Niezbędnik spacerowy! Psie woreczki

Dlatego zapraszam do naszego nowego cyklu pod tytułem „Niezbędnik spacerowy”, w którym po kolei będziemy zwracać uwagę na najważniejsze elementy psiego wyposażenia, bez którego ani rusz.

Psie woreczki idą na pierwszy ogień!

1. Psie woreczki a Prawo Murphy’ego

Każdy choć raz w swoim życiu zderzył się z nieubłaganymi Prawami Murphy’ego, nawet jeśli o tym nie wie. Bo złośliwość rzeczy martwych nie zna granic. Nie znajdziemy tam jednak dość kluczowego Prawa Fizjologii Psich Jelit. A mówi ono o tym, że jeśli na spacer weźmiesz tylko jeden woreczek, spodziewaj się minimum dwóch sytuacji, w których będziesz go potrzebować…

Dlatego pamiętaj, aby na spacer zawsze zaopatrzyć się w ich większą ilość. Nie tylko unikniesz wstydu (patrz punkt 4.), ale i na tym skorzystasz. Jak?

2. Zawsze przydatne. Do wszystkiego. Na każdą okazję

Jesteś daleko od domu i zaczyna padać deszcz, a telefon trzymasz w zewnętrznej kieszeni? Wystarczy owinąć go szczelnie woreczkiem, aby się nie zamoczył.

Pies ma na łapie opatrunek, a ciebie na drodze zastała ogromna kałuża, której nie da się ominąć? Wystarczy obwiązać bandaż torebeczką, a opatrunek pozostanie w idealnym stanie.

Pękło kółeczko od adresówki albo zerwał się karabińczyk w samym środku spaceru? Wystarczy przewiązać podwójną warstwę woreczków i kilkakrotnie razy je zasupłać, aby nawet i średniej wielkości pies nie wyswobodził się z zepsutej smyczy.

Musisz przejść przez podmokłą łąkę? Możesz ochronić stopy przed wilgocią, nakładając na każdą z nich woreczek. Podobnie możesz owinąć buty. Nawet jeśli odrobina wody się przedostanie, twoje obuwie nie przemoknie aż tak bardzo.

Przykładów można mnożyć wiele. Psie woreczki to naprawdę duża pomoc!

3. Dbając o środowisko, dbasz o siebie i psa

Nie mam alergii na pyłki, mleko, sierść ani orzechy czy jad pszczół. Ale mam alergię na widok śmieci porozrzucanych po parkach, łąkach i lasach. Wychodzę z założenia, że jestem współodpowiedzialna za teren, po którym spaceruję z moim psem. Skoro z niego korzystam, to chyba logiczne, że chcę poruszać się po nim bezpiecznie. Dlatego nieraz wracam z potłuczoną butelką bądź kawałkami szkła albo drutu w woreczku, który wyrzucam do pobliskiego śmietnika. Nie mój śmieć, jasne. Ale to mój pies może w niego wdepnąć, albo nawet i ja.

Czasem zdarza mi się też podnieść parę plastikowych zakrętek. Lokalne schroniska często prowadzą zbiórki, w których w zamian za tonę takiego towaru otrzymują karmę dla zwierzaków. Mały gest, a czyni świat odrobinę lepszym.

4. Serdeczność jest w cenie

Zdarzyło się wam kiedyś spotkać z wzrokiem właściciela, którego pies zostawił poobiedni skarbek na trawie, i uprzedził wasze pytanie odpowiedzią: „Jak na złość skończyły mi się woreczki!”? Nie wnikając w to, czy to prawda, czy tylko chęć uniknięcia przykrego obowiązku, dobrze jest po prostu się uśmiechnąć i wyciągnąć rękę z woreczkiem. A zrobimy to tylko wtedy, gdy będziemy mieli ich przy sobie kilka.

A wy? Używacie woreczków kupnych czy może foliówek poupychanych w domu? Przydał wam się kiedyś nadmiar zachomikowanych w kieszeniach kurtki torebeczek? A może sami opracowaliście jakiś fajny patent?