się ostrą sprzeczką i wieloma ranami kąsanymi. Podczas gdy opatrywaliśmy ekskumpli, w poczekalni zrobiło się tłoczno. Przyszedł też syn pani Wandy z Cziką.

Wszyscy ze zrozumieniem czekali, aż uporamy się ze skutkami krwawej jatki, tylko on jeden był bardzo niecierpliwy. Co chwila zaglądał do gabinetu i dopytywał się, czy to jeszcze długo potrwa, czym oczywiście nie ułatwiał nam pracy.

W końcu nie wytrzymał, po raz kolejny otworzył drzwi i powiedział: „Panie doktorze, prosiłbym, żeby ktoś zrobił zastrzyk Czice, bo się spóźnię do kościoła”. Całkiem już poirytowany odparłem : „Trudno, pójdzie pan na inną mszę!”. Na to syn pani Wandy pokręcił głową: „Kiedy nie mogę, bo ja tę mszę odprawiam”…

Autor: Doktor Hałs