Trzy sytuacje, w których mój pies ma słuch absolutny - PSY.pl - portal o psach
Czy pies ma słuch absolutny

Trzy sytuacje, w których mój pies ma słuch absolutny

Słuch wybiórczy dotyczy nas wszystkich. Dotyczy zwłaszcza relacji. Jednak brak reakcji nie oznacza, że danego polecenia pies nie słyszał ("Azor, do mnie i to już!").

Słyszał bardzo dobrze, ale je po prostu zignorował. Są jednak takie chwile, kiedy pies wyrasta spod ziemi tuż przed naszymi nogami. I które utwierdzają nas w przekonaniu, że ze słuchem naszego psa jest wszystko w porządku. Można by rzec nawet, że ma słuch absolutny.

1. Kici kici, dobry kotek

Kici-kici jest naszą komendą przywołania awaryjnego. Nie, to nie żart. Hasło to bowiem zapowiada pojawienie się frykasów. Poza surowym mięsem, którego Emka nie tknie nawet wzrokiem, zdarza się również żółtko lub śmietana. A to oznacza możliwość wylizania niedojedzonych resztek, o ile oczywiście nikt nie będzie patrzył. Dla tej chwili zwycięstwa, dla choćby tylko jednej kropli tego odżywczego płynu na języku, warto przybiec. Nawet z najdalszego zakątka i z najwygodniejszej kanapy.

Podobnie działa jakikolwiek zachwyt posłany w stronę moich kotów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że czasami nie wypowiadam żadnego ze słów, po prostu biorę kota na kolana i zaczynam go głaskać. Być może mój pies ma wbudowany bliżej nieznany narząd rejestrujący tak niegodziwą zdradę. Nieważne, czy pies leży tuż obok i śpi snem głębokim, jest 100 metrów za domem czy też akurat czatuje pod drzewem na wiewiórkę.

Gdy tylko chcę okazać trochę czułości wąsatej istocie, pojawia się Emka, tak po prostu. Zawsze przypadkiem. Posyłając zawistne spojrzenie wyluzowanemu kotu. Ustawiająca się tak, by merdający ogon narobił wiatru, zmniejszając koci komfort. A w razie, gdyby wiatr nie działał, Emka zmienia pozycję. Tak, by ogon szorował po kocim pyszczku. Oczywiście przypadkiem.

Jeśli jednak kot jest na tyle zobojętniały, że i to nie robi na nim wrażenia, pozostaje chwyt ostateczny. Wejście na powierzchnię*, na której leży kot i przytrzaśnięcie mu wybranej części ciała łapą. Gdy efekt zostaje osiągnięty, kot ucieka w popłochu, a Emka przestaje mieć ochotę na pieszczoty. Typowy pies ogrodnika.

* o ile powierzchnia ta pomieści emkowy zadek

2. Spacer

Słowo – zaklęcie. Wyszeptane, wykrzyczane, wyziewane, przeliterowane, a czasami tylko pomyślane, natychmiastowo uaktywnia mojego psa. Żywy dowód na to, że teleportacja istnieje, a psy doskonale wiedzą, jak ją wykonać. Zawsze powiązane z chwilowym zanikiem inteligencji, przejawiającej się gamą dźwięków, skoków i obrotów. Radość w czystej postaci, która w dziwny sposób sprawia, że człowiek nie potrafi odmówić. Skoro słowo się rzekło, to już trudno, pójdziemy, prawda?

Dość często po jego przypadkowym wypowiedzeniu następuje w domu cisza. Jak gdyby domownicy chcieli się upewnić, że słuch psa w tym przypadku akurat zaniemógł. Niestety, po chwili ciszy następuje wymowne westchnięcie i odgłosy świadczące o przygotowaniu się do spaceru.

A wychodzi ten, kto się wygadał.

3. Skrzypnięcie lodówki, szelest foliówki, brzdęk talerza.

Jednym słowem, dźwięk powiązany z JEDZENIEM. I nadzieją na konsumpcję, która to przejawia się w dość schematyczny sposób.

Pies wyrasta tuż pod obrusem lub przy lodówce. W sportowym siadzie, ze wzrokiem inteligentnego psa i rozpaloną nadzieją na kęsik, nawet ten najmniejszy. A najchętniej ten najbardziej kaloryczny i niezdrowy, żeby właściciela ochronić, bo przecież to duma każdego psa, bronić i chronić swoją rodzinę!

Problem potęgowany pod nieobecność właściciela, ale w obecności rodziców lub babć i dziadków. Bo jak wiadomo jeden, mały kawałeczek nikomu nie zaszkodził. A jak psina tak prosi, to nie sposób powiedzieć „nie”. Byłoby to nie tylko nieludzkie, ale i kwalifikujące się pod znęcanie nad zwierzętami. Prawda?

A jak jest u was? Kiedy słuch waszego psa zamienia się w absolutny?

Autor: Grzeczni Podopieczni
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Krzysztof
    Krzysztof 23 października 2017 o 14:22

    100% racja! Z kotami jest tak samo. Jest kilka takich zdań, które koty doskonale rozumieją ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *