Zaufaj swojemu psu! - Psy.pl - mamy nosa!
Dwa psy wąchają się w parku

Zaufaj swojemu psu!

W interesie psów nie leży, by pogryzły się do krwi. Każdy czworonóg wie, że zraniony osobnik opóźnia marsz stada, nie przydaje się na polowaniu, zapach jego krwi ściąga większe drapieżniki itp. Zatem spory należy rozwiązywać tak, żeby nikt nie ucierpiał. I psy potrafią to robić!

Z perspektywy czterech łap…

Frodo: Anecia poprosiła, żebym opowiedział, jak to jest między psami. Na początku nie bardzo rozumiałem, o co jej chodzi. No bo jak ma być? Normalnie jest. Pies psa zrozumie w mig. Przecież uczymy się tego od urodzenia.

Gdy mama na chwilę przyciśnie nas pyskiem do ziemi, bo zbytnio brykamy, od razu czujemy się przywołani do porządku. Wszystko jest czytelne i nie ma miejsca na zmyły. Nasze rytualne zachowania wiele upraszczają. Dziwię się, że ludzie nie biorą z nas przykładu. Opowiem więc, jak kiedyś spotkałem Obcego.

Czuję psa. Jeszcze go nie widzę, bo wokół krzaki, ale wiem, że jest. Mam przecież nos – mój najlepszy lokalizator! Wciągam powietrze i wiem, że to samiec, którego dotąd nie spotkałem. Nie bywał też w tym parku – wyczułbym to. Pamiętam przecież zapachy, z którymi już raz się zetknąłem.

Woń się zbliża, za chwilę zobaczę jej źródło. Napinam mięśnie, podnoszę ogon i głowę, prostuję i nastawiam uszy. Jeśli teraz wyjdzie zza krzaków, zrozumie, że to ja jestem kierownikiem tego terenu. Na pewno już to podejrzewa po moim zapachu…

Wychodzi! Idzie krok za krokiem, włosy na karku ma na baczność. No, no, obcy pies będzie się ze mną mierzył. Natychmiast stawiam sierść wzdłuż całego kręgosłupa, puszę też ogon i zamykam pysk. Teraz wyglądam imponująco! Obcy zatrzymuje się na mój widok. I ja się nie ruszam. Mierzymy się wzrokiem. Anecia nazywa to „zimnym spojrzeniem”.

Miałem nadzieję, że on odpuści, ale skoro nadal stoi nastroszony, podchodzę do niego. Powoli, wciąż patrzę mu prosto w oczy. Zatrzymujemy się blisko siebie. Pachnie niemiło, drażniąco. Wygląda na to, że on tak samo myśli o mnie. Pokażę mu dyskretnie, że jestem górą. Odważnie wyciągam szyję i przesuwam głowę nad jego kark. Jego mięśnie są tak napięte, że nieomal słyszę ich drżenie. Czekam. Nie zmienia postawy.

Muszę dać mu wyraźniejszy sygnał. Opuszczam głowę i kładę na jego karku. Uuu, nie podoba mu się. Wywija się i rzuca na mnie, warcząc, odsłaniając zęby i dziąsła. Rozwieram pysk, żeby przytrzymać go za szyję. Nie chcę gryźć, a tylko go wyhamować.

Zaczynam warczeć głęboko z brzucha. Udaje mi się przytrzymać go zębami za skórę, żeby nie mógł mnie dostać. Wciąż się rzuca, burczy jak traktor, w oczach już nie widać myślenia, tylko złość. Teraz muszę działać błyskawicznie – dociskam go do ziemi tyłem, unieruchamiając, i jednocześnie rozwieram pysk, przyciskając jego szyję do podłoża. Trzymam tylko chwilę, ale to wystarcza.

Obcy przestaje się wywijać i warczeć. Chowa zęby. Choć nos ma wciąż zmarszczony, a jego sierść stoi, to zdecydowanie daje mi znać, że znów zaczyna się kontrolować. Intensywnie mruga. Szybko oblizuje nos. Odpuszczam. Odchodzę krok w bok. Nie patrzę w jego stronę.

Obcy wstaje, otrzepuje się i zaczyna węszyć, cofając się powoli. Sprawdzam, czy na pewno odszedł, i idę na drugą stronę krzaków. Porozumieliśmy się. Sprawa załatwiona. W dodatku ani jeden kłaczek sierści przy tym nie ucierpiał.

Psie rytuały

W interesie psów nie leży, by pogryzły się do krwi. Każdy czworonóg wie, że zraniony osobnik opóźnia marsz stada, nie przydaje się na polowaniu, zapach jego krwi ściąga większe drapieżniki itp. Zatem spory należy rozwiązywać tak, żeby nikt nie ucierpiał. I psy potrafią to robić!

Służą temu rytuały, do których należy też system sygnałów grożących. Zwykle zaprezentowanie siły wystarcza, żeby przeciwnik zrezygnował. Jeśli nie chce tego zrobić, zwierzęta sięgają po silniejszy sygnał. Atakują się wzajemnie w ostateczności. Tę niestety często wymusza człowiek, stawiając zwierzaki w sytuacji bez wyjścia.

Zwykłe poluzowanie, a najlepiej puszczenie smyczy i odejście od psów, które mają się poznać, powoduje, że sięgają one po zakodowane, skuteczne i bezpieczne wzorce zachowań. Z pozoru groźna sytuacja rozchodzi się po kościach.

Warto zaufać psu i uczyć się od niego sposobów, za pomocą których porozumiewa się z pobratymcami. Będziemy nie tylko mądrzejszymi opiekunami zwierzęcia, ale i lepszymi ludźmi.

Z perspektywy dwóch nóg…

Aneta: Wszelkie zło w psim świecie pochodzi od ludzi. Nasza niekompetencja w komunikacji z psami powoduje, że popełniamy gafy albo wręcz doprowadzamy do nieszczęść. Mało brakowało, żeby sytuacja opowiedziana przez Frodka skończyła się całkiem inaczej. Na szczęście psy okazały się mądrzejsze od ludzi. Znów!

Dopowiem, jak skończyło się spotkanie z Obcym. Jeśli chodzi o psy, jeden uznał zwierzchnictwo drugiego. Bez urazy poszły każdy w swoją stronę. Kiedy więc ponownie się spotkały po drugiej stronie krzaków, podeszły, powąchały się pod ogonami, zamarły na moment i… obcy pies przypadł przednimi łapami do ziemi, pupę wystawiając wysoko i machając wesoło ogonem.

Taki ukłon oznacza zaproszenie do zabawy. Frodo nie dał się długo prosić, odpowiedział lekkim ugięciem przednich łap i zaczęli się ganiać wokół jak szczeniaki!

Wtedy podeszła do mnie właścicielka obcego psa, sina na twarzy. Dałam jej wody, a kiedy się napiła, usiadła na trawie i zaczęła płakać. Gdy się uspokoiła i byłam w stanie zrozumieć, co mówi, dowiedziałam się, że kiedy zobaczyła, że jej pies węszy w krzakach i nagle cały się jeży, chciała zapiąć go na smycz, a wtedy on na nią warknął! Podobno pierwszy raz w życiu. Tak ją to zaskoczyło, że nie wiedziała, co zrobić, więc nie zrobiła nic.

Zwykle w takich sytuacjach próbowała odciągnąć go od zbliżającego się obcego zwierzaka. Musiała się z nim szarpać, bo jest od niego słabsza. Napinała więc i luzowała smycz, a to powodowało, że jej pies to stawał dęba, to opuszczał głowę.

Obcy zwierzak, widząc tak sprzeczne sygnały, nawet jeśli nie miał pierwotnie takiego zamiaru, zaczynał ostrzegawczo warczeć, bo nie wiedział, czego się spodziewać po koledze zachowującym się tak szaleńczo. A pies na warknięcie odpowiada tym samym, jeśli nie może uciec, bo jest na smyczy, i spięcie gotowe.

Kiedy więc powiedziałam mojej nowej znajomej, że jej bierność uratowała sytuację między naszymi psami, była zdumiona. Uważała, że musiała zareagować! Mało tego, zdarzało jej się karcić psa za warczenie na widok innego czworonoga, bo według niej to objaw agresji, a przecież nie chce mieć takiego psa! Nie uznawała warczenia za sygnał komunikacji.

Oblizywanie się, które obserwowała u podopiecznego podczas spotkań z innymi psami, brała za zapowiedź gryzienia! Wyjaśniła, że ludzie oblizują się na widok pysznego jedzenia, i tym tłumaczyła zachowanie swojego psa: widzi innego psa (jedzenie), więc się oblizuje i zaraz zaatakuje, żeby upolować pobratymca. Tyle tylko, że „pies nie jest człowiekiem w futrze”, jak mówi kanadyjska behawiorystka Jean Donaldson.

Gdy właścicielka Obcego ujrzała dwa zbliżające się do siebie i warczące psy, wyobraźnia podpowiedziała jej, że za chwilę zobaczy morze krwi i rozrzucone wokół łapy i ogony. Słowem: masakrę. Takie skojarzenie znów wzięła ze świata ludzi. A psy wypracowały system znaków, działań i zachowań, który służy im do komunikacji i zapobiega większym awanturom.

Popatrzyłyśmy z właścicielką Obcego na bawiące się w najlepsze dwa dorosłe samce, o których ona jeszcze przed chwilą myślała, że chcą się pozabijać, i ich harce ostatecznie ją przekonały.

Od tamtej pory Obcy nie miał ani jednego ścięcia z innym psem, ponieważ jego przewodniczka za każdym razem rzuca smycz na ziemię, odchodzi szybkim krokiem i zamyka oczy. Kiedy decyduje się je otworzyć, pies siedzi przy niej i czeka na dalszy ciąg spaceru.

Autor: Aneta Awtoniuk i Frodo Awtoniuk – owczarek niemiecki, terapeuta, demodog w szkole dla psów Azorres
4 na 5 na podstawie 1 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *