7 złotych zasad świadomego opiekuna, które pozwolą ci spać spokojnie - PSY.pl - portal o psach

7 złotych zasad świadomego opiekuna, które pozwolą ci spać spokojnie

Pies w dzisiejszych czasach nie jest już tylko psem. To członek rodziny, wierny towarzysz, partner w niedoli. Staramy się zapewnić mu dobry żywot, drobne przyjemności i komfort. Są jednak i tacy, którzy nadal uważają, że wyznacznikiem porządku na podwórku jest pies na łańcuchu.

Ba, są tacy, jak mój sąsiad, który nie używają smyczy. Nie, to nie dlatego, że ma świetnie wyszkolonego psa. Po prostu wyraża on pogląd, że jeśli psa potrąci samochód, to znaczy, że pies był głupi. A w schronisku czekają kolejne, więc nie ma się co rozdrabniać.

Ciężko się nie oburzyć. Ciężko uwierzyć. Jednak różni są ludzie. Nie zawsze właściciel psa jest świadomym opiekunem. Dlatego zamiast zaciskać pięści lub trwać w osłupieniu, lepiej podzielić się kilkoma argumentami. Żeby właścicieli było jak najmniej, a opiekunów jak najwięcej.

Dla niektórych moja złota siódemka może być oczywista. Mam jednak przeczucie, że w waszym otoczeniu znajdą się i tacy, dla których niektóre informacje mogą być nowością. I to właśnie im dedykuję ten tekst.

1. Adresówka

Czip. Fajna sprawa, no i bajer, te wszystkie technologie. Ale czy wiesz, że numer czipu wpierw musi znaleźć się w bazie danych, żeby mógł być przydatny? Czy wiesz, że nie każdy czytnik jest w stanie odczytać wszystkie rodzaje czipów? Niestety uniwersalność nie istnieje, a to może spowodować wiele nieporozumień.

No i co o czipach może wiedzieć starsza babuszka z Pipidówek Małych, gdy twój pies pojawi się na jej podwórku? Myślisz, że będzie wiedziała, co zrobić? Jedyne, co może jej pomóc, to adresówka z numerem telefonu. Choć i tak z dużym prawdopodobieństwem bez bystrego wnuczka się nie obędzie. Lata nie te, wzrok nie ten, a być może i telefonu brak.

2. Zabezpieczenie przed kleszczami

Producenci prześcigają się w pomysłach. Kropelki, spraye, tabletki, obroże, maści i olejki, ultradźwięki, inhalacje i napary. Co kto woli. Problem w tym, że kleszcze to mistrzowie przetrwania. Mutanty, które w wyścigu zbrojeń na atak odpowiadają obroną. Jak więc spać spokojnie, gdy kolejne psy z osiedla zapadają na babeszjozę? A my sami raz na jakiś czas znajdujemy kleszcza, który ukrył się w gęstym futrze naszego psa? Nie zapominaj, że żaden preparat nie może dać ci 100% pewności. Jeśli daje ci ją teraz, nie będzie trwało to wiecznie. Kleszcz ewoluuje, to, co odstraszało go dziś, jutro może być już nieaktualne.

Preparaty owszem. Ale regularna kontrola przede wszystkim. Przed spacerem, po spacerze i w trakcie. Kolokwialnie mówiąc, tak wiem, to dość upierdliwe. Sama mam psa z sierścią, której przeczesanie zajmuje mi dobre 30 minut. Pobieżne. Ale myśląc o konsekwencjach odpuszczenia tak rutynowej czynności, chyba warto. Świadomość, że mogłeś zapobiec nieszczęściu, jest miażdżąca.

3. Karta właściciela psa

Jak mawiał Kubuś Puchatek, wypadek to taka dziwna rzecz, której nie ma, dopóki się nie wydarzy. Nikt z nas nie myśli o tym, że z pracy może nas zabrać karetka, albo że jeszcze dziś nasze auto będzie omijać sarnę. I o ile ty przy odrobinie szczęścia wylądujesz w szpitalu otoczony opieką, o tyle o twoim psie nikt myśleć nie będzie. Jeśli masz rodzinę, na pewno się nim zajmą. Ale gdy pies ma tylko ciebie, kto ma o nim wiedzieć? Prócz sąsiada z naprzeciwka, klnącego pod nosem na szczekającego psa.

Pomyśl, czy nie warto zainwestować w kartę informacyjną. To tylko druczek. Niepozorny skrawek papieru w twoim portfelu, który służbom ratowniczym ułatwi opiekę nad twoim psem do czasu twojego powrotu.

4. Luz a bezpieczna przestrzeń

Paranoja może dopaść wszystkich. Na dobrą sprawę definicja „bezpieczna przestrzeń” nie ma odniesienia w rzeczywistości. Trawnik – siedlisko kleszczy, suchego chleba zrzucanego z balkonu, a czasem zatrutych pasztetów lub kiełbasy nadzianej tłuczonym szkłem. Las to miejsce czających się ze strzelbą myśliwych, nielegalnych wnyków bądź niewzruszonych dzików. Podwórko może być schronieniem żmii, lądowiskiem zmęczonego szerszenia albo niefortunnym skrawkiem ziemi z wyłożoną trutką na ślimaki. Wszystkiego przewidzieć się nie da.

Oczywiście, że nie każda przestrzeń najeżona jest pułapkami. Ale warto zawsze zrobić rozeznanie. Rozejrzeć się i sprawdzić teren, na którym chcemy puścić psa luzem. Niezależnie od tego, czy jest nam znany, czy nie. Trzeba trzymać rękę na pulsie. Żeby tego pulsu nagle nie zabrakło naszemu psu.

5. Dobry weterynarz

Może to niefortunne stwierdzenie. Przecież nie ma złych weterynarzy. To może inaczej. Nie zły, ale niewykwalifikowany. Niedouczony. Czasy się zmieniają, medycyna idzie do przodu (wręcz pędzi!). Jeśli masz dobry kontakt z lekarzem, to świetnie. Ale jeśli coś ci nie pasuje, masz inne zdanie – nie bój się skonsultować swoich obaw z innym specjalistą. Nie bój się poszukać innego, wbrew swoim przyzwyczajeniom czy lokalizacji, „bo tu najbliżej”. Dobry diagnosta to skarb. Dlaczego? Bo zdarza się rzadko. Lekarz żywieniowiec? Rzadkość jeszcze większa.

Zawód lekarza weterynarii to ciężki kawałek chleba. Trzeba być od wszystkiego. Pies, kot, królik, chomik, tchórzofretka. Okulista, ginekolog, chirurg, internista, neurolog, ortopeda. Trudno jest poszerzać wiedzę w każdej dziedzinie. Dlatego czytaj, pytaj i konfrontuj. Interesuj się, choć zachowaj rozsądek – wyszukiwarka internetowa ani forum nie zastąpią wizyty w gabinecie! Masz jednak prawo wymagać. Zasięgać opinii i oceniać wiedzę oraz podejście. Kto stoi w miejscu, ten zostaje w tyle. I w tyle trzeba takiego mieć.

6. Uważaj co, gdzie i jak je pies

Ciężko zgłębiać skład psiej karmy, gdy nie zawsze patrzymy, co sami mamy w lodówce. Nas też trują, ale psi rynek jest o wiele słabiej kontrolowany. Warto powiedzieć to na głos. Producentom nie zależy na twoim zadowoleniu ani psim zdrowiu (no dobrze, sprostuję – nie wszystkim). Liczą się twoje pieniądze. Są więc karmy i… jakby to nazwać… pasze? Jest w nich wszystko oprócz tego, co naprawdę potrzebuje twój zwierzak. Obecność białka nie zawsze jest równoznaczna z obecnością mięsa. Nie daj się nabrać, że ta karma jest najlepsza, bo reklamuje ją znana osoba. Nie daj się zwieść hasłem „linia weterynaryjna”. Alergie, nowotwory i niewydolność poszczególnych narządów (przede wszystkim nerek) nie bierze się znikąd. A karma kupna to nie jedyne rozwiązanie. Znajdź złoty środek – pomiędzy zdrowiem swojego psa, czasem, jaki masz do dyspozycji i zawartością portfela.

Myślisz, że sprawiasz psu przyjemność, dając mu gryzaka ze sprasowanej skóry? Widziałeś kiedyś proces produkcji takiego produktu? Ten filmik ci uświadomi skład tej „wspaniałości”.
Masz psa pochłaniającego łapczywie każdą ilość karmy naraz, ale marzy ci się stojak na miski? Choć pięknie wygląda i daje psu wygodę, zdecydowanie nie jest polecany psom o takich skłonnościach. Zbyt szybkie napełnienie psiego brzucha może być przyczyną skrętu żołądka.

7. Odpowiedni transport

Często mamy przeświadczenie, że przypięcie psa pasami załatwia sprawę. Ponownie posłużę się filmikiem. Tak działają szelki czy też pasy bez atestu. A raczej nie działają i w tym sęk. O zwolennikach przypinania pasów do obroży wolę nie wspominać… Poza tym duży pies to duża masa. W przypadku zderzenia ta masa spotka inną masę – przednią szybę, ciebie lub któregoś z pasażerów. Są różne rozwiązania, tak jak różne rasy bądź modele aut. Mata, klatka, transporter – jest w czym wybierać, można więc wybierać mądrze.

To tylko siedem zasad. Myślę, że każdy mógłby dopisać swoją. I do tego bardzo zachęcam. Kto wie, może to właśnie twój pomysł ocali kiedyś bezpieczeństwo, a nawet i życie czyjegoś psa?

Autor: Grzeczni Podopieczni
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *