Zawsze przygarniałam żywe istoty - Psy.pl

Zawsze przygarniałam żywe istoty

Czat z Agnieszką Brzezińską założycielką Azylu pod Psim Aniołem, laureatką nagrody "Serce dla Zwierząt"

Od jak dawna pomaga Pani bezdomnym zwierzętom?
Od dziecka. Zawsze przygarniałam żywe istoty, tylko teraz robię to bardziej profesjonalnie.

Czy sytuacja w Polskich schroniskach się poprawia?
Staje się coraz gorsza. Sprawa bezdomnych zwierząt jest zupełnie nieuregulowana. Na terenie całego kraju działają hycle, którzy często nie dowożą psów do schronisk, tylko się ich pozbywają. Jedynie większe miasta zbierają zwierzęta do schronisk – co też nie oznacza, że jest tam dobrze.

Co by Pani zmieniła w polskim prawie?
Przede wszystkim musi być ustawa, która przewiduje masową sterylizację i kastrację psów. Można zorganizować ambulans. Gdyby odbywało się to bezpłatnie, ludzie by to robili i nie trzeba by wydawać ogromnych pieniędzy na hycla, który dostaje za jednego psa 1000 zł. trzeba zlikwidować funkcję hycla, bo to horror. Podatnicy wydają pieniądze na coś okrutnego, co nie poprawia sytuacji zwierząt.

Do schronisk trafiają też psy rasowe?
Tak, zwłaszcza ras groźniejszych – amstafy, rottweilery, pitbule i mieszańce tych ras. Była moda na te psy – ludzie brali je na wyrost i nie wiedzieli, jak się nimi opiekować, a teraz się ich pozbywają.

Niechciane szczeniaki nie lepiej uśpić tuż po narodzeniu?
Nie usypiam miotów, staram się sukę sterylizować – nawet w zaawansowanej ciąży – bo to mniejsze zło. Można zgłosić się do dużego schroniska z prośbą o sterylizację – często udaje się ją tam przeprowadzić za darmo. Staramy się umieszczać szczeniaki w domach. Trzeba pamiętać, że szczeniak musi trafić do dobrego domu, w którym nie nakarmią go krowim mlekiem, bo od niego dostanie biegunki i umrze.

Odmawia Pani czasem przyjęcia psa do schroniska?
Niestety tak, bo nie mogę dopuścić do tego, by psy się zagryzały w przepełnionych boksach. Staram się znaleźć domy zastępcze – co jest bardzo trudne – lub proszę osobę chcącą oddać psa, by się wstrzymała z tym do czasu, gdy znajdziemy dla niego nowy dom. Niestety, ludzie często nie chcą współpracować.

Może usypianie zwierząt nie mających szans na adopcję jest mniejszym złem niż trzymanie ich po kilka w jednym kojcu?
Schroniska są przepełnione i tak będzie jeszcze długo, ale my nie usypiamy zwierząt. Przychodzą do nas ludzie, którzy wezmą psa biednego, niemłodego, który nie ma szans. Moim zdaniem każdy pies, każdy kot powinien dostać swoją szansę.

Kto najczęściej adoptuje takie zwierzęta?
Ludzie, którzy chcą zrobić coś dobrego – pomóc schronisku i zwierzętom. Często są to osoby młode. Jeśli biorą zwierzę starsze, kalekie, o nieustabilizowanej psychice, staramy się im doradzić – kierujemy do odpowiedniego lekarza, behawiorysty. Bardzo nam pomaga np. pani Aleksandra Szywała, która wiele razy udzielała pomocy bezpłatnie, a także Jagna Kudła i Dorota Jaskólska.

Czipujecie i sterylizujecie wszystkie psy w azylu?
Tak. Jeśli wydajemy do adopcji od razu, to potem zwierzę jest sterylizowane na nasz koszt.

Pies ze schroniska jest odpowiedni dla małych dzieci? Często przecież nie znamy jego historii…
My szybko poznajemy nasze zwierzęta, ponieważ kładziemy na to duży nacisk. Osoba, która do nas przychodzi, jest zapoznawana z charakterami wszystkich psów i kotów. Podpowiadamy, jakie zwierzę może wziąć. Często stosujemy tzw. adopcje próbne – na przykład jeśli ktoś ma suczkę, a bierze drugą, to one się mogą nie dogadać – wtedy zwierzę może do nas wrócić.

Co Pani sądzi o adopcjach poza granice kraju?
Należy takie adopcje dokładnie sprawdzać. Nie można masowo wywozić zwierząt za granicę i nie kontrolować, co się dalej z nimi dzieje. My robimy to tylko indywidualnie, nie hurtowo. Muszę najpierw poznać osobę, która adoptuje zwierzę, a później staramy się mieć nad nim stałą pieczę. W naszej karcie adopcyjnej jest zapis o tym, że mamy prawo do kontroli, a adoptujący ma prawo do naszej pomocy.
Nasze zwierzęta są „światowe”, bywają w domach wolontariuszy, więc nie jest dla nich traumą, jeśli do nas wrócą.

Jakie warunki trzeba spełnić, żeby adoptować psa z Azylu?
Trzeba być osobą pełnoletnią, odpowiedzialną, która dobrze się zastanowiła, czy chce mieć zwierzę i czy sobie z nim poradzi. No i trzeba mieć dobry stosunek do zwierząt – ale to oczywiste. Wielu osobom odmawiamy – bo nie wszystkie przemyślały sprawę adopcji.

Widziała Pani – w Polsce lub za granicą – idealne schronisko? Czego brakuje w Pani schronisku, by takie było?
Nie widziałam idealnego schroniska. Za bardzo przyjazny uważam azyl Ami pod Piasecznem. Osoba, która go prowadzi, ma niesłychaną charyzmę. Trzeba w sobie coś takiego mieć – i ona to ma – że zwierzęta jej słuchają. Czego nam brakuje? Pieniędzy!

Na co wydałaby Pani te pieniądze, gdyby się znalazły?
Przede wszystkim potrzebujemy pieniędzy na przeniesienie się i rozrost – zakup ziemi lub dzierżawę. Nasze przyszłe schronisko musi mieć nie tylko pomieszczenia dla zwierząt, lecz również plac zabaw, żeby mogły się wybiegać i plac szkoleniowy. Wydamy też pieniądze na lecznicę, która ma powstać.
Chcemy także stworzyć hotel, w którym ceny będą zróżnicowane, żeby osoby gorzej sytuowane mogły tam przetrzymać zwierzę. Poza tym ważne jest zatrudnienie specjalistów od zachowań zwierząt – jest tak wiele zwierzaków zmaltretowanych przez ludzi, wieszanych na smyczy, nie umiejących jeść niczego poza chlebem…
Kolejna sprawa to masowe sterylizacje i kastracje nie tylko dla psów ze schroniska i kotów wolno żyjących. Założenie jest takie, że koty będą sterylizowane, a potem wypuszczane w miejsce w którym żyły. Nie powinno się kotów oddawać do schronisk – bo tam umierają.

Z iloma domami tymczasowymi współpracujecie? Co trzeba zrobić, by móc prowadzić taki dom?
Współpracujemy z siedmioma domami. Trzeba mieć czas dla zwierzęcia, pilnować, żeby nie uciekło, zgłaszać, kiedy zachoruje – pomoc weterynaryjna jest wtedy na koszt fundacji. Fundacja zapewnia też zwierzęciu karmę. W planach jest wdrożenie programu, w którym za przechowanie zwierzęcia w domu tymczasowym będziemy płacić.
Na koniec apeluję o zakładanie domowym zwierzętom identyfikatorów oraz czipowanie. Ułatwia to ich odnalezienie, gdy się zgubią. Dziękuję wszystkim, którzy nas wspomagają – ich środki są przeznaczane naprawdę na pomoc zwierzętom, a nie na biurokrację.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *