Śmieci - lenistwo, brak przykładu czy nieświadomość? - PSY.pl - portal o psach

Śmieci – lenistwo, brak przykładu czy nieświadomość?

Zawsze czekam, aż temat sam mnie znajdzie. Najczęściej jest wynikiem tzw. „bulwersu” bądź gwałtownych emocji, jakie we mnie rosną na skutek danego wydarzenia. A o to nietrudno.

Choć uważam się za osobę spokojną i zrównoważoną, są sytuacje, które sprawiają, że opada mi wszystko. Poza spojrzeniem, bo to akurat wędruje do góry w błagalnym geście „Boże, widzisz i nie grzmisz”.

Temat psich kup, po których właściciele powinni sprzątać, był przerabiany tysiące razy. Z mniejszym lub większym efektem (na całe szczęście). Czasem pojawiał się zacięty odwet na matkach z dziećmi, które na psy narzekają, a po pociechach już nie sprzątają. Zaradni z kolei zawsze mają przy sobie woreczek, żeby panią czy pana co-to-zapomniał-bo-zawsze-ma, wyposażyć i poratować (ku strapieniu ów pani lub pana). Albo kogoś, komu pies zrobił niespodziankę i akurat dziś postanowił obdarować trawę dwa razy (jak wiadomo ilość woreczków powinna być zawsze n+1, gdzie n to ilość wypróżnień jakie zwykle pies wykonuje podczas spaceru).

Dziś jednak nie będzie o nieczystościach, jakie produkuje pies . Ale o nieczystościach, które zostawiają po sobie ludzie. Gatunek zwany „Człowiekiem rozumnym”, w co czasem śmiem wątpić.

Lato, czyli ogniska

Lato idzie. Sezon na grilla, ogniska, spotkania pod chmurką w asyście prowiantu. To niesamowite, ile potrafimy na taką imprezę przytargać (litry napojów, kilogramy żywności). I niesamowite, jak wiele osób nie ma już potem sił, aby puste opakowania wyekspediować do kosza, samochodu bądź do miejsca przeznaczenia takich oto odpadów. Wszak po spożyciu takiej ilości pożywnych składników nie tylko powinni mieć siły do zebrania, spakowania, ale i niesienia śmieci. Powinni mieć również i siłę, aby wysilać szare komórki. Tymczasem poszczycić się mogą co najwyżej zanikiem pamięci.

Zgodzę się, że ilość i pojemność śmietników czasami uniemożliwia skorzystanie z nich. W efekcie obok ląduje związana (czasami i nie) reklamówka z odpadkami. To, co według nas jest odpadkami, dla lisa może być rarytasem. A żeby do rarytasu się dostać, trzeba reklamówkę zniszczyć, uwalniając zawartość. Efekt jest taki sam, jak wtedy, gdy imprezowicze pozostawiają po sobie istne pobojowisko w postaci śmiecia na śmieciu.

Mam to szczęście, że mieszkam w miejscu, gdzie wyrzuconych opakowań się nie znajdzie, bo i ludzi jest niewiele. Uprawiam recykling nie dlatego, że jest modny, ale zależy mi na miejscu, w którym żyję i stworzeniach, które na co dzień mi towarzyszą.

Myślenie nie boli

Kiedy bywam w mieście, myślę za innych, bo to nie boli. Bo to potrafię. Nie tylko za ludzi. Ale i za zwierzęta. Nie wyrzucam bezmyślnie gumy do żucia, bo ptak może ją pomylić z robakiem i zaklei sobie przewód pokarmowy. Gaszę podeszwą tlące się pety, bo sroka może podpalić sobie nim gniazdo, zbierając na nie materiał. Jeśli kosz jest blisko, a widzę większe kawałki szkła, wyrzucam. Kto wie, czy następnego wieczora nie będę musiała tędy spacerować z psem lub uciekać przed ekshibicjonistą.

Foliówka udusiła już niejednego gołębia czy też wygłodniałego kota. Widziałam też niejednego psa, który wiedząc, że jego właściciel zaraz zacznie akcję penetracji gardzieli w celu usunięcia znalezionego skarbu, połykał reklamówkę z zawartością. Widziałam utopione ryjówki w słoikach i łabędzie szyje oplątane żyłką. Opiekowałam się seterem, który przeżył perforację jelita, bo połknął słoninę wraz z hakiem, na której wisiała.

Psy pracują nosem. My oczami. Czasami uda nam się wypatrzeć znalezisko wcześniej niż pies je wyczuje. Ci, co dobrze znają swojego psa, widzą zmianę w zachowaniu świadczącą o bliskości łupu. Reszcie pozostaje głośne „fe” i okrzyki będące przeciwieństwem „kocham Cię, Ty moja najmądrzejsza psinko”. Chrupanie znalezionych drobiowych kości to jeden z dźwięków, które powodują ciarki na plecach u większości psiarzy.

Można zapytać: „No dobrze, ale co ja z tym mogę zrobić? Jaki mam na to wpływ?”. Kulturę wynosi się z domu. A zostawianie śmieci po sobie to właśnie objaw braku jakiejkolwiek kultury. Zamykać takich delikwentów w domu? Jeszcze podpalą sąsiadów, grillując w salonie…

Ulgą na pewno jest fantazjowanie w snach, kiedy typ (lub typka), który nie potrafi użyć rąk do posprzątania po sobie, jest zakuwany w dyby. A następnie obrzucany zawartością, jaką pozostawił.

To jednak tylko sny. Nie mają zbyt wielkiego wpływu na rzeczywistość.

Dlatego nasz mały gest może znaczyć wiele. Podniesienie papierka, zwrócenie uwagi, użyczenie reklamówki na śmieci. Choć to nie jest nasz obowiązek, a jedynie oznaka dobrej woli, jest to jeden z lepszych sposobów, by mieć wpływ na to, jak wygląda nasze otoczenie i bezpieczeństwo. Twoje, Twojego dziecka i oczywiście psa. Przynajmniej dopóki dyby znów nie staną się legalne 😛

Czyj to papierek?

Byłam kiedyś świadkiem, kiedy z samochodu na jednej z krajowych tras wyleciała torba śmieci. Jednak kierowcy widzący to zdarzenie i posiadający CB radio wspólnymi siłami doprowadzili do tego, że torba wróciła do właściciela. Szkoda, że nie widziałam jego miny…

Rodzice niereagujący na rzucony przez dziecko śmieć to kolejna kategoria. Bo wychowują człowieka, który w przyszłości będzie robił to samo. Co ciekawe, po konfrontacji dziecko, spuszczając głowę, twierdzi, że to nie jego papierek. Wie, że zrobiło źle. Rodzice za to czują wstyd, bo uwagę zwróciła obca osoba. Może chociaż przez najbliższą godzinę będą pamiętać o tym, by pilnować swoich pociech. A może dzieci wyniosą z tego większą naukę niż rodzice?

Czy wiecie, że w ogrodach zoologicznych śmieci zjedzone przez zwierzęta to jedna z przyczyn chorób, a nawet zgonów? W zeszłym roku w jednym z ośrodków podczas sekcji zwłok foki szarej okazało się, że przyczyną zgonu było połknięcie dużej ilości monet, jakie wrzucali do wody turyści. Posłuchać można o tym tutaj.

Rok temu miałam przyjemność prowadzić treningi medyczne z tym gatunkiem foki właśnie. Pływające zakrętki i plastikowe butelki były wyławiane co godzinę. Zdarzali się ludzie, którzy udawali, że nic się nie stało. Byli i tacy, którzy zgłaszali pracownikom, co się stało, dzięki czemu ryzyko połknięcia śmieci przez fokę malało. Z kolei Ilość telefonów komórkowych, jaka chlupała do wody raz po raz podczas pokazów, spokojnie wystarczyłaby, aby otworzyć dobrze wyposażony lombard. Już wiem, że krokodyl z Piotrusia Pana, z tykającym zegarkiem w żołądku, niekoniecznie musiał być wytworem wyobraźni…

Produkujemy śmieci więcej, niż zużywamy. Niedbale rzucony papier, foliówka pognana przez wiatr i głupi kapsel od piwa jest naturalnym elementem miejskich krajobrazów. Możesz machnąć na to ręką i powiedzieć, że nie masz na to wpływu. Ale może to Ty dziś uratujesz czyjeś niekoniecznie czworonożne życie. Albo i ludzkie zdrowie. Nadal uważasz, że nie warto? Jasne, że są śmieci i śmietki. Te niepozorne i te stwarzające realne zagrożenie. Przyznajcie jednak sami… Kto z was choć raz na spacerze nie miał sytuacji, w której musiał dane miejsce ominąć, zapiąć psa, bądź zareagować, aby nie doszło do nieszczęścia?

Autor: Grzeczni Podopieczni
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *