Co zrobić, gdy pies zje coś dziwnego?

Spokojny dyżur, niedługo miał przyjść kolega, żeby mnie zmienić w przychodni. Wtem przychodzi zatroskana właścicielka z kilkuletnią suczką i swoim synem. Powodem wizyty był problem z apetytem suki. O co chodziło? To, co usłyszałam później, wprawiło mnie w osłupienie!

Kilkuletni syn tej pani stłukł słoik z kremem czekoladowym. Bisia – suczka mieszaniec – ostatnio zaczęła chętnie zjadać wszystko, co znalazła. Nie pogardziła tez owym kremem czekoladowym! Na szczęście jej właścicielka jest mądrą opiekunką i wie, że psy nie mogą jeść czekolady. Pozbierała potłuczony słoik, zebrała krem z podłogi i wszystko wyrzuciła do kosza, nakrywając innymi śmieciami. Wyszła z kuchni na kilka chwil…

Do gabinetu przyszła jakieś 20 minut po tym, jak Bisia włamała się do szafki z koszem na śmieci, wyjęła, co chciała i pożarła… część słoika z kremem!

Jak reagować, gdy pies zje coś dziwnego?

Moja konsternacja trwała kilka sekund. Zastanawiałam się, co zrobić. Chcąc minimalnie uratować sytuację i pocieszyć zdruzgotaną właścicielkę, powiedziałam: „Niech pani bardzo się nie martwi, te kremy czekoladowe zwykle mają znikomą zawartość czekolady!”.

Niestety… Krem był wegański, robiony w domu, z DUŻĄ ilością czekolady.

Należało zatem przejść do działania! Wywołanie wymiotów ma sens do maksymalnie dwóch godzin po zjedzeniu czegoś trującego. Później toksyna przejdzie z żołądka do jelit i wymioty nie przyniosą oczekiwanego efektu.

Prowokować wymioty? Ale co, jeśli szkło, które pies zjadł, pokaleczy przełyk? No to… Nie prowokować? No ale szkło przejdzie dalej, do jelit, i tam na pewno je pokaleczy. Może nawet spowodować perforację, a wtedy trudno będzie uratować psa. No i jeszcze ta czekolada! Jak powszechnie wiadomo, dla psa jest trująca.

Parafina i wymioty

Po rozważeniu wszystkich za i przeciw postanowiłam podać parafinę, a zaraz potem wywołać wymioty. Parafina miała za zadanie zabezpieczyć przełyk przed ostrymi brzegami szkła. Bisia nie była szczęśliwa z mojego postępowania. Po podaniu kilku dużych strzykawek lekko rozcieńczonej wody utlenionej nie doczekałam się wymiotów. Do mieszanki dosypałam soli. Pomyślałam, że teraz to już musi zwymiotować.

Czekałam kilka minut i nic! Poprosiłam panią, aby wyprowadziła stłamszoną sunię (solanka z wody utlenionej na pewno nie jest pyszna) na kilkuminutowy spacer.

Po chwili wróciły. Udało się!

Bisia zwróciła warzywa z rosołu (też były w koszu na śmieci), kawałek materiału niewyjaśnionego pochodzenia, dużą ilość spienionej czekolady (taki efekt wody utlenionej) i, na całe szczęście, kawałek szkła ze słoika. Suczka uratowana, a ulga właścicielki była bezcenna!

Okazuje się, że nawet najbardziej absurdalne i niedorzeczne rzeczy mogą zasmakować naszemu pupilowi. Trzeba się przed tym chronić i myśleć trzy kroki przed naszym psem. Kosz na śmieci jest źródłem świetnych i niebezpiecznych smakołyków!