Adresówka pomaga stalkerom? Może się tak zdarzyć!


Czy wszyscy wiedzą, do czego służy adresówka przypięta do obroży? Wygląda na to, że nie. Niektórzy wykorzystują zawarte tam informacje w innych celach.

Mały pojemniczek z karteczką w środku, na której zapisano kontakt do właściciela psa albo blaszka, na której go wygrawerowano, mogą uratować zabłąkane zwierzę. Jednak czasem adresówka pomaga stalkerom. Umieszczone na niej dane może zobaczyć każdy, kto znajdzie się blisko psa – minie go na chodniku czy schyli się, by go pogłaskać.

W taki sposób pewien człowiek poznał numer telefonu osoby, której potem zaproponował randkę. Nie krył, że wziął go z obroży. „Dziękuję, że mogłem pogłaskać psa – napisał. – Może byśmy gdzieś razem wyszli?”. Nie doczekał się odpowiedzi. Prawdopodobnie adresatka tego osobliwego zaproszenia poczuła się zaniepokojona, że nagabuje ją ktoś obcy. I jak się wkrótce okazało, miała rację, bo jednostronna korespondencja szybko przekształciła się w stalking. Zignorowany nadawca nagle stał się agresywny. „Co jest, do cholery? Dlaczego umieszczasz swój numer telefonu na obroży psa, skoro nie chcesz, żeby ludzie do ciebie pisali? Co za złośliwość!”

Wizytówka? Nie, to adresówka!

Wiadomości od stalkera ktoś wrzucił do serwisu Reddit. Wywołały spore poruszenie. Posypały się komentarze. Jedni nie dowierzali, że ktoś może nie wiedzieć, do czego służą dane na adresówce i potraktować ją jak wizytówkę. Inni twierdzili, że im też się zdarzyła podobna historia. Jeden z komentujących radził, by zwracać uwagę, czy ktoś się zbyt długo nie przygląda adresówce. A inny opowiedział, jak ktoś obcy napisał do niego smsa, bo wziął jego numer z… selfie z psem, które opublikował w internecie.

Adresówka pomaga stalkerom, więc może lepiej jej nie przypinać?

Skoro zdarzają się takie rzeczy, może lepiej nie przypinać psu adresówki, zwłaszcza jeśli nasz pupil ma wszczepiony czip? To zły pomysł – nawet zaczipowany pies powinien mieć adresówkę! Dlaczego? Ponieważ aby dotrzeć do danych z czipa, trzeba go odczytać za pomocą specjalnego czytnika. Wymaga to pójścia ze zwierzakiem do kogoś, kto go ma – na przykład do weterynarza. Niestety, nie każdy, kto znajdzie naszego psa, będzie miał na to czas i ochotę. Natomiast adresówkę każdy natychmiast zobaczy i przeczyta.

Jaką adresówkę wybrać?

Może więc warto wybrać adresówkę zamykaną, która wygląda jak mały pojemniczek, przypięty do obroży? Karteczka z danymi jest w środku i nikt przypadkiem jej nie zobaczy. To byłby rzeczywiście dobry sposób – gdyby nie to, że nie jest to najskuteczniejszy model adresówki. Zdarza się bowiem w ferworze psich zabaw, że nakrętka spadnie i kartka z danymi się zgubi. Dlatego bezpieczniejsze i trwalsze są grawerowane blaszki – jedna może wystarczyć psu na całe życie. Na takiej blaszce widać jednak wszystko jak na dłoni. Jak się więc chronić przed wykorzystaniem tych danych przez kogoś nieżyczliwego?

Adresówka pomaga stalkerom, więc uważaj, co na niej piszesz!

Jedyny sposób, w jaki możemy się zabezpieczyć przed ryzykownymi sytuacjami, to nie umieszczać na adresówce zbyt wielu informacji. Wpiszmy tylko numer telefonu i ewentualnie nasze imię, by ktoś, kto do nas zadzwoni, mógł zweryfikować, że to my odebraliśmy telefon. Pomińmy nazwisko, a już zwłaszcza nie podawajmy pełnego adresu. To byłaby podpowiedź nie tylko dla stalkera, ale też dla złodzieja! Ktoś, kto znajdzie naszego zwierzaka, i tak zapewne najpierw by do nas zadzwonił, a nie jechał pod podany adres bez uprzedzenia. Możemy ewentualnie podać nazwę miasta, bo zdarza się, że zgubione zwierzę znajduje się wiele kilometrów od miejsca zamieszkania. Jeśli podamy tylko te dane, to nawet, gdy ktoś obcy do nas zadzwoni, będziemy spokojni, że nie wyczytał naszego adresu z adresówki. A numer telefonu natręta zawsze możemy zablokować!

źródło: https://www.indy100.com

Autor: Dorota Jastrzębowska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments