Depresja u psa. Zimowa chandra

Depresja u psa. Kiedy czworonogi dopada zimowa chandra

Jesień i zima to czas, kiedy depresja u psa pojawia się również często, jak u ludzi. Obniżenie nastroju nie objawia się bowiem tylko biernym leżeniem na posłaniu.

Depresja u psa może się pogłębiać, dlatego należy pomóc im przetrwać ten czas. Aby lepiej zrozumieć, co przeżywają psy, które zapadły na zimową depresję, sięgnijmy do własnych doświadczeń. Kiedy nasz nastrój z jakiegoś powodu na dłużej się obniża, możemy albo czuć się smutni i zniechęceni, albo być drażliwi i napięci. Staramy się też zrobić coś, co poprawi nam samopoczucie. Najczęściej, by nie dać się chandrze, sprawiamy sobie drobne przyjemności, takie jak gry komputerowe, kawa z przyjaciółmi, dobra książka czy zakupy.

Analogicznie reagują psy, ponieważ ich samopoczucie regulowane jest podobnie jak nasze – na zasadzie homeostazy. Oznacza to, że aparat psychiczny dąży do równowagi i przywrócenia dobrego nastroju. My mamy swoje sposoby odreagowania napięcia i dostarczenia sobie satysfakcji, a psy – swoje. Zależą one od rasy, wieku i dotychczasowych doświadczeń, a także od reakcji otoczenia i możliwości.

Depresja u psa. Czy twój pies ją ma?

Jeśli przez co najmniej 5 dni:
  • śpi znacznie więcej niż do tej pory
  • jest zdecydowanie mniej aktywny i trudno go skłonić do zabaw, które dotychczas go cieszyły
  • spacery nie sprawiają mu przyjemności lub chce szybko wracać do domu
  • je znacznie mniej niż dotąd i zaczyna tracić na wadze

…to być może padł ofiarą depresji

Depresja u psa – jesienna nuda

Pierwszy atak kłopotów z zachowaniem następuje wkrótce po nastaniu jesiennych chłodów, gdy z tarasów znikają grille i leżaki, drzwi do ogrodu rzadziej się otwierają, mniej jest ptaków, przechodniów, dźwięków i zapachów. Również spacery i zabawy z opiekunami stają się krótsze i rzadsze.

Psy mieszkające na zewnątrz często na własną łapę próbują zapewnić sobie jakieś atrakcje. Niszczą grządki, robią podkopy, są bardziej pobudliwe i szczekliwe, z większą pasją pilnują terenu, a jeśli mają problemy z agresją, częściej i intensywniej ją okazują.

Takich właśnie kłopotów doświadczyli opiekunowie Kory, dorastającej suczki mieszańca collie. Bezpośrednim powodem szukania pomocy było podgryzanie rąk, natrętne domaganie się zainteresowania i niszczenie świeżo posadzonych drzew. Kora mieszkała na skraju podkrakowskiej wsi. Jej pracujący w mieście właściciele większość dnia spędzali poza domem. W tym czasie pies zostawał sam na sporej posesji. W lecie opiekunowie wracali przed zmrokiem i często krzątali się wokół domu, a w tych zajęciach towarzyszyła im nieustannie Kora. Jesienna zmiana rytmu dnia, wymuszająca znaczny spadek aktywności i ograniczenie kontaktu z opiekunami, sprawiła, że samopoczucie psa się pogorszyło. Sposobem, który suczka znalazła na jego poprawę, stały się wspomniane kłopotliwe zachowania. Poranne i wieczorne aktywne spacery, połączone z zabawą, zapewnienie gryzaków na czas, kiedy pies zostaje sam, oraz bliższy kontakt z właścicielami sprawiły, że kłopoty szybko się skończyły.

Dwa psy chowają się pod kocem
fot. Shutterstock

Depresja u psa – zimowa chandra

Jeśli stan frustracji trwa dłużej, może prowadzić do stałego obniżenia nastroju. Pies staje się apatyczny, nie ma ochoty na spacery, zabawy i kontakty społeczne – zarówno z opiekunami, jak i z psami. Więcej śpi, mniej je, przez co może tracić na wadze. Wprawdzie w naszym klimacie większość zwierząt (w tym także my, ludzie) reaguje na zimową aurę naturalnym spadkiem poziomu aktywności i spowolnieniem, jednak jeśli u naszego pupila taki stan utrzymuje się dłużej lub jest wyjątkowo nasilony, warto sprawdzić, czy nie dzieje się coś złego.

Przede wszystkim lekarz weterynarii powinien zbadać psa i ocenić, czy obniżenie nastroju i brak naturalnej aktywności nie są spowodowane czynnikami fizjologicznymi. Emocje i samopoczucie regulowane są przez układ nerwowy dzięki skomplikowanej grze hormonów i neuroprzekaźników. Nierównowaga lub deficyt niektórych z nich niekorzystnie wpływa na zachowanie psa. Współczesna medycyna weterynaryjna dysponuje wieloma lekami poprawiającymi nastrój w takich sytuacjach.

Wspólnie z weterynarzem warto się też zastanowić, czy nierównowaga neurohormonalna może być spowodowana niewłaściwą dietą. Jeżeli są takie podejrzenia, warto ją zmienić lub zastosować przepisane przez lekarza preparaty witaminowo-mineralne.

Zaraź psa swoją radością

Nawet jeśli depresja u psa powoduje niechęć do aktywności, która spowodowana jest stanem organizmu, należy zadbać o zapewnienie zajęcia i stymulację psychiczną pupila. Systematyczny ruch i aktywność psychiczna poprawiają nastrój, ponieważ podwyższają poziom hormonów i neuroprzekaźników. Warto sporządzić listę ulubionych zajęć psa i systematycznie proponować mu je w bardziej atrakcyjnej formie.

Najważniejsza jest jednak postawa, emocje i zaangażowanie opiekunów – wzbudzenie w psie radości, zmotywowanie go do pożądanych zachowań, nagradzanie zabawą czy pieszczotą. Chcąc pomóc zwierzakowi cierpiącemu na chroniczny smutek, powinniśmy dać mu sporo naszej radości – każda przesada i inwencja w jej okazywaniu jest tu na miejscu! Zachęcanie go do zabaw i spacerów powinno być przesycone żywymi emocjami.

W domu, oprócz zabaw, warto poświęcić trochę czasu na masaż. Poprawia on krążenie i ukrwienie skóry, działając stymulująco i relaksująco. Można go połączyć ze szczotkowaniem i pielęgnacją sierści, ponieważ wiele psów przeżywających depresję zaniedbuje rytuały jej czyszczenia. Poza tym – ze względu na ograniczony ruch – sierść staje się zbita i nieprzewietrzona.

Pan z psem na śniegu
fot. Shutterstock

Zbawienne urozmaicenia

Czteroletnia Luka, suczka rasy golden retriever, mieszkająca w bloku ze starszym małżeństwem, na początku grudnia stała się mniej aktywna i zaczęła tracić apetyt. Z domu wychodziła niemal wyłącznie za namową opiekunów, a na spacerach szła powoli, ze spuszczoną głową, rzadko węsząc czy interesując się zabawą z innymi psami. Z dnia na dzień stawała się mniej radosna, z ociąganiem przychodziła na zawołanie, a większość dnia przesypiała pod stołem. Mimo usilnych starań opiekunów, niewiele też jadła. Nawet przychodzący do domu znajomi, których dawniej witała z wylewną radością, mogli liczyć jedynie na smętne machnięcie ogonem.

Lekarz weterynarii nie stwierdził niczego niepokojącego w stanie jej zdrowia. Kiedy jednak porównaliśmy rytm codziennych zajęć Luki sprzed kilku miesięcy i obecnie, okazało się, że różnią się one znacząco. Nie dość, że z uwagi na pogodę i zapadające ciemności w ostatnim czasie wyprowadzano psa jedynie na trzy krótkie spacery, to bawiący się z nim zazwyczaj opiekun, by dorobić do emerytury, podjął dodatkową pracę popołudniami. Zimą dużo mniej gości odwiedzało dom, mniej także zajmowano się psem ze względu na świąteczne porządki i przygotowania.

Program wyciągania suczki z zimowej depresji składał się z dwóch elementów. Z powodu dość głębokich objawów obniżenia nastroju i trudności w motywowaniu jej do jakiejkolwiek aktywności, lekarz weterynarii zlecił podawanie leku antydepresyjnego. Drugim elementem terapii było stworzenie programu codziennych zajęć stymulujących i aktywizujących Lukę. Wymyśliliśmy, że w realizacji tego planu pomogą mieszkający w pobliżu syn opiekunów i jego rodzina, zwłaszcza dzieci. Trzy razy w tygodniu suczka była zabierana do nich na popołudnie i niekiedy na weekend. W innym, choć znanym jej otoczeniu, mając kontakt z chętnymi do zabaw i pieszczot dziećmi, poczuła się znacznie lepiej. Sprowokowanie jej do zrobienia czegoś, by zdobyła smakołyk, wkrótce przestało być problemem.

Drapanki przed telewizorem

Oczywiście, starsi państwo także dostali nowe zadania. Czasowo zlikwidowaliśmy stojącą w kuchni i zawsze pełną miskę, a codzienna porcja karmy wydawana była w formie nagród za aktywne zachowanie i okazywanie przez psa zainteresowania. Warto zauważyć, że samo zdobywanie pokarmu zwiększa jego atrakcyjność i stanowi dodatkową nagrodę, dzięki pobudzeniu tzw. mózgowego układu nagrody (dlatego właśnie niektóre zwierzaki są gotowe zawzięcie żebrać przy stole, mając do dyspozycji miskę pełną pysznego jedzenia).

Kontakt z psem stał się bardziej nasycony emocjami. Częściej do niego mówiono, wołając go do kuchni lub zapraszając na kanapę, gdzie otrzymywał smakołyki lub pieszczoty. Rytuał wieczornych drapanek przed telewizorem stał się przyjemnością nie tylko dla suczki, lecz także dla jej opiekunów.
Luka potrzebowała zaledwie kilku tygodni, aby wrócić do dawnej formy. Co więcej, ćwiczenia ze smakołykami sprawiły, że stała się posłuszniejsza i bardziej chętna do współpracy.

Depresja u psa nie powinna wywoływać u nas depresji. Zamiast więc w nią popadać na widok naszego psa, wykrzeszmy z siebie entuzjazm, którym będziemy mogli go zarazić.

Dziewczynka bawi się z psem na dworze
fot. Shutterstock

Jak pomóc psu wyjść z depresji

  • zaproponuj mu nowe, atrakcyjne zabawy
  • kup kilka zabawek prowokujących do aktywności – na przykład kong, snack ball lub piłkę na sznurku
  • wydłuż czas spaceru
  • zabieraj psa na wycieczki w nieznane mu okolice, gdzie jest dużo różnych zapachów
  • dorzucaj do psiej miski wyjątkowo smaczne kąski

Depresja u psa – inne przyczyny

  • przeprowadzka do nowego domu
  • znacząca zmiana rytmu dnia
  • śmierć czworonożnego towarzysza
  • wyprowadzenie się ważnego dla psa domownika
Autor: Andrzej Kłosiński
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników