Baltic nie żyje. Psa uratował 7 lat temu z kry na Bałtyku Adam Buczyński
Baltic

Baltic nie żyje. Psa uratował 7 lat temu z kry na Bałtyku Adam Buczyński

Baltic zasnął w sobotę 28 października o 11.10 na rękach Adama Buczyńskiego, człowieka, który uratował go siedem lat temu z kry na Zatoce Gdańskiej.

Gdy dzwonię do Adama Buczyńskiego z prośbą, by opowiedział nam o swoim psie, mówi, że właśnie wraca z suczką Nuką z grobu Baltica. Przez ostatnie 7 lat pan Adam i Baltic byli nierozłączni. W 2010 roku Adam Buczyński został laureatem nagrody Serce dla Zwierząt przyznawanej przez portal Psy.pl – nagrodę dostał właśnie za uratowanie Baltica.

Do końca życia będę pamiętał jego wzrok, który mówił: „Pomóż, uratuj, pomożesz?”. Pomogłem… – wspomina Adam Buczyński.

Baltic na krze

Ta historia zaczyna się pod koniec stycznia 2010 roku. Oficer wachtowy statku badawczego Baltica Mirosław Lejtan zauważył wśród fok wylegujących się na kawałkach lodu zwierzę z ogonem, myślał, że to lis, ale szybko się zorientował, że to pies. Znajdowali się 27 km od lądu, powietrze miało temperaturę minus 9 stopni Celsjusza, woda około 0.

Dowódca łodzi ratowniczej oficer mechanik Adam Buczyński akurat miał wachtę w maszynowni. Wsiadł do pontonu i podpłynął do przerażonego i wyczerpanego zwierzęcia. Chciał go złapać w koszyk do ryb, ale się nie udało, bo pies bał się tego „sprzętu ratowniczego”.

Wciąż się ześlizgiwał. Bałem się, żeby nie trafił pod krę, jednak on nadal walczył. Trzykrotnie zsuwał się do wody, ale w końcu udało się go wciągnąć na ponton – opowiadał nam siedem lat temu Adam Buczyński.

Baltic
fot. Morski Instytut Rybacki

Historia zatoczyła koło

O uratowaniu Baltica – bo takie imię otrzymał pies – pisały media na całym świecie. Teraz historia zatoczyła koło.

Jest takie zdjęcie z tamtego czasu, jak trzymam Baltica na rękach. Gdy odchodził, także trzymałem go na rękach – mówi Adam Buczyński.

Ale między tamtym styczniem i tym październikiem było zwyczajne niezwyczajne życie. Opowiada o nim opiekun Baltica:

Odwiedzaliśmy z Baltikiem i Nuką szkoły, przedszkola i biblioteki w okolicy. Początkowo bał się dzieci, ale potem sam chętnie wchodził w tłum, a one go głaskały, przytulały. Myślę, że niekoniecznie słuchały, co im opowiadam, najważniejszy był dla nich Baltic. Towarzyszyła nam zawsze Nuka, młodsza od Baltica. Ale to ona go wszystkiego nauczyła. Chodzić po statku, na którym się poznali, też. Bo on bał się schodków, a ona po nich zbiegła, zakołowała nim jak to kobieta, pokazała: „Chodź za mną do góry”, i on zdziwiony poszedł. Moje próby nauczenia go tego kończyły się niepowodzeniem.

Tak się zaprzyjaźnili. On miał koleżankę, a ona kolegę. Nie było między nimi wojny, nawet o miskę. Każde miało oczywiście swoją. Ale przecież cudze jedzenie lepiej smakuje. Kiedy ona szła do miski, on odchodził, i odwrotnie.

Zasnął i… już się nie obudził

Rok temu Baltic miał wylew. Był dwa tygodnie na lekach, potem wydobrzał. Jednak później stawał się coraz słabszy. Trudno mu było chodzić. Wyglądało to na starczą chorobę. Przez ostatnie dwa dni w ogóle się nie podnosił. Płakał. A potem zasnął. Nuka przez ostatnie dni podchodziła do niego, trącała go nosem, a w tę ostatnią noc spali nos w nos.

Gdy pojechałem do lekarza weterynarii, powiedział, że to ostatnie chwile. Baltic dostał zastrzyk, by nie cierpiał dłużej. Był na moich rękach, tak jak w tej pierwszej chwili, siedem lat temu. Te siedem lat minęło jak siedem miesięcy… Spoczywaj na wiecznej wachcie, w ciszy i spokoju – taki napis znajdzie się na tablicy pamiątkowej, w miejscu, gdzie pochowałem Baltica – mówi Adam Buczyński.

Serce dla zwierząt, za które nagrodziliśmy Pana Adama siedem lat temu, ma on wciąż tak samo wielkie.

Autor: Magdalena Ciszewska
5 na 5 na podstawie 2 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Kasia
    Kasia 1 listopada 2017 o 17:49

    [*] Śpij spokojnie Balticu... Miałeś wspaniałą drugą połowę życia. Współczuję Twojemu Panu :-(
    Właśnie ostatnio Cię wspominałam, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to już tyle lat.

  • Adam Szumiński
    Adam Szumiński 1 listopada 2017 o 19:44

    Przeżyłem to samo - uratowałem z pseudochodowli labradora, po 13 latach dostał paraliżu tylnych łap-walczyłem bo widziałem w nim chęć życia-znalazłem wspaniałą osobę która podjęła się niekonwencjonalnej jak dla weterynarzy rehabilitacji-za pieniądze które to kosztowało mógłbym kupić samochód-po 2 miesiącach wstał - odszedłem z pracy aby chodzić z nim trzy razy dziennie na spacery które powodowały spowolnienie zaniku mięśni - po roku szczęśliwie spędzonego czasu na dwa tygodnie przed ukończeniem 14 roku życia mój
    synek bo tak go nazywałem popatrzył mi smutno w oczy i odszedł - niczego nie żałuję czekam na adopcję najbardziej skrzywdzonego przez człowieka pieska.

  • krzysztof malecki
    krzysztof malecki 2 listopada 2017 o 11:11

    Bardzo smutne i wzruszajaca historia.Czlowiek o wielkim sercu.Malo jest takich ludzi...

  • ja
    ja 2 listopada 2017 o 13:43

    wiem ze piszac to naraze sie wielu osobom , ja nigdy nie zrozumiem jak mozna zadecydowac o dlugosci zycia psa , jak mozna nie pozwolic mu pozyc jeszcze chociazby kilka godzin jak mozna potem pisac : " moj kochany pies odszedl na moich rekach"? dlaczego ktos nie napisze "zabiem go , kazalem zabic bo jego chwile byly juz krotkie".Ludzie co z Wami ?kochacie i dlatego decydujecie o zakonczeniu zycia zwierzaka ? bo ciezko Wam spedzic przy nim ostatnie chwile? Ja oddalabym wszystko zeby byc przy moim psie do jego ostatniego oddechu ,

  • Marek
    Marek 2 listopada 2017 o 19:55

    nigdy bym nie uśpił swojego psa

  • dwbem
    dwbem 2 listopada 2017 o 20:52

    Nie rozumiem was, jak możecie tak mowić - nigdy bym nie uśpił swojego psa, nawet wtedy kiedy umierałby w męczarniach i bolu na raka? Dla własnej satysfakcji skazalibyście go na cierpienie po to, żeby mieć niby czyste sumienie? Moglibyście patrzeć w cierpiące oczy i sluchać skowytu z bólu?
    Nie jesteście miłośnikami psów tylko sadystami.
    Ja podziwiam tego człowieka za to, że ryzykując swoje zdrowie uratowal tego psa, dał mu 7 wspaniałych lat i nie pozwolił mu cierpieć.

  • Magda
    Magda 2 listopada 2017 o 21:04

    @ja, @Marek. To ogromnie trudna decyzja, sama ją podejmowałam, oczywiście mogłam pozwolić aby mój pies z bólu spowodowanym guzem mózgu wył z bólu i tłukł głową o ścianę, bo żadne leki przeciwbólowe nie działały. Uważam za barbarzyństwo "zmuszanie" zwierzęcia do cierpienia "bo bóg tak chciał i tylko on może życie zakończyć". Przywilej umierania w długich męczarniach az do naturalnego zakończenia żywota zostawiam ludziom, którzy takie hasła głoszą.

  • Magda
    Magda 2 listopada 2017 o 21:06

    Wielki szacunek dla Pana Adama za uratowanie psiura i danie Mu drugiego życia.

  • Joanna Danowska
    Joanna Danowska 2 listopada 2017 o 21:37

    Ten Pan podjął trudną decyzję. Ten Pan był z psem w chorobie a nie ci wszyscy krzykacze typu jak mógł na to pozwolić. Ten Pan go uratował 7 lat temu podczas gro ludzi przeszło by obojętnie. Tak więc drodzy krzykacze WARA WAM OD TEGO CZŁOWIEKA! Nie wam go oceniać. Mam nadzieję tylko że ten Pan nie miał takiego odczucia jak ja.

  • Joanna Tomasik-Gierczak
    Joanna Tomasik-Gierczak 3 listopada 2017 o 23:55

    Drogi Adamie i załogo Baltica, tak bardzo mi przykro z powodu odejścia tego dzielnego psiaka. Dobrze znam historię Twoją i Twojego Kochanego Przyjaciela i wspaniałej załogi. Dałeś Balticowi drugie cudowne życie, a on Tobie odpłacił Przyjaźnią. Pamieć o Nim i całej Waszej załodze, a nade wszystko oTobie Adamie pozostanie w moim sercu i naszym spektaklu " Baltic" w Teatrze Miniatura. To był zaszczyt dla nas poznać osobiście bohaterskiego ratownika i Jego psa- Baltica. Miał dużo szczęścia spotykając swojego wybawiciela.Nigdy nie zapomnę Jego madrych oczu, zawsze zwróconych w stronę swojego pana. Żegnaj Balticu. Wyrazy współczucia dla Adama Buczyńkiego i Załogi Baltica

  • Agnieszka Leśniak
    Agnieszka Leśniak 4 listopada 2017 o 22:36

    Kochany Baltiku cieszę się, że mogłam Cie poznać i Twojego Pancią nad morzem, spoczywaj w spokoju piesku, miałeś siedem wspaniałych lat...

  • Tapati
    Tapati 5 listopada 2017 o 00:32

    @ja @Marek - najwyraźniej nigdy żadne z was nie było w sytuacji gdy pies cierpi, kiedy odwraca pysk od waszej ręki bo wy chcecie mu pomóc a on ma już dosyć, kiedy wije się z bólu i wyje. Przyjmując zwierzę do domu staje się ono członkiem rodziny i jako taki zasługuje na takie samo traktowanie - z szacunkiem i miłością. Nie wierzę w to, że własnemu dziecku pozwolilibyście spokojnie cierpieć i umierać w męczarniach. A może dla was pies to po prostu kolejny mebel w domu? To by tłumaczyło takie podejście

  • Elżbieta Piwowarczyk
    Elżbieta Piwowarczyk 5 listopada 2017 o 14:11

    Dał Pan mu raj na ziemi <3

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *