Typowy dzień z życia psiarza godzina po godzinie - PSY.pl - portal o psach
Tajga

Typowy dzień z życia psiarza godzina po godzinie

Jesteście ciekawi, jak wygląda typowy dzień z życia psiarza zapsionego na maksa? Godzina po godzinie, krok po kroku, aktywność po aktywności? To zapraszam do czytania! Zapraszam na dzień z nami.

Dzień w wykonaniu psiarza to ostra jazda bez trzymanki! Nie mówcie, że nie uprzedzałam. Godziny są modyfikowane zależnie od pory roku, pogody i rozkładu jazdy całego dnia, bo każdy dzień z życia psiarza na pozór podobny, jednak jest totalnie inny!

Nie myślcie tylko, że w godzinach, których tu nie wymieniam, psiarz nie robi nic. To pies ma ten przywilej i śpi w najlepsze. Człowiek ma niestety, a może stety, nieco cięższe życie.

Dzień z życia psiarza, godzina 4.30-6.30

Pobudka i poranny spacer! Długie wylegiwanie się w łóżku pod milutką kołderką? Śniadanie do łóżka? Kawa? A może leniwe przedpołudnie w pidżamie? Nic z tego! Zapomnij!

Prawdziwy psiarz to twardziel, pasjonat i wariat! Przy łóżku zawsze czekają wygodne dresy i buty. Na dźwięk budzika dostajesz buziaka od psa albo mocnego przytulańca. Czasem trąca mnie zniecierpliwiony mokry nos, a czasem, kiedy pakuję rzeczy na trening, słyszę leniwe ziewnięcia.

Makijaż, fryzura? Nic z tych rzeczy. Latem wyruszamy do parku o świcie, często wykonujemy niezobowiązujący trening frisbee, który daje nam dużo radości. Bywa też, że snujemy się bez celu i tak robimy sobie noga w nogę, łapa w łapę, jakieś 10-15 kilometrów.

Hardcor? Dla mnie to już normalka, chociaż 4 lata temu umierałam tydzień po takim spacerze. Czasem truchtamy sobie w emeryckim tempie zamiast spacerować, bo bieganiem tego nie nazwę.

Dzień z życia psiarza, godzina 7.15-9.00

Śniadanie? Nie! Dokładny przegląd psa i wyczesywanie, czy gdzieś nie załapał się paskudny pasażer na gapę – kleszcz. Nie ma. Można jeść!

Solidna porcja paliwa dla organizmu po takich ekscesach należy się zarówno mi, jak i psu. Uwielbiam wszelkie owsianki, jaglanki i racuszki z masą owoców, ale jest z nimi trochę zachodu, więc często robię po prostu kanapki.

Tajga dostaje swoją porcję karmy z suplementami (jeśli są potrzebne), czasem dodatkowo marchewkę i/lub jabłko albo banana.

Dzień z życia psiarza, godzina 10.00-12.00

Jeśli nie biegałam, robię trening. Tajga śpi jak zabita po intensywnym spacerze. Często to dla mnie pora intensywnej i wytężonej pracy przy komputerze (bywa, że od 8, jeśli mam dużo pracy). Potem czas na drugie śniadanie lub obiad, bo psiarz musi mieć dużo siły, aby sprostać wszystkim obowiązkom!

Dzień z życia psiarza, godzina 12.30-16.00

Nadszedł czas na drugi spacer Tajgi w ciągu dnia. Latem podczas upałów jest to spacer wyłącznie fizjologiczny, bliżej godziny 16. Podczas chłodnych dni to teraz jest czas na długi spacer połączony z ćwiczeniami umysłowymi i fizycznymi.

Rano, kiedy jest ciemno i bywa, że wszystko zamarza, robię tylko 30-40 minutowy spacer na pobliski skwerek. Po spacerze czas na gryzaka i relaks w klatce. Ja wychodzę na zakupy, załatwić różne sprawy, pracuję nadal przy komputerze, czasem zajmuję się przygotowaniem obiadu na najbliższe dni lub ogarniam mieszkanie.

Bywa, że zwyczajnie się relaksuję. Nigdy do końca nie wiem, co przyniesie dzień. Coś też wrzucam do brzuszka w międzyczasie.

Dzień z życia psiarza, godzina 20.00-22.00

Normalni ludzie o tej porze odpoczywają, czytają książki, oglądają TV… A psiarz? Czyta psie blogi, artykuły, szuka rozwiązania problemów swoich i swojego psa, dzieli się wiedzą z innymi psiarzami na grupach. Kto lepiej zrozumie psiarza niż drugi psiarz?

Czasem wieczorami przychodzą najlepsze pomysły na wpis – trzeba usiąść i je spisać. Kiedy niepsiarze kładą się spać lub leżą w wannie, ja zakładam buty i ciepłe ciuchy (jeśli trzeba) i wyruszam z moim psem na wieczorny, ostatni spacer.

Często spotykamy zaprzyjaźnionych psiarzy z sąsiedztwa – czas na pogaduchy albo wspólną przechadzkę po okolicy i rozdawanie głasków psiakom.

Po powrocie znów dokładne przeszukanie psiego futra, czy nic się nie przyczepiło, czas obejrzeć  łapki, czy nie są uszkodzone. W końcu Tajga dostaje wyczekaną miskę z karmą. Bywa, że kolację dostaje w ręcznie zrobionej macie węchowej – ile ja się muszę nawkładać tej karmy to moje!

Szybki prysznic, czasem rozwieszenie prania i dłuższa pielęgnacja w łazience. W łóżku czeka już na mnie mój mały, słodki i spragniony pieszczot wilczek.

Dzień psiarza, jak widać, jest długi i wypełniony atrakcjami. Nie rozpisywałam się szczegółowo o przebiegu spacerów, nie rozpisywałam treningów, rozmów ze spotkanymi ludźmi, czy nie zdawałam relacji z harców Tajgi w psim towarzystwie.

Odstępstwa od normy

Nie bójmy się tego. Każdemu, mnie także zdarza się dzień lenia lub też dzień wypełniony obowiązkami po kokardę. Najgorzej, jeśli to pogoda krzyżuje wszystkie plany i to nie przez pół dnia czy dzień, a kilka dni lub nawet tydzień. Czasem szwankuje zdrowie – moje lub psa. Jak wtedy wygląda dzień psiarza?

Tego dowiecie się już niebawem z kolejnego postu. Zdarza się też, że idziemy razem w różne nietypowe miejsca… Odstępstwa od normy, złamanie rutyny dobrze robi nam i psiakom – pamiętajcie o tym!

Czasem podczas 3-4 godzinnego spaceru nic praktycznie nie robimy, podziwiamy przyrodę, Tajga wącha krzaczki, a ja robię milion zdjęć z nadzieją, że chociaż kilka wyjdzie dobrze.

Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądał jeden z moich (naszych) dni w listopadzie zeszłego roku, to zerknijcie do wpisu. Jak widać powyżej, wychodzę z Tajgą na 3 spacery dziennie, ale są to dość długie spacery, jeśli wziąć pod uwagę średnią. Nie mamy czasu na nudę, ani ja, ani pies.

Bywa, że wypełzamy z psiarskiej kawalerki na miasto, na koncert, wtedy ostatni spacer jest w środku nocy lub nad ranem, tak by móc pospać ciut dłużej rano i nie budzić się niczym zombie wraz z dźwiękiem budzika.

Czy Wasze dni są równie szalone? Kiedyś nie sądziłam, że będę się cieszyła z porannych aktywności, ale pies przewrócił moje życie dosłownie i w przenośni do góry nogami!

Autor: Anka & Tajga
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

  • Anna Szloch
    Anna Szloch 8 września 2017 o 12:24

    Własnie dlatego jestem kociarą - nie muszę wychodzić na dwór kiedy pada deszcz i śnieg, żeby wyprowadzić zwierzaka

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 8 września 2017 o 16:29

      Co kto lubi ;) Ja uwielbiam ruch i aktywność fizyczną na świeżym powietrzu bez względu na pogodę. Kwestia umiejętnego dopasowania odzieży i obuwia.
      Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *