Śnieg – 10 powodów, za które go kocham!

Śnieg – korzystajcie z niego, póki się da!

1. Radość mojego psa

Śnieg lubię od zawsze, ale odkąd okazało się, że mój pies żywi te same uczucia – lubię go dwa razy bardziej. Wspólna pogoń po nietkniętym puchu, wygłupy w zaspach, tarzanie się w śniegu i człowiek nie może się nie uśmiechnąć. Nawet w bardzo podły dzień.

2. Żegnajcie kleszcze…

…a także roztocza, grzyby i wszelakie mikroorganizmy czające się w wilgoci czy też w wyższych temperaturach. Oczywiście warto mieć na uwadze to, że kilka stopni na plusie, nawet pomimo śniegu, może na tych podłych istotach nie zrobić wrażenia. Z reguły jednak śnieg jest na tyle nieprzyjemny, że nie trzeba się obawiać nieproszonych gości na psim futrze.

No i właśnie – psie futro! Panierka w śniegu to najlepszy sposób na „przewietrzenie” sierści. A jak wiadomo, sezonu grzewczego wiele psów nie znosi najlepiej.

3. Biały śnieg, żółty śnieg

Gdy pies co spacer podbiega do krzaczka, dziwimy się co on tam takiego wącha. Gdy zaś podbiega do usypanej górki, która pokryta jest odcieniami żółci, o nic już nie pytamy… to widać. Widać też niespodzianki pozostawione po psach, których właściciele nie raczą sprzątać. Teoretycznie więc szansa wdepnięcia jest mała. O ile śnieg leży już od kilku dni, a nie poprószył przed chwilą, zakrywając ukryte skarby…

4. Piękne widoki

Każdy posiadacz aparatu na widok śniegu zaciera ręce z uciechy. I o ile człowiek nie zawsze z czerwonym nosem będzie na zdjęciach dobrze wyglądać, o tyle pies już tak! Śnieżne krajobrazy to chyba jedna z najlepszych scenerii do robienia zdjęć. I nie chodzi tylko o widoki, ale też i o ilość światła, jakie odbija śnieg.

5. Brak maruderów

Zima dość sprawnie weryfikuje tych, którzy psa mają z przypadku i tych, którzy psem żyją. Ci pierwsi na spacer będą wychodzić w biegu, i biegiem wracać do domu. Ci drudzy mogą się wtedy z kolei rozkoszować pustym parkiem albo obecnością psów z opiekunami, którzy szanują przestrzeń innych psów.

Nie trzeba rozglądać się za luźno biegającymi agresorami wzrostu 20 cm. Nie trzeba na szybko szukać dróg awaryjnych. No i rozpędzonych rowerzystów, ze zdolnością pojawiania się znikąd, też jakby mniej.

6. Widoczne ślady

Jeśli idziemy w stronę innego psa, śnieg nas ostrzeże. Jeśli ukrywa się tu bażant, będziemy to wiedzieć, zanim pies zaciągnie niucha. Jeśli w naszych ulubionych krzaczkach panowie żulowie spotkali się na browara, też nie damy się zaskoczyć. Dla właścicieli piesków „nieufnych” to naprawdę duże ułatwienie.

7. Kondycja zdrowotna

Zimą choruje się rzadko. Najgorsza jest jesień i wczesna wiosna. A póki jest śnieg, jest dobrze. Rześki poranek zdecydowanie służy nam i psu. Nie ma kłopotów z apetytem – naszym bądź psa. A i po spacerze człowiek wydaje się jakby taki bardziej żywy.

8. Spokojne wieczory

Gdy za oknem zima, w domu trzeba się jakoś dogrzewać. A czy jest coś lepszego od psiego pyska na stopach, herbaty w największym kubku i książki? Zimą czas płynie jakby wolniej. I choć dni są krótkie, wieczory dzięki temu – spokojniejsze.

9. Jasne noce

Gdy wszędzie leży śnieg, na wieczorny spacer mogę wyjść o każdej porze. Bo nawet i o 1 w nocy nasz park jest na tyle widoczny, że mogę odważyć się do niego pójść. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się, gdy śniegu już nie ma. Egipskie ciemności zniechęcają do parku nawet Emkę. Nie mam wtedy pojęcia, kogo i w którym momencie spotkam. A dzięki zalegającej bieli, zawsze w porę mogę się wycofać.

10. Lód!

Uwielbiam go i ja, i Emka. Tylko w trochę innej postaci. Zamarznięte powierzchnie – w jej odczuciu niekoniecznie. W moim – bardzo chętnie. Rozbijanie kałuż łapą i zjadanie rozbitych kawałków – lubi. Strącanie nosem nisko umiejscowionych sopli i konsumpcja takowych – bardzo lubi. Tylko jak przesadzi z ich ilością, to potem żołądek się buntuje, więc dozować jej trzeba jak dziecku cukierki.