Czworonożni poszukiwacze skarbów - Psy.pl

Czworonożni poszukiwacze skarbów

Gdy Minna Vadsager bierze do ręki odbiornik GPS, jej suczka Krissa skacze na równe łapy - czas na kolejną fascynującą przygodę!

Kto był harcerzem, z pewnością pamięta emocje towarzyszące podchodom. Dziś cały świat bawi się w nowoczesną wersję podchodów – geocaching (od słów „geo” – ziemia i „cache” – kryjówka), korzystając przy tym z nowoczesnej satelitarnej technologii GPS (patrz ramka).

Jakie są zasady tej zabawy? Ktoś chowa w dowolnym miejscu wodo­szczelny pojemnik wypełniony „kosztownościami”, zapisuje odczytane z GPS-u współrzędne tego miejsca, a następnie publikuje te informacje w jednym z internetowych serwisów geocachingowych. Ktoś inny pobiera z internetu informacje o skrytce i wyrusza na poszukiwanie.

Spacer z celem
Minna Vadsager, właścicielka Krissy, mieszka w Szwecji i zajmuje się szkoleniem psów. Pierwszy raz z geocachingiem zetknęła się w 2001 roku, gdy jeszcze niewiele osób o nim słyszało. Pierwszy GPS kupiła sobie jako pomoc w lekcjach tropienia. Zafascynowana możliwościami urządzenia, zaczęła szukać informacji o nim i w ten sposób trafiła na największy serwis internetowy poświęcony „poszukiwaniu skarbów”: www.geocaching.com. Z ciekawości wprowadziła do formularza wyszukiwarki współrzędne swojego domu i okazało się, że w odległości zaledwie kilkuset metrów jest ukryta skrzynka. Minna Vadsager odnalazła ją i… połknęła haczyk.

Szybko odkryła, że geocaching doskonale się nadaje do spędzania czasu z czworonogiem. Osoby tworzące skrytki wybierają wyjątkowe miejsca, które chcą pokazać innym. Znacznie ciekawiej jest mieć podczas spaceru taki cel, zamiast chodzić wciąż tymi samymi alejkami w parku. Minna odnalazła 237 skrzynek. Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę liczbę skrytek zarejestrowanych w okolicy jej miejsca zamieszkania. Jednak ją interesują przede wszystkim skrzynki ukryte na terenie niezabudowanym, ponieważ wtedy może zabrać Krissę na atrakcyjny spacer.

Z psem znajdziesz szybciej
Psy towarzyszące swoim właścicielom w geocachingu nazywane są geodogs. Dla jednych wyprawy po skarby to tylko okazja do fantastycznego spaceru, inne aktywnie uczestniczą w odnajdywaniu skrytek. Minna korzysta z pomocy czułego nosa Krissy. Gdy znajdują się już w pobliżu ukrytego skarbu, daje jej komendę „Szukaj!”. Prawdopodobnie suczka poznaje po zapachu miejsce, w którym ostatnio kopano w ziemi.

Krissa zaznacza znalezioną rzecz, siadając. Psa można także nauczyć innych sposobów sygnalizowania znaleziska – na przykład za pomocą pozycji „waruj” lub szczekania. Nie wolno dopuścić do tego, by uszkodził zębami skrzynkę, gdyż byłoby to poważne naruszenie podstawowych zasad zabawy. Pomoc wyszkolonego psa może oszczędzić geocacherowi sporo czasu. Dokładność odbiornika GPS (do kilku metrów) nie wystarcza bowiem, by natychmiast odnaleźć skarb – pozwala tylko trafić w jego pobliże.

Skarb dla psa
Zawartość odnajdowanych skrzynek jest różnorodna. Najczęściej do środka wkłada się drobne przedmioty – zabawki dla dziecka czy płyty CD. Zdarzają się jednak również skarby tak nietypowe, jak… zaproszenie na wesele. Znalazca ma prawo wziąć ze skrytki to, co mu się podoba, ale powinien zostawić coś w zamian. Potem ponownie chowa skrzynkę. Oprócz „skarbów” w skrytkach przechowywany jest dziennik, do którego wpisują się odkrywcy.

Na świecie jest obecnie ukrytych ponad 240 tysięcy zarejestrowanych w internecie skrytek. Minna sama schowała 39 „skarbów” w Szwecji, Norwegii i Danii. W niektórych miejscach ukryła niespodzianki dla psów towarzyszących geocacherom. – Włożyłam do pojemnika kilka psich ciasteczek i ukryłam go niedaleko głównej skrzynki. Chciałam, żeby psy także mogły odnaleźć swój skarb – tłumaczy. Aby zwiększyć szanse czworonożnych poszukiwaczy skarbów, Minna przewidziała zajęcia z geocachingu w programie obozu letniego, który organizuje.

konsultacja merytoryczna: Przemysław „Grinch” Godłów

CO TO JEST GPS?

GPS (ang. Global Positioning System) to globalny satelitarny system nawigacji. Pozwala on posiadaczom specjalnych odbiorników GPS na ustalenie współrzędnych miejsca, w którym się znajdują. Podstawą systemu są satelity, które krążą po orbicie okołoziemskiej i wysyłają sygnały radiowe, na których podstawie odbiorniki GPS ustalają aktualną pozycję z dokładnością 4-12 m. Tak precyzyjny pomiar dostępny jest dla cywilnych użytkowników dopiero od kilku lat, gdyż wcześniej Amerykanie obsługujący system – ze względów strategicznych – zakłócali jego pracę, przez co pozwalał on na ustalenie pozycji tylko z dokładnością do 100 metrów.

GPS W SZKOLENIU PSÓW

Barbara i Marek Pawlikowie, pasjonaci pracy z psem, właściciele 7-letniego owczarka niemieckiego Vortana (VUX z Beroliny), od kilku lat stosują odbiornik GPS podczas treningów tropienia. Zadaniem psa jest odnalezienie pozostawionych na śladzie przedmiotów. Celem poszukiwań mogą też być ukryte osoby – tak szkoli się psy pracujące w ratownictwie. Podczas treningów bardzo ważne jest, aby pies osiągnął cel, czyli odnalazł przedmioty lub osoby. Dlatego przewodnik musi wiedzieć, czy pies jest na śladzie, czy też z niego zboczył, oraz znać położenie przedmiotów, by w razie, gdy pies się pomyli, naprowadzić go na właściwy ślad.

Użycie odbiornika GPS w czasie nauki tropienia polega na tym, że najpierw zabiera go z sobą osoba kładąca ślad (odbiornik go zapamiętuje). Następnie urządzenie przejmuje przewodnik, który idąc z psem, widzi na wyświetlaczu rysunek śladu, swoją pozycję i odległość od niego. Przy nauce poszukiwania osób (tu pies nie idzie śladem, ale przeczesuje teren według wskazań przewodnika) można wykorzystać funkcję zapamiętania położenia punktów (ang. waypoints). Wystarczy, że osoba, która schowała się w terenie, odczyta z odbiornika współrzędne i przekaże je przewodnikowi np. drogą radiową. Po wprowadzeniu danych do swojego odbiornika GPS przewodnik zobaczy kierunek i odległość od poszukiwanego. Można teraz dobrze zaplanować sposób poruszania się w terenie – tak by trening przyniósł jak najwięcej korzyści. I wcale nie chodzi tu skierowanie się wprost na poszukiwanego! – Zanim jednak się wyjdzie w teren z psem, trzeba się nauczyć sprawnie, niemal odruchowo posługiwać się tym sprzętem – radzi Marek Pawlik. – Bo potem musimy patrzeć już tylko na teren i psa, a na odbiornik zaledwie rzucamy okiem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *