O tych, co chcą lub chcieli dobrze - PSY.pl - portal o psach
O tych, co chcą lub chcieli dobrze

O tych, co chcą lub chcieli dobrze

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Przysłowie, które rzadko słyszy się w całości. Idealnie odnosi się do psiego światka.

Dlaczego? Bo mnóstwo konfliktów i oburzeń pojawia się tam, gdzie ktoś chciał przecież dobrze… A potem popadł w skrajność lub pozostał dalej w słodkiej niewiedzy.

Adoptuj, nie kupuj

Zwłaszcza ostatnio widać wysyp postów ze wzajemnym obrzucaniem się błotem. Dla adoptujących ci, co kupują, to zło, dla kupujących – adoptujący to zło. Argumenty czasami zasadne, a czasami wyssane z palca przeradzają się w prawdziwą batalię, w żaden sposób nie dając odczuć, że obie strony kierują się tak naprawdę tym samym. CHCĄ DOBRZE.

Adoptujący chcą dać dom zwierzakowi, który w życiu swoje już wycierpiał. Kupujący chcą mieć pewność, że poradzą sobie z psem, którego wybrali. Kupują, bo CHCĄ spędzić z tym psem resztę swojego życia. Nie wydają po to tyle pieniędzy, żeby na pierwszych wakacjach porzucić psa w lesie. Ale dla adoptujących to egoistyczne myślenie. Tak jak egoistycznym myśleniem jest to, że ci, co adoptują, chcą mieć z tego powodu dożywotni tytuł miłośnika zwierząt.

Obie postawy wynikają ze szczerych chęci. Nie lepiej skupić się na tym niż na wzajemnych przepychankach?

Róbmy wszystko albo jednak nic

Moda na na to, co robić z psem i czy w ogóle robić, zmienia się w psim światku jak pogoda. Najpierw wyczytasz w internetach, że ze szczeniakiem należy przerobić wszystko, najszybciej i najwcześniej jak się da. Spacer po lotnisku, po centrach handlowych (witając się przy tym z każdym kupującym), wizyta na największym lokalnym bazarze i wystawa psów do zaliczenia. Żeby pies się „naumiał”, „napatrzył”, zapamiętał i przyswoił.

Zamierzenie oczywiście było dobre: pokazać szczeniakowi świat ludzi i go z nim zaznajomić. A że człowiek ma naturę olimpijczyka i lubi się prześcigać w tym, jaki to on jest lepszy od innych… Cóż, wychodzi jak zawsze. Psy piszczące, skomlące, roznoszące dom i chodzące za właścicielem jak cień w oczekiwaniu na „coś”.

Z czasem więc zmieniasz obóz i postawę: nie róbmy nic. Dajmy psu być psem. Jedzenie, spacer i sen. W przerwach piłeczka. Albo piłeczka nie. Niech odpoczywa, niech się nie nakręca. Piłeczka to jednak zło, patyk to zło, ale tak właściwie to zbytnia ekscytacja wywołana zabawą to też zło. Niech pies odpoczywa. Najlepiej cały dzień, kiedy jesteśmy w pracy, a potem cały wieczór, gdy z tej pracy wrócimy…

O dziwo otrzymujemy efekt ten sam. Psa sfrustrowanego brakiem ustanowienia sensownych dawek aktywności i jej braku. A chcieliśmy dobrze! Istoto ludzka, kiedy nauczysz się tego, że kluczem do wszystkiego jest UMIAR?

Kochana babcia, poczciwy dziadek

„Co temu psu żałujesz? Od kubka śmietanki / kosteczki kurczaka / dupki kaszanki / pajdy chleba / tłuczonych ziemniaków / skórki po wędlinach (etc.) jeszcze żaden pies nie utył!”

Pół biedy, kiedy to twoja prawdziwa babcia, u której wizytujesz w dni niedzielne ze swoim czteronożnym towarzyszem. Gdy twoi rodzice wbrew tobie i twoim zaleceniom tuczą pieska pod twoją nieobecność, komentujesz to jedynie ciężkim westchnięciem. Bo co innego ci pozostaje? Kolejna awantura?

Ale gdy ów babuleńka jest starszą panią z piątego piętra, która dzień w dzień po obiedzie wyrzuca resztki przez okno, akurat na waszą osiedlową ścieżkę spacerową… Krew cię zalewa. Ile już razy twój pies był szybszy od ciebie, wziął coś do pyska lub nawet i połknął?

Oni chcieli dobrze… Co ma się zmarnować, jak pies może zjeść? A że ich chęci nie pokrywają się z twoimi zasadami… Cóż, może po prostu unikaj niektórych miejsc albo zaopatrz się w kaganiec, jeśli pies jest odkurzaczem. Szkoda nerwów. I zdrowia psa.

Bo wszyscy tak robią

Wszyscy ćwiczą agility z psem, to ja też będę. Wszyscy trenują frisbee, to ja też będę. Nieważne, że mój pies ma ciężką sylwetkę i kruche stawy. Sport to zdrowie, na pewno mu nie zaszkodzi! Albo jednak lepiej nie. Nauczę go sztuczek! Dużo sztuczek za pomocą klikera! Klikerem można wszystko. W końcu widziałeś tresowane kury, a pies jest mądrzejszy. Wystarczy klikać, klikać i klikać, a pies sam zrozumie! Nikt mi przynajmniej nie zarzuci, że nic z psem nie robię. Bo trzeba coś robić. Mając psa, trzeba być aktywnym w jakiejś dziedzinie. Robić to, co inni, to na pewno krok w dobrą stronę.

A może by tak… wpierw usiąść, popatrzeć na swojego psa i pomyśleć, co sprawia mu frajdę i w tym kierunku pójść? Może najpierw wypada spytać siebie samego, a nie ludzi na forum, co będzie najlepsze? Próbować – tak, szukać wspólnych radości – też, zmuszać – nie.

Lepiej tak niż w ogóle

Przykładów mogłabym mnożyć w nieskończoność.

O psach spuszczanych w lesie, żeby mogły się wybiegać. O psach bez smyczy, żeby mogły się przywitać. O psach uwiązanych pod sklepem, bo lepiej wziąć pupila na zakupy, niż zostawić go w domu. O lekach psychotropowych, które pomogą psu lepiej się wyciszyć, bo na trening nie ma czasu, a chodzi wszak o dobro zwierzęcia (i oddalenie groźby eksmisji). O kupnie najnowszej karmy z reklam tv, która choć pełna zbóż i zapychaczy, będzie na pewno najlepszym wyborem dla naszego milusińskiego. Itd., itp…

Dobre chęci zawsze mają kogoś uszczęśliwić. Jakbyśmy wiedzieli lepiej, co komu i kiedy jest potrzebne. Jakby nie dało się zapytać, uszanować i pozwolić na wybór.

Autor: Grzeczni Podopieczni
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *