Uwaga na piłeczki tenisowe!

Przyroda budzi się do życia. Zaczynamy po zimie pracować nad formą – swoją i pupila. Większość psów kocha piłeczki i gonitwy za nimi. Gorzej z oddawaniem  Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie popularność piłeczek tenisowych…

Piłki tenisowe zostawcie tenisistom!

Łatwa dostępność w sklepach sportowych czy marketach oraz niska cena i rozmiar idealnie pasujący do psiego pyszczka dają nam złudzenie, że piłki tenisowe są idealne dla naszych pupili. Czy na pewno? Co na ten temat mówi lek. wet. Emilia Klim – stomatolog weterynaryjny?

Czy zwróciliście uwagę, jak taka piłeczka wygląda już po kilku rzutach w plenerze? Włochata powierzchnia, regularnie smarowana psią śliną, idealnie skleja piasek, drobne kamyki, kawałeczki roślin i stopniowo zaczyna przypominać swoją strukturą papier ścierny. Wielkość piłeczki sprawia, że idealnie nadaje się ona do trzymania w pyszczku, a to niestety sprzyja ścieraniu struktury zębów, czyli ABRAZJI. Naturalną reakcją zęba na ten proces jest separowanie miazgi od czynnika drażniącego, poprzez produkcję tak zwanej ZĘBINY NAPRAWCZEJ, ale wciąż ścierane w ten sposób zęby i tak należy regularnie kontrolować radiologicznie, a najlepiej także zabezpieczać specjalną żywicą.*

Jak sama nazwa wskazuje, piłki tenisowe są przeznaczone do gry w tenisa. Nie jest to więc odpowiednia zabawka dla naszego psa! Pamiętajmy o tym.

Co zrobić, jeśli zęby jednak uległy zniszczeniu?

Zdaję sobie sprawę, że pewnie jeszcze niewiele osób wie o zagrożeniu, jakie niesie za sobą aportowanie przez psy piłeczek tenisowych. Niestety znajomi psiarze, których informuję o szkodliwości piłek tenisowych, ironicznie się uśmiechają lub twierdzą, że to wyssane z palca informacje. Sytuacji nie poprawia dostępność w sklepach zoologicznych specjalnych wyrzutni do piłek, które w zestawie dołączone mają te nieszczęsne piłki tenisowe.

Jeśli zaniedbamy ten stan, a dynamika procesu ścierania przewyższy możliwości obronne zęba, może dojść do bardzo bolesnej ekspozycji miazgi, a w konsekwencji obumarcia zęba. W takim przypadku pozostają już tylko ekstrakcja lub leczenie kanałowe, jeśli chcemy ząb zachować* – pisze dalej lek. wet. Emilia Klim.

Ja na początku także nie wiedziałam, ile zła w psim pyszczku i bólu może przynieść zwykłe i z pozoru niewinne aportowanie piłki tenisowej. Na szczęście w porę się opamiętałam, bo przeszkadzało mi nasiąkanie „tenisówek” wodą i błotem. Brudne ręce i problem ze schowaniem takiej błotnej piłki szybko do kieszeni spowodowały, że zaprzestałam ich używania.

Z perspektywy czasu bardzo mnie to cieszy, bo nie wiadomo, w jakim stanie byłyby teraz zęby Tajgi po ponad trzech latach regularnego aportowania włochatych piłeczek. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.

Co zamiast piłeczek tenisowych?

W sklepach zoologicznych możemy wybierać do woli spośród najróżniejszych zabawek, piłeczek, aportów i innych cudownych gadżetów przeznaczonych specjalnie dla naszych psów. Na co należy zwrócić szczególną uwagę przy wyborze odpowiedniej piłki?

  • Wielkość, którą trzeba dopasować do pyszczka naszego psa. Dla znacznej większości psów idealna wielkość to 6,5 cm średnicy – taka sama jak piłek tenisowych.
  • Gładka powierzchnia, która minimalizuje przyklejanie się piasku i kamyków do piłki.
  • Materiał, z jakiego wykonano piłeczkę. Lepiej wybrać bardziej elastyczną niż twardą zabawkę – psy lubią żuć.
  • Warto zainteresować się piłkami, które posiadają specjalne wypustki, pomagające oczyszczać psie zęby.
  • Warto wybrać piłkę, kóra będzie unosiła się na wodze – jedna zabawka, a wiele możliwości wykorzystania.
  • Lepiej nie kupujmy zabawek w „chińskich” sklepach. Taka guma/tworzywo może uczulić naszego psa, albo co gorsza okazać się toksyczna.

WAŻNE!

Takie piłki wcale nie muszą być drogie! Najtańsze można kupić nawet poniżej 5 zł (raczej sklepy internetowe). Te, które kosztują 20-30 zł, są również warte swojej ceny, bo na przykładzie Tajgi mogę powiedzieć, że są praktycznie niezniszczalne. Należy jednak mieć kontrolę nad bawiącym się psem, pozostawiony sam sobie może je rozpracować.

O zielonej piłce (ze zdjęcia) TPR z piszczałką i wypustkami, która dodatkowo nadaje się do wodnych zabaw, możecie przeczytać [TU – klik!]

Należy również pamiętać, że nawet najodpowiedniejsza zabawka używana na plaży lub piasku prędzej czy później się nim pokryje. Lepiej więc bawić się w aportowanie wyłącznie na trawniku. Wszędzie tam, gdzie to niemożliwe, polecam poćwiczyć posłuszeństwo i/lub sztuczki. Wasz pies i jego zęby będą Wam za to wdzięczni.

Oczywiście nie ma co panikować. Wiadomo, że od kilku aportów piłki tenisowej nic się nie stanie, ale czy warto ryzykować? Odpowiedzcie sobie sami.

O zęby naszego pupila dbajmy od szczeniaka

Podobnie jak o swoje zęby dbaliśmy od wczesnego dzieciństwa, tak samo musimy zadbać o zęby naszych pupili! Lepiej przeciwdziałać niż niepotrzebnie leczyć, bo wielu problemów z zębami można uniknąć, stosując odpowiednią profilaktykę. Warto o tym pamiętać. W jednym z kolejnych wpisów postaram się omówić ten problem w łatwy i przystępny sposób.

* cytowane fragmenty pochodzą z:

Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend za nami. Mam nadzieję, że piękna pogoda skutecznie zachęciła wielu z Was do spę…

Publié par Emilia Klim – stomatologia weterynaryjna sur dimanche 2 avril 2017