Pi(e)suar - hit czy kit?

Pi(e)suar – hit czy kit?

Czy słyszałeś już o piesuarach, a może Twój pies korzysta z nich regularnie? Jeśli jeszcze nie wiesz, czym jest WC dla psów, to dobrze trafiłeś!

Postaram się w tym poście wyjaśnić dokładnie to nowe zjawisko w przestrzeni miejskiej, jakim są niewątpliwie piesuary.

Pi(e)suar, czyli psie WC

Ich główną ideą jest ochrona drzew, krzewów i innej roślinności przed szkodliwym działaniem psiego moczu. Ustawia się je także w pobliżu budynków, bo psy mają tendencje do znaczenia moczem elewacji, która wygląda później fatalnie, a jej doczyszczenie jest praktycznie niemożliwe.

Piesuary występują w dwóch rodzajach:

  • piesuar ogrodowy, który każdy może zakupić do swojego ogrodu w celu chronienia roślin oraz elewacji przed ich podsikiwaniem. Takie piesuary są raczej małe i wykonane z drewna
  • piesuar miejski jest natomiast o wiele większych rozmiarów, to betonowy (najczęściej), stożkowaty słupek, otoczony kamykami – takie spotykam w Warszawie. Może być do niego zamontowana tabliczka informacyjna, zachęta do przyprowadzenia pupila i podziękowanie za to. Świetnym patentem są piesuary z koszem na odchody oraz z podajnikiem na torebki na nie

Jak działa pi(e)suar?

Omówię jego działanie na przykładzie piesuaru miejskiego betonowego, z którym sama się spotkałam podczas spacerów, ale ogrodowe działają na tej samej zasadzie.

Psie WC zbudowane jest z części zasadniczej, którą stanowi korpus ze specjalnie rozmieszczonymi otworami (w dolnej części piesuaru) i podstawki magazynującej mocz wraz z zawartymi w nim substancjami wabiącymi psy, czyli feromonami. Ma to zwabiać psy i wywołać w nich naturalną chęć oddania moczu na piesuar właśnie, bo w psiej naturze leży znaczenie terytorium, czyli sikanie tam, gdzie robiły to już inne psy.

Nadmiar moczu spływa poprzez warstwę przepuszczalną do gleby. Podczas montażu psiego WC stosuje się pod nim specjalny drenaż np. z piasku i żwirku. Nie należy się martwić zbytnim nagromadzeniem moczu, ponieważ jest on rozkładany przez bakterie glebowe.

Piesuary mają ten plus, że są samoobsługowe, co znaczy, że nie trzeba ich opróżniać, napełniać feromonami wabiącymi psy. Warunki atmosferyczne, takie jak wiatr, śnieg i deszcz nie są w stanie wypłukać zawartości wewnętrznej komory, mają jedynie oczyszczać go z zewnątrz. Piesuar pozostaje więc w założeniu stale atrakcyjny dla psów i powinny one chętnie załatwiać na niego swoje potrzeby.

A co z suczkami?

Otóż duża część suczek także znaczy teren. Należy do nich moja Tajga oraz spora część suczek moich przyjaciół. Są nawet takie, które sikając, unoszą łapę w taki sposób jak samce i są w stanie podsikać np. drzewo czy kupkę liści.

Według zapewnień producenta atrakcyjna woń piesuarów, wyczuwana tylko przez psy, powinna zachęcić także każdą suczkę do oddania moczu w bezpośredniej bliskości psiego WC. Nie ma więc tutaj mowy o dyskryminacji płciowej 

Gdzie znajdziesz pi(e)suar?

Z tego, co mi wiadomo, większość nowocześniejszych psich wybiegów w Polsce jest wyposażona w piesuary. Jako mieszkanka Warszawy zbadałam ostatnio dostępność piesuarów w mieście. Dwie psie toalety znajdują się od około roku w okolicach Pałacu Kultury i Nauki, czyli w samym centrum stolicy. W pierwszej połowie maja zamontowano kolejne 5 WC dla psów, tym razem w Parku Świętokrzyskim, który znajduje się przy PKiN.

W połowie maja miała miejsce inauguracja psiej toalety na Polu Mokotowskim, które jest popularnym miejscem spacerowym warszawskich psiarzy. Piesuar znajduje się w centralnym miejscu, za pubem Tola, po lewej stronie od zbiornika wodnego, idąc od ul. Rokitnickiej.

Psie WC było także dostępne podczas Warszawskiego Dnia Zwierząt na Agrykoli. W piesuar był również wyposażony psi wybieg przy Arsenalu, nie wiem, czy nadal tam jest i w jakiej ilości, bo nie chodzę z Tajgą na psie wybiegi.

Pi(e)suar, czy to dobry pomysł? Hit czy kit?

W założeniu piesuar ma być dla psów o wiele atrakcyjniejszy niż miejska zabudowa w postaci słupków, murków latarni, ścian budynków, ma przyciągać także bardziej niż miejska zieleń.

Jego pomysłodawca zachęca właścicieli do przyprowadzania psów w okolice piesuarów i zapewnia o ich skuteczności. Psie WC jawi się jako hit w ochronie przestrzeni publicznej przed psim moczem. Z tego, co zauważyłam, piesuary póki co są raczej kitem niż hitem. Niewykluczone, że potrzeba czasu, aby rozbudzić świadomość opiekunów psów, ale jak zachęcić psy do oddawania moczu na piesuar? Co, jeśli nie jest on dla nich wystarczająco atrakcyjny?

Już teraz właściciele czworonogów spotykają się ze sporą niechęcią innych osób wobec psów. Mam nadzieję, że rozpowszechnienie piesuarów nie zaostrzy konfliktów psiarzy z ich przeciwnikami. Martwię się, że zaczną się pyskówki w stylu: „Tam ma sikać Twój śmierdzący pies! Won mi z trawnika!”.

Niestety wzrost niechęci do psów i agresji w stosunku do ich opiekunów zaobserwowałam po powstaniu psiego wybiegu w pobliskim parku, gdzie do tej pory wszyscy żyli w zgodzie i nikt nikomu nie wchodził w drogę. Teraz pojawiają się głosy, że nie mamy prawa spacerować po terenie parku, że psy mogą sikać tylko na wybiegu, na który mamy się magicznie teleportować… bo przecież do samego parku nie wolno nam wchodzić.

Mam nadzieję, że piesuary nie wywołają jednak takich kuriozalnych sytuacji. Ogarnięci i świadomi psiarze mają już serdecznie dosyć obrywania za resztę, która nie sprząta po swoich często niewychowanych pupilach. Nikt myślący nie pozwala sikać psu po ścianach budynku, kwiatowych rabatach, kołach i zderzakach zaparkowanych samochodów itp.

Tajga kontra pi(e)suar

Tyle o piesuarach w teorii, jak wygląda praktyka? Czy psy chętnie korzystają ze specjalnego WC? Aby się o tym przekonać, wybrałam się z moją Tajgą kilkukrotnie na Pole Mokotowskie oraz pod Pałac Kultury i znajdujący się obok Park Świętokrzyski.

Jak już wspomniałam wyżej, Tajga jest suczką terytorialną, która znaczy teren, podsikując, co tylko może. A może chce tylko zostawić i odpowiedzieć na jak największą ilość psich SMS-ów? 

Jak widać na powyższym zdjęciu oraz na filmiku niżej, betonowy stożek budzi umiarkowane zainteresowanie w moim psie. Delikatnie podchodzi, krótką chwilę obwąchuje dokładnie piesuar i… idzie sobie dalej załatwić swoje potrzeby fizjologiczne w miejscu, gdzie wyczuje bardziej atrakcyjny zapach.

Nie wyobrażam sobie zmuszania jej do sikania w danym miejscu, pewnie sami wiecie, że są psy potrafiące dość długo poszukiwać odpowiedniego miejsca na oddanie swego drogocennego, żółtego płynu. Taka jest już ich psia natura.

Podczas spacerów pokręciłam się trochę w okolicy psich toalet w celu zaobserwowania reakcji innych psów na nie. Niestety, nie zauważyłam dużego zainteresowania oraz załatwiania się na niego. Przechodzące psy najczęściej niespiesznie podchodziły do piesuaru i bez zbytnich emocji powąchały go raz lub dwa i szły w swoją stronę.

Tajga tylko raz podeszła do WC na Polu Mokotowskim, w okolicy PKiN zainteresował ją na chwilę tylko jeden z nich. Patrząc na urządzenie wnioskuję, że raczej niewielka liczba psów oddaje na nie mocz, bo nie noszą zbyt wielu charakterystycznych śladów, które widać na słupkach i murkach.

Wydaje mi się, że nie wystarczy sam z pozoru atrakcyjny zapach piesuaru. Psy, sikając, zostawiają wiadomości dla innych przedstawicieli swojego gatunku. Można więc wnioskować, że podsikują po większych/silniejszych/przystojniejszych/mądrzejszych od siebie, nie zaś po każdym.

A czy w Waszym mieście lub na terenie wybiegów dla psów zauważyliście pi(e)suary? Myślicie, że warto w nie inwestować, że sprawdzą się w naszych warunkach? Podobno na Zachodzie funkcjonują od dawna. Zachęcam Was do dyskusji w tej sprawie pod postem.

No i pamiętajcie o tym, żeby zawsze, ale to zawsze(!) posprzątać dwójeczkę, którą wyprodukuje Wasz pies – sprzątanie to żaden wstyd! Sprzątając i dbając o wspólną przestrzeń dajecie dobry przykład innym!

Autor: Anka & Tajga
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *