Kiedy adopcja psa nie jest dobrym pomysłem?


Adopcja psa to wspaniała sprawa. Jest to jednak bardzo poważna decyzja i przed jej podjęciem należy rozważyć wszystkie za i przeciw. Kiedy adopcja psa nie jest dobrym pomysłem?

Adopcja psa niestety nie zawsze jest dobrym pomysłem. Kiedy lepiej sobie odpuścić i na co być przygotowanym, żeby nie wpakować się w kłopoty i nie wyrządzić psu krzywdy?

Kiedy adopcja psa może zakończyć się klęską i lepiej odłożyć ją w czasie?

To delikatna, drażliwa i indywidualna kwestia. Jasne, że dla psa lepiej spędzić 8 godzin samemu w domu niż całe życie za kratami schroniska, ale… No właśnie, czy kończy się tylko na tych kilku godzinach? Dojazdy, zakupy, załatwianie spraw, zmęczenie i korki. Nie każdy pies jest kanapowcem i mało któremu wystarczą dwa, piętnastominutowe spacery fizjologiczne dookoła bloku. Warto przemyśleć wiek i temperament psa, którego chcemy adoptować. Poniżej poruszamy 10 kwestii, z których warto sobie zdawać sprawę, zanim adoptujemy psa. Lepiej być gotowym na najgorsze niż załamać się na pierwszym niepowodzeniu czy problemie.

1. Decyzja o adopcji psa podjęta jest spontanicznie i pod wpływem emocji

Nie polecam podejmowania decyzji o powiększeniu rodziny o psa pod wpływem emocji, na spontanie, z okazji świąt czy urodzin. Zwłaszcza jeśli to szczeniak albo pies z temperamentem, który potrzebuje bardzo dużo ruchu i czasu. Co stanie się z psem w momencie, kiedy emocje opadną? Nie każdy podoła obowiązkom i wydatkom związanym z posiadaniem psa. Jednak taki spontan może się udać, jeśli zawsze bierzesz odpowiedzialność za swoje decyzje i nie uciekasz od kłopotów. Tak trafiła do nas Tajga.

2. Bardzo dużo pracujesz, wyjeżdżasz i nie masz możliwości pracy z domu

Nie zrozumcie mnie źle, oczywiście da się pogodzić pracę z adopcją psa. Jednak jeśli pracujesz 8, a czasem więcej godzin na dobę, doliczysz do tego dojazdy i zakupy, sen i gotowanie, to niewiele zostaje czasu dla psa w ciągu doby. Psy miewają lęk separacyjny, niszczą mieszkanie i szczekają. Czasem chorują i wymagają całodziennej opieki albo wizyt u weterynarza, a potem podawania leków o konkretnej godzinie. Jeśli jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za psa i nie możesz dostosować grafiku pod siebie, wziąć wolnego czy popracować z domu, to chwilami może być bardzo ciężko. Warto mieć to na uwadze, także jeśli wyjeżdżasz w delegacje i nie możesz zabrać ze sobą psa. Trzeba doliczyć koszty petsittera lub psiego hotelu. Czasem pomocna okazuje się sąsiadka albo ktoś ze znajomych.

3. Masz niepewną sytuację mieszkaniową i finansową

Jeśli wynajmujesz mieszkanie, a właściciel ma trudny charakter albo nie zgadza się na obecność zwierząt, to nie warto ryzykować potajemnej adopcji psa. Co zrobisz, jeśli zostaniesz wyrzucony na bruk? Samo wynajmowanie mieszkania nie koliduje z adopcją psa, ale szukanie trwa często dłużej i płaci się wyższą kaucję. Podobnie w sytuacji, kiedy pracujesz dorywczo lub sezonowo i masz problemy finansowe. Pies potrafi miesięcznie kosztować nawet kilka tysięcy złotych! 100 zł miesięcznie może nie wystarczyć i warto mieć to na uwadze. W końcu nie po to adoptujemy psa, żeby miał gorzej niż w schronie, głodował, nie był leczony albo – co gorsza – za kilka tygodni z ciepłej kanapy trafił na ulicę czy z powrotem do schroniska.

4. Chcesz adoptować psa, ale reszta domowników krzywo patrzy na psa w domu

Jeśli reszta domowników krzywi się na samo słowo „pies” i są przeciwni adopcji albo uważają, że miejsce psa jest w budzie, to zastanów się nad adopcją. Niestety pod twoją nieobecność pies może zostać skrzywdzony, wypuszczony na ulicę, uderzony, straszony albo wywieziony do lasu. Niby szokujące, ale takie historie w niedogadujących się rodzinach nieraz się zdarzają. Lepiej adoptować psa w momencie, kiedy wszyscy domownicy są przychylnie nastawieni do czworonoga. Możesz też poczekać do momentu kupna lub wynajmu własnego mieszkania.

5. Jesteś pedantycznym czyścioszkiem

Pies to zawsze jakieś latające kłaki, piasek, błoto i miłosne pieczątki łapek na podłodze czy na dywanach. Świeżo wyprana pościel szybko może przestać być tak świeża. Twoje ubrania mogą całe pokryć się sierścią, a buty po spacerze przypominać buty rolnika czy robotnika. Wanna od teraz będzie także miejscem kąpieli psa i musisz być gotowy na piach, błoto i zapchany sierścią odpływ. Jeśli więc jesteś pedantem i masz obsesję czystości, to nie wiem, czy zniesiesz obecność psa oraz często także jego ślinę, która będzie wszędzie. No, chyba że zmienisz priorytety w swoim życiu.

6. Nie lubisz aktywności fizycznej, za to kochasz spać po kilkanaście godzin

Zanim zdecydujesz się na adopcję psa, musisz wiedzieć, że pies ma swoje potrzeby. Nawet jeśli trafił ci się niezły śpioszek, to musisz pamiętać o wyskoczeniu z nim przynajmniej na siku, bo psi pęcherz ma swoje granice. Wstrzymywanie moczu może mieć negatywne skutki zdrowotne. Szczeniaki i starsze psy potrzebują częstszych wyjść za potrzebą, tak samo w przypadku choroby czy cieczki u suczki. Czy jesteś gotowy na mniejszą ilość snu albo sen z przerwami? Każdy zdrowy pies potrzebuje minimum godzinnego spaceru chociaż raz dziennie. Do tego 2-3 krótsze wyjścia. Najlepiej, gdyby kilka razy w tygodniu długi spacer trwał nawet 2-3 godziny oraz odbywał się w zróżnicowanym i ciekawym terenie – las, łąka, plaża, a latem jezioro, rzeka i jej okolice.

7. Chcesz mieć psa, ale nic nie wiesz o jego wychowaniu, potrzebach gatunkowych i komunikacji

Kiedy zdecydujesz się na adopcję psa, warto wcześniej podszkolić się z zakresu psiej komunikacji, behawioru, potrzeb i popędów. Nie ma nic gorszego niż nieświadomość, zagubienie i ciągłe napięcia poprzez nieporozumienia na linii pies-człowiek. Twoja niewiedza szybko może wywołać lawinę problemów, lęków i złego samopoczucia psychicznego u psa. Mnie niestety przyszło uczyć się na własnych błędach i nie polecam nikomu takiego startu.

8. Nie masz cierpliwości, brak ci konsekwencji i często wybuchasz pod wpływem emocji

Pies to nie robot z wgranym superoprogramowaniem. To, jaki będzie, co będzie umiał i czy będzie stabilny emocjonalnie, zależy od ciebie. Cierpliwość, konsekwencja i trzymanie emocji na wodzy to jedne z pożądanych cech psiego przewodnika. Warto je w sobie wypracować, bo pod żadnym pozorem nie wolno nam wybuchać i wyżywać się na psie. On i tak nie zrozumie, dlaczego się na niego wściekasz.

9. Dziecko prosi o psa, który ma być prezentem lub nagrodą za np. dobre stopnie czy zachowanie

Pies nie jest rzeczą i nie powinien być prezentem ani spełnieniem kaprysu dziecka czy kartą przetargową do zachęty poprawienia zachowania lub ocen w szkole. Co zrobisz, jeśli dziecko nie podoła opiece nad psem albo znudzi się nim po miesiącu czy roku? Dodatkowo dziecko, według prawa, nie powinno samo wyprowadzać psa na spacer, więc to i tak na tobie spocznie cały obowiązek opieki i szkolenia psa. Jeśli nie jesteś na to przygotowany, to nie adoptuj psa tylko dlatego, że dziecko tak chce.

10. Mieszkasz samotnie, w dodatku z dala od rodziny i przyjaciół

Samotność nie jest wadą, a adoptowany pies może być wtedy cudownym przyjacielem i towarzyszem życia. Co jednak, jeśli – odpukać – przytrafi się jakiś wypadek, dłuższa choroba, złamana noga, zabieg czy konieczność hospitalizacji? Musisz mieć wyjście awaryjne, kogoś, kto zaopiekuje się psem wtedy, kiedy ty nie możesz. Dobrze mieć chociaż dobre stosunki z sąsiadami czy z koleżanką z pracy albo z innym psiarzem. Dobrym wyjściem jest też hotel domowy, ale musisz go wybrać mądrze i zapoznać z nim oraz z ludźmi tam pracującymi psa wcześniej, aby nie przeżył on traumy.

Czy zniechęcam was do adopcji?

To nie jest tak, że zniechęcam do adopcji i ją demonizuję. Ale kiedy adopcja psa cię przerośnie, to co zrobisz, co się stanie z psem? Warto być świadomym, na co się piszemy i jak bardzo zmieni się nasze życie, kiedy adoptujemy psa. Najlepiej wybrany pies, który był aniołkiem w domu tymczasowym, może się zmienić w domu stałym, kiedy poczuje się pewnie. Pies kupiony w hodowli także wymaga sporych nakładów finansowych i czasu, no i również może mieć problemy behawioralne. Pies to żywa, czująca istota, której nie można przewidzieć ani zaprogramować niczym robota czy odstawić na półkę, jak mamy mniej czasu, chęci, chorujemy lub chcemy odpocząć.