Pchła Szachrajka w sierści siedziała… Kilka słów o pchłach!


Pchły, kleszcze, muchy, muchówki, komary, wszy i wszoły - pasożyty skórne psów. A jest ich jeszcze więcej! Większości z nich opiekun psa nawet nie widział. Za to pchłę chyba każdy zna... A może nie?

Gdy byłam mała, moja siostra miała psa. Nie był zabezpieczony ani przed pchłami, ani przed kleszczami. Wtedy w zasadzie nie słyszało się o babeszjozie i nie stosowało się preparatów przeciwko pasożytom u psów. Większość zwierząt na wsi miało też pchły. Ba! Nawet w bajkach często pokazywano psiaki drapiące się, bo małe, upierdliwe pchły podgryzały im skórę. Nikogo to wtedy nie dziwiło.

Czasy się zmieniły i powszechność pozbywania się ektoparazytów widoczna jest na każdym kroku. Coraz więcej psów mieszka w domach, mieszkaniach, śpi na kanapach i fotelach. Nikt nie chce mieć pcheł w domu – a tak się dzieje, gdy nie zabezpieczamy psiaka od tych pasożytów. Pchły jedynie żywią się na psie czy kocie, a jak się najedzą, schodzą ze zwierzęcia, zamieszkują szpary przypodłogowe, posłania, koce i doskonale czują się w takim środowisku. Dodatkowo, gdy nie ma żywiciela, przechodzą w stan hibernacji, który może trwać bardzo długo.

Pchła w sierści i w… podłodze

Kiedyś mój znajomy, który chciał wynająć dom, opowiadał mi pewną historię. Dom piękny, podwórko urocze, cena nie za wysoka, tylko dziwne było to, że długo nikt nie chciał tam zamieszkać. Kiedy wszedł do środka, podłoga zaczęła się ruszać i go gryźć! Co się okazało… Wcześniej mieszkała tam osoba posiadająca liczne koty. Gdy się wyprowadziła, część współlokatorów zostało, zamieszkało w dywanach i czekało, aż pojawi się ktoś smakowity.

Kiedy nie ma żywiciela podstawowego (kota lub psa), pchły chętnie żywią się na człowieku. Zostawiają swędzące czerwone plamki, najczęściej na nogach i tam, dokąd doskoczą, a skaczą bardzo wysoko, jak na tak małe żyjątka. Najlepszą na nie metodą są preparaty przeciwpchelne, ale takie, które zabijają pasożyty zarówno na psie, jak i te w środowisku, czyli dorosłe pchły, ale też larwy i jaja!

Może to alergia?

Wracając ze sklepu, wstąpiła do mnie właścicielka podwórzowego pieska. Problemem było intensywne gryzienie i drapanie się przez psa.

– Pani doktor, bo on biega po podwórku i ciągle włazi pod taras, ociera się, drapie.
– To może być alergia. Co dostaje do jedzenia?
– No to, co zostanie z obiadu i taką suchą karmę też czasem zje.
– W takim razie alergia prawdopodobna.
– Tylko że on tak je całe życie! A ma już prawie 4 lata. Teraz nagle zaczął się drapać.
– Dostaje preparaty przeciwko pchłom?
– Tak.
– Kiedy ostatnio?
– Pani doktor, z pół roku temu! Ale on pcheł nie ma! Przecież bym widziała.
– Czyli w zasadzie nie dostaje… Niech pani przyprowadzi psa, to zbadamy i ustalimy, co dalej.

Kłęby pcheł

Kilkanaście minut później do gabinetu dziarsko wmaszerował niewielki kundelek z miną zawadiaki. Jak tylko się zatrzymał, jego łapa powędrowała za ucho celem drapania się, za chwilę zęby targały sierść na grzbiecie. Sytuacja więc była poważna.

Podczas badania psa zauważyłam, że najbardziej zmierzwiona jest w okolicy kręgosłupa lędźwiowego. Odgarnęłam sierść i moim oczom ukazał się niezapomniany widok. Czerwona, zaogniona skóra, a pomiędzy włosami kłębiące się pchły! Uciekały w gęstsze partie sierści

Właścicielka psa nie mogła uwierzyć własnym oczom. A ja nie mogłam uwierzyć, jak mogła tego nie zauważyć…