Zmieniajmy los porzuconego psa Polaka - Psy.pl - mamy nosa!

Zmieniajmy los porzuconego psa Polaka

Każdego roku w styczniu życzymy sobie wszystkiego najlepszego i liczymy, że życzenia się spełnią. Nawet jeśli tak będzie, to musimy pomóc szczęściu i trochę popracować nad sukcesem. A co z tymi, którzy nie są kowalami własnego losu? Psami? Naszymi „najlepszymi przyjaciółmi?”. Czy wystarczy uścisk łapy przez schroniskową kratę? A może kocyk podarowany w ramach akcji na rzecz bezdomniaków?

Szanowni czytelnicy portalu Psy.pl, jeśli interesuje was szczęście nie tylko własnego psa, zacznijcie działać. Możecie zmienić los porzuconego psa Polaka.

Po pierwsze, nie ma mowy o handlowaniu zwierzętami. Psa się nie kupuje, ale adoptuje z najbliższego schroniska. Czekają tam dziesiątki, setki, tysiące skazanych za niewinność, a raczej za ludzkie okrucieństwo.

Po drugie kastracja. Skąd bierze się bezdomność? Z „domności”. Największy przyrost psiej populacji generuje polska prowincja. Tu nie kastruje się zwierząt z braku wiedzy, braku pieniędzy, albo kompletnego braku zainteresowania „podopiecznym”. Większość z nas albo ma rodzinę na wsi, albo wyjeżdża tam na wakacje. Naprawdę prawie każdy może choć raz w życiu sfinansować kastrację suczki lub psa należącego do znajomego z prowincji. Wytłumaczyć mu sensowność takiego postępowania i namówić na rozmowę z sąsiadem.

Oczywiście pod warunkiem, że wasz pies jest już po takim zabiegu. Będzie on, ona doskonałym dowodem na to, że po kastracji pies nie zmienia się w ospałego tłuściocha. Niestety do tej pory krążą na ten temat właśnie takie mity. Tym, którzy w nie wierzą, stawiam siebie za przykład – jestem wykastrowana przed wielu laty i ani nie jestem gruba, ani ospała, a już na pewno nie leniwa. Gdybym była psem stróżującym, żaden złodziej nie miałby szans. Proszę się nie oburzać z powodu tego porównania. Uważam je za nobilitację, zbyt często bowiem wstydzę się za własne człowieczeństwo.

Nie jestem w stanie pojąć, jak to możliwe, że wraz z łatwością dostępu do wszelkich informacji i wzrostem świadomości rośnie też liczba bezdomnych psów. Ma w tym swój udział każdy, kto nie wykastrował swojego psa, kupił zamiast adoptować, przeszedł obojętnie obok łańcuchowego skazańca. Chciałabym, aby rok 2015 przyniósł zmianę w naszym postępowaniu. Tylko od nas zależy, czy znakiem rozpoznawczym psa Polaka będzie smutne spojrzenie zza schroniskowej kraty.

Wielokrotnie już pisałam, że wystarczyłby jeden dzień, aby schroniska zaświeciły pustkami. Jest nas czterdzieści milionów, nawet jeśli czekających na ratunek psów jest milion, to czy jeden na czterdziestu obywateli RP nie znajdzie miejsca w sercu i domu? Do tej pory nie znalazł. I jeszcze jedno, często odbieram telefon i słyszę: „Dzień dobry pani doktor, jestem jak pani psiarą do sześcianu, mam labradora i chciałabym się umówić na wizytę”.

Pytam: Co znaczy do sześcianu? Gdyby była pani prawdziwą psiarą, miałaby pani sześć psów uratowanych z niedoli. Zresztą nie trzeba miłości do zwierząt podnosić do potęgi, wystarczy przytulić do serca jedną lub dwie psiny. Proszę o to wszystkich czytelników portalu Psy.pl, nie wahajcie się, ratujcie każdego psa w potrzebie.

Autor: Dorota Sumińska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *