Chciał się pozbyć psa, wypuścił go na jezdnię

Wszystko wydarzyło się kilka dni temu na terenie gminy Trzemeszno (województwo wielkopolskie). Mieszkaniec jednej z miejscowości położonej na terenie tej gminy po tym, jak usłyszał odmowę znajomych, wyszedł z psem (bez smyczy) na ruchliwą ulicę. Nie trzeba było długo czekać, by psa potrącił samochód.

Wtedy właściciel kundelka podniósł go z jezdni i rannego wrzucił do pobliskiego rowu. Po tym, jak pozbył się „problemu”, jak gdyby nigdy nic wrócił do domu.

Krwawiącego psa zauważył kierowca jednego z kolejnych, przejeżdżających tamtędy samochodów. Sprawę zgłosił policji, a ta wezwała na miejsce weterynarza, który zajął się kundelkiem.

Funkcjonariusze z Trzemeszna szybko namierzyli właściciela pieska. Po pierwsze, mężczyzna będzie odpowiadał za to, że nie zachował środków ostrożności przy trzymaniu psa – chodzi o narażenie czworonoga na potrącenie go przez samochód. Po drugie, nie udzielił pomocy rannemu zwierzęciu, w dodatku umieścił je w takim miejscu, że niewielka była szansa, by w ogóle ktoś cierpiącego psa zauważył. A to już jest znęcanie się i za to grozi kara do 2 lat więzienia.

Autor: Aleksandra Więcławska