Czas rozłąki. 5 rzeczy, za którymi tęskni się najbardziej

Kochamy go za to, że po prostu jest. Ale tęsknisz już za czymś konkretnym. Za czym?

1. Spojrzenie śledzące każdy ruch

Zwłaszcza w kuchni i przy lodówce. Albo podczas wyciągania talerza z szafki. Gdy upada nam plasterek sera na podłogę. Gdy po kryjomu chcemy odkroić sobie kawałek kotleta. Te czynności mojemu psu nie umkną nigdy. Czujny wzrok zjawi się tam, gdzie i jedzenie.

2. Futro pod ręką

Gdy wyjeżdżam gdzieś na chwilę, zdecydowanie tęskni mi się za możliwością mierzwienia kochanych kłaków. Zadka podstawiającego się pod rękę i zaczepnego spojrzenia w oku „głaszcz!”. Dotyku sierści i obniżającego się ciśnienia, nawet po najgorszej awanturze. I w ogóle natychmiastowej poprawy samopoczucia. Bez tego dzień wydaje się niepełny.

3. Wszędobylski nos

Zwłaszcza mokry, gdy rano oznajmia porę spaceru. Albo gdy obwąchuje spodnie, w których wróciłam z zakupów (z kim, gdzie, kiedy i po co?). Lubiący kierować się ku górze, żeby wyczuć składniki gotującego się rosołu. Albo zawartości talerza. Łapiący pojedynczą nutę zapachu zająca na polu, żeby w ciągu ułamka sekundy zlokalizować przyczajonego uciekiniera. Encyklopedia świata zamknięta w kształtnej trufli!

4. Błogość podczas snu

Nie sposób się uczyć, czytać, czy nawet pisać tekst, taki jak ten, bez psa leżącego obok. Z łapami wyciągniętymi ku górze i brzuchu odsłoniętym do głaskania. Najlepiej w akompaniamencie pochrapywania lub cichych popiskiwań, będących wynikiem zagadkowych snów. Zawsze w pozycji umożliwiającej szybką ocenę sytuacji – czyli dokąd chcesz iść?

5. Obecność

Po prostu. Gdy przychodzi mi spędzić dzień bez swojej psicy, moje myśli wędrują w jej stronę średnio raz na minutę. Wiem, że i ona tęskni na swój psi sposób, bo okazuje to potem gorącym powitaniem. Ale co robi, czy dobrze jada, czy śpi spokojnie, a może leży pod drzwiami i się zastanawia „wróci, czy nie wróci?”. Zapewne korzysta w pełni z uroków urlopu ode mnie, ale ja i tak będę tęsknić.