Bity i kopany, bo za wolno chodził - Psy.pl - mamy nosa!

Bity i kopany, bo za wolno chodził

Wspólna akcja mediów internetowych, organizacji ochrony zwierząt i mieszkańców warszawskiego osiedla Jelonki uratowała życie – a na pewno zdrowie – starego amstafa, którego właściciel publicznie bił i kopał.

Kilka dni temu kobieta spacerująca po parku przy amfiteatrze w rejonie osiedla Jelonki (warszawska dzielnica Bemowo) usłyszała harmider. Podeszła zobaczyć, co się dzieje, i natknęła się na bardzo przykrą scenę: jakiś mężczyzna z całej siły kopał i wyzywał psiego staruszka w typie amstafa.

Pani, która obserwowała to zdarzenie, zadzwoniła po policję, jednak nie doczekała się interwencji – według policji nie było oficjalnego świadka zdarzenia, choć funkcjonariusze odebrali kilka alarmujących telefonów w tej sprawie.

Kobieta wysłała więc wiadomość do warszawskiego portalu „Warszawa w Pigułce”, prosząc o pomoc w ustaleniu adresu i personaliów sprawcy. Dziennikarze przekazali sprawę do Straży Miejskiej i opisali zdarzenie w internecie.

Jak szybko się okazało, jest wiele prawdy w powiedzeniu „jeden kamyczek może poruszyć całą lawinę”. Historią zainteresowało się bowiem stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt”, które przeprowadziło śledztwo na własną rękę. Wyszło na jaw, że zdarzenie, które tak bardzo zbulwersowało kobietę, nie było jednorazowe. Mężczyzna był widywany w parku, jak często w ten sposób wyładowywał złość na psie. Gdy ludzie próbowali interweniować, zastraszał przechodniów, a nawet potrafił podnieść na śmiałków rękę.

Powodem ciągłej wściekłości właściciela był prawdopodobnie fakt, że pies – staruszeczek – chodził bardzo powoli i nie reagował na ponaglenia, bo był głuchy. Świadkowie mówili potem, że biedna psina nie reagowała na ciosy i kopniaki, a jedynie kuliła się, usiłując uchronić się jakoś przed przemocą.

Mieszkańcy Jelonek mieli dość oglądania, jak właściciel znęca się nad psiakiem. Wspólnymi siłami ustalili adres dręczyciela. Przekazali te dane stowarzyszeniu, które kilka dni temu odebrało amstafa o imieniu Cykor człowiekowi, który powinien być opiekunem zwierzaka, a okazał się oprawcą.

Pod troskliwą opieką wolontariuszy pies dochodzi do siebie. Jego stan ogólny nie jest zły, jednak ma guz przy odbycie i poważnie osłabione – z powodu starości – zmysły: jest głuchy i słabo widzi.

„Pogotowie dla Zwierząt” szuka wyjątkowego domu dla Cykora, domu, w którym pies będzie miał szansę na szczęśliwą starość bez lęku i bólu.

Członkowie stowarzyszenia złożyli już na policji zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez właściciela psa, czterdziestoletniego Grzegorza K. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także
  • Anka i owczarek niemiecki
    Anka i owczarek niemiecki 23 maja 2017 o 12:43

    Mój dudu

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *