Brzydkie kaczątko - Psy.pl

Brzydkie kaczątko

Co z ciebie wyrośnie? To pytanie zadają sobie nawet doświadczeni hodowcy. Nie jest łatwo rozpoznać wśród szczeniąt przyszłego championa, bo nawet brzydki maluch może kiedyś zostać ozdobą wystaw

Gdyby hodowla polegała tylko na tym, by wziąć dwa championy i uzyskać cały miot równie pięknych przyszłych championów! W rzeczywistości jest to o wiele bardziej skomplikowane. Bywa, że po championach przychodzi na świat przeciętne potomstwo, a psy przeciętne okazują się rodzicami wybitnych szczeniąt. Wynika to z kilku genetycznych mechanizmów (patrz ramka). Jak zatem rozpoznać, która ze słodkich kilkutygodniowych kuleczek wyrośnie na gwiazdę?

Problemy z głową
Większość hodowców, z którymi rozmawialiśmy, zgadza się z opinią, że szczenię pod kątem wystaw najlepiej wybierać w wieku kilku tygodni. W tym okresie dobrze widać proporcje i kątowanie. Nieco gorzej jest natomiast z oceną głowy, która rozwija się długo i często mocno zmienia. Według Moniki Dowgiałło, hodowczyni labradorów, najlepszy moment na ocenę szczeniaka to 6-7 tygodni. Natomiast Anna Łuczak, hodująca ogary i gończe polskie, woli oceniać już 4-5-tygodniowe maluchy. Jednak ocena w tym wieku również nie daje całkowitej pewności co do przyszłego rozwoju psiaków.

Choć generalnie proporcje i kątowanie powinny pozostać takie same, nawet od tej reguły są wyjątki: długość psa może się zmienić na plus lub minus. Bywa, że także kątowania bardzo się zmienią. Najtrudniej jest oceniać głowę, która np. u labradorów rozwija się nawet przez trzy lata.

Piękne dzieci biduli
– Zazwyczaj zostają u mnie najlepiej zapowiadające się maluchy, ale zdarzyło się, że zatrzymałam dwie suczki – dobrą i takie nieszczęście, które aż wstyd było komuś sprzedać – opowiada Monika Dowgiałło. – Po jakimś czasie okazało się, że ta niepozorna daje lepsze dzieci od swojej siostry! Historia powtórzyła się w wypadku jej syna. W hodowli zostały trzy samce i najsłabszy wyrósł na najpiękniejszego. Takie przypadki zdarzają się jednak wśród psów wszystkich ras.

Przystojniak z brzydala
– Brazon był brzydkim szczeniakiem – opowiada Anna Wolszczak-Szymaniak, hodująca owczarki belgijskie.

– Miał mało futra i ogólnie słabo się zapowiadał. Nie dałabym za niego złamanego grosza – żartuje Anna Wolszczak-Szymaniak. I być może nie dowiedziałaby się, co z niego wyrosło, gdyby nie to, że Brazon niedługo po sprzedaniu wrócił do niej, bo właściciel nie dawał sobie rady z charakterem belga.

Jak na dobrego hodowcę przystało, Anna przyjęła z powrotem niechcianego pieska. Liczył sobie wtedy pięć miesięcy i nadal nie wyglądał zachwycająco. W dodatku poważnie zaniedbano jego socjalizację. Dlatego nie został ponownie sprzedany.

Gdy miał około roku, Brazon, jak mówi hodowczyni, „zaczął przypominać psa”. Uformowała się czaszka, stanęło ucho, zaczął też nabierać włosa. Bez problemu zdobył młodzieżowy a potem „dorosły” championat Polski. Na Wystawie Światowej w Helsinkach w 1998 r. zajął drugą lokatę z oceną doskonałą w klasie pośredniej.

Nie do poznania potrafią się zmienić yorki. – Wszyscy szukają okrągłych, pyzatych szczeniąt o krótkich kufach – opowiada hodowczyni Anna Namyślak. – A tu niespodziewanie z chudziutkich maluszków o delikatnych pyszczkach wyrastają przepiękne psy. Tak właśnie było z naszym Botticellim.

Podrostki koszmarki
Zdarza się też, że szczenięta przechodzą etap brzydkiego kaczątka później. Hodowca z lekkim przerażeniem zaczyna obserwować, że piękny, wcześniej wspaniale zapowiadający się szczeniak przeistacza się w koszmarka.

– Poleczka jako mały szczeniak była ładna – opowiada hodowczyni border collie Ewa Łukasik. – Jednak w okresie dorastania zaczęła wyglądać wyjątkowo nieciekawie, miała płytką klatkę piersiową i długie nogi. Z reguły każdy psi podlotek jest nieco nieproporcjonalny, ale u niej rzucało się to w oczy szczególnie wyraźnie.

Na szczęście u Polki była to tylko faza przejściowa i suczka wyrosła na śliczną przedstawicielkę swojej rasy (patrz ramka). Zdobyła już tytuły Młodzieżowego Championa Polski, Młodzieżowego Zwycięzcy Klubu i Zwycięzcy Polski.

Na co mamy wpływ
Szczęśliwie się składa, że nie o wszystkim decydują geny, dużo zależy także od sposobu prowadzenia psa. Na przykład wystawowy labrador nie powinien być jako szczeniak trzymany bardzo szczupło – powinien być „wałeczkiem” bez wcięcia w talii, co nie znaczy, że ma być mocno otłuszczonym „walcem”. Natomiast psy szczupłe w młodym wieku zwykle przez całe życie pozostają podkasane. Oczywiście szczenię labka nie może też być zbyt tłuste, gdyż wtedy zapadnie mu się grzbiet, stawy odmówią posłuszeństwa i taki piesek też nie będzie się dobrze prezentował na wystawach. U szybko rosnącej dużej rasy, np. dogów niemieckich, nawet jeden dzień biegunki może się odbić się na ogólnym rozwoju szczenięcia.

Pomocne są ćwiczenia, np. pływanie. Ważne jest jednak, aby młode psy, do wieku ok. 10 miesięcy, miały możliwość samodzielnego dozowania sobie ruchu. Nie wolno ich zmuszać np. do długich, wyczerpujących spacerów.

Nie ma patentu na to, jak wybrać szczenię, które wyrośnie na championa. Nawet hodowca może przeżyć zaskoczenie – zarówno negatywne, jak i pozytywne. Zresztą zdarza się, że różne linie hodowlane, nawet w obrębie jednej rasy, rozwijają się w zupełnie inny sposób. Jedne szybciej, drugie wolniej, różna też może być kolejność formowania się poszczególnych partii ciała. Ale może właśnie m.in. dzięki tym niespodziankom hodowla jest tak pasjonującym zajęciem. No i to dzięki nim czasem nawet brzydkie kaczątka zostają gwiazdami ringów…

Jak geny wpływają na urodę?

J ednym z mechanizmów genetycznych, które czasem krzyżują plany hodowcom, jest dziedziczenie cech w sposób recesywny. Polega ono na tym, że niektóre silniejsze geny maskują obecność innych, słabszych. Często się zdarza, że pies, który na pierwszy rzut oka nie ma jakiejś cechy, niesie ją w ukryciu i przekazuje potomstwu. Może to być np. jakieś niepożądane u danej rasy umaszczenie.

Inny problem stanowi dziedzi­czenie tzw. cech ilościowych. Do nich zalicza się większość cech eksterierowych – przede wszystkim wszelkie wymiary: proporcje, wzrost, kształt i pojemność klatki piersiowej, kształt głowy, długość posz­czególnych kości, masa kostna itp. Sposób dziedziczenia tych cech jest dość skompliko­wany i to właśnie przysparza hodowcom najwięcej problemów. Na te cechy wpływa wiele genów – niektóre z nich współpracują z sobą, a inne działają przeciwstawnie.

Te same geny w różnych układach mogą dawać różne efekty. Właśnie te mechanizmy mogą sprawić, że potomkowie dwóch pięknych psów okażą się zupełnie niepodobni do rodziców albo że ten sam pies z jedną suką będzie miał udane szczenięta, a z inną – niekoniecznie. I nie musi to wcale oznaczać, że ta druga suka ma gorsze geny, gdyż i ona z innym psem może mieć piękne potomstwo. Po prostu niektóre geny bardziej do siebie pasują, a inne – mniej.

Wady dyskwalifikujące

Nawet wśród potomków championów mogą się zdarzyć szczenięta z wadą dyskwalifikującą. Uczciwy hodowca sprzeda takiego malucha „do kochania” – z zastrzeżeniem, że nie nadaje się on na wystawy ani do hodowli. Niektóre wady, takie jak zły zgryz czy wnętrostwo (gdy jedno lub oba jądra nie zstąpiły do moszny), potrafią się z czasem „naprawić”.

Niestety, dużo częściej dzieje się odwrotnie: dobry zgryz może się zepsuć, a jądro – cofnąć. Teoretycznie zatrzymane w jamie brzusznej jądra mogą zstąpić nawet do czasu ukończenia przez psa półtora roku, jednak wraz z upływem czasu szanse maleją. Dlatego sprzedając 8-9-tygodniowe szczenię, u którego jądra nie są jeszcze wyczuwalne, hodowca powinien ostrzec kupującego, że nie ma pewności, czy wszystko będzie w porządku.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *