Gdy życie boli - Psy.pl

Gdy życie boli

Kiedy odchodzi nagle, trudno to znieść. Ale jeszcze trudniej podjąć decyzję o skróceniu cierpień przyjaciela

Wiosną Jastarnia podzieliła się na dwa obozy. Połowa miasta była za państwem Bielawskimi, druga połowa – przeciwko nim. Było pogodne sobotnie popołudnie, gdy Iwona Bielawska wyszła na spacer ze swoją dobermanką. Kaja rok wcześniej uległa poważnemu wypadkowi, w którego wyniku miała pęknięty kręgosłup i niedowład tylnych łap. Mimo wielu operacji sprawność nie powróciła. Właściciele zaczęli myśleć o uśpieniu Kai, ale ona jakby to wyczuła – nagle zaczęła się bawić i cieszyć życiem.

Kaja dostała wózek, ale nie mogła się do niego przyzwyczaić. Wolała ciągnąć z wysiłkiem za sobą bezwładne łapy. W ten sposób poruszała się, gdy spotkał ją na spacerze pracownik Prokuratury Rejonowej w Pucku. Po kilku dniach do burmistrza Jastarni dotarł list sugerujący podjęcie działań w celu uśpienia psa. „Gazeta Wyborcza” cytowała: „Widzę, że mieszkańcy Jastarni nie są wrażliwi na krzywdę zwierząt. (…) A co włodarze miasta na to, jesteście Państwo w stanie zrobić coś w powyższej sprawie? Może należałoby doprowadzić do uśpienia tego psa, jeśli miałby tak dalej cierpieć”.

ZROBIĆ WSZYSTKO, CO MOŻNA
Uśpienie przyjaciela to osobista tragedia. Zdaniem psychologa Piotra Mosaka z Centrum Doradztwa i Terapii, emocje związane ze śmiercią zwierzęcia są niekiedy równie silne, jak wtedy gdy umiera członek rodziny. Zapytaliśmy weterynarzy, psychologów i specjalistów od psychologii zwierząt, jak wybrać odpowiedni moment na uśpienie chorego psa, tak aby nie przedłużać jego cierpienia, ale też nie odebrać mu przedwcześnie szansy na wyleczenie. I co zrobić, aby ta decyzja była dla nas jak najmniej bolesna.

– Warunki eutanazji precyzuje ustawa o ochronie zwierząt – podkreśla Mateusz Janda, prezes warszawskiego okręgu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Rozstrzygnąć, czy pies cierpi i jest nieuleczalnie chory, musi weterynarz. Właściciel chorego zwierzęcia powinien być pewien diagnozy weterynarza. I nie chodzi tu tylko o uniknięcie pomyłki lekarskiej, lecz także o uspokojenie samego siebie. – Trzeba sobie potem móc powiedzieć „zrobiłem wszystko, co było można” – uważa Piotr Mosak.

– Gdy mam uśpić kota – mówi Irena Jarosz, prowadząca azyl dla zwierząt w Konstancinie – zawsze robię dodatkowe badania. Czasem zanoszę wyniki do innego weterynarza. Nigdy nie podejmuję szybkich decyzji. Kiedyś przywieziono do nas w nocy kotkę po wypadku samochodowym. Lekarz zasugerował natychmiastowe uśpienie. Powiedziałam, że poczekam do rana. Zaaplikowaliśmy środki przeciwbólowe, a następnego dnia okazało się, że jest lepiej, i kotka żyje do dzisiaj.

– W biologii nie ma pewników – podkreśla lekarz weterynarii Artur Dobrzyński. – Nigdy nie można z całą pewnością powiedzieć, że pies jest nieuleczalnie chory. Dlatego tak ważne jest zaufanie do osoby, która leczy nasze zwierzę. Czasem konsultuję się z innymi lekarzami. To pomaga nie tylko mnie, ale i właścicielowi, który może być wtedy pewniejszy słuszności swojej decyzji.

PROCENT PRZYJEMNOŚCI
„Mój 10-letni jamnik przeszedł rok temu nieudaną operację. Jego problemy jeszcze się pogłębiły (…). Od dwunastu miesięcy chodzę co parę dni do weterynarza (…). Psu się już nie polepszy. Mam go uśpić? Jestem załamana i zrozpaczona. Pani doktor mówi, że ta decyzja się zbliża, ale nie potrafię jej podjąć” – pisze uczestniczka jednego z forów internetowych.

– Niektórzy psychologowie zajmujący się psią psychiką twierdzą, że kaleki pies może mieć zaburzenia tożsamości – mówi Piotr Mosak.

– Zastanówmy się, czy życie sprawia mu jeszcze przyjemność?

Zdaniem Joanny Irackiej, specjalistki od zachowań zwierząt, nie jest łatwo to ocenić. – Trzeba patrzeć, czy coś jeszcze psa cieszy – spacer, smakołyki. Oszacować, czy to jest 5 minut radości na dobę czy więcej.

OSTATNIE ŻYCZENIE
Rudy – pies państwa Jobczyków z Łodzi, prowadzących fundację „Komitet SOS – Pomoc Zwierzętom” – ma zostać uśpiony. Nie ma jednej łapy, ale to nie kalectwo jest powodem podjęcia decyzji o eutanazji, lecz nowotwór.

– Psy tak cudownie potrafią się przystosowywać do swoich ułomności – opowiada Anna Jobczyk. – Inny nasz pies bez łapy nauczył się nawet przeskakiwać parkan… Jego kalectwo mu w niczym nie przeszkadza. Rudemu też nie przeszkadzało.

Jednak teraz, gdy tylko środki przeciwbólowe przestają działać, Rudy cierpi. Większość czasu siedzi osowiały ze spuszczoną głową.
– Każdego psa ratujemy do końca i wykłócamy się o każde dodatkowe badanie, ale w tym wypadku już nic nie można zrobić – mówi ze smutkiem pani Anna. Państwo Jobczykowie przed ostatnim zabiegiem poświęcają psu dużo uwagi. – Robimy z nim to, co lubi najbardziej. Chodzimy na długie spacery. Kupujemy piszczące zabawki, które uwielbia aportować. Dajemy ulubione smakołyki. Tyle dostaliśmy od niego ciepła, że chcemy mu umilić te ostatnie dni. Pewnie wezwiemy lekarza do domu, by zaoszczędzić psu stresów. Jeśli nie będzie to możliwe, to wybierzemy taki moment w przychodni weterynaryjnej, aby Rudy nie musiał czekać na ostatni zastrzyk w poczekalni pełnej innych zwierząt.

CZY PIES TO PRZECZUWA?
– Moja suczka wiedziała, że ją usypiam – uważa Marta z Warszawy. – Wiedziała, próbowała wstać, protestowała. A miała raka…

– Nie wiedziała, że zostanie uśpiona – protestuje Joanna Iracka. – Psy nie mają świadomości życia, a zatem nie mają świadomości śmierci – tłumaczy. – Ale reagują na nasz stan. Wyczuwają, że dzieje się coś niedobrego i zaczynają się bać. Najlepiej byłoby w takim wypadku powściągnąć emocje. Tylko czy w takiej sytuacji jesteśmy w stanie to zrobić? Można się starać. Lekarz weterynarii Zbigniew Mozga przyznaje, że eutanazja jest trudna również dla lekarza: – Są specjalne kursy, na których uczy się weterynarzy, jak zachowywać się wobec właścicieli zwierząt i jak radzić sobie z usypianiem. Ale w Polsce dopiero zaczyna się je wprowadzać.

DO KOŃCA RAZEM
„Musiałem uśpić pieska” – napisał ktoś na forum www.psy.pl. – „Był ze mną 14 lat. Nie mogę sobie z tym poradzić. Nikt nie informuje, jakie to jest trudne. Ciągle zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, usypiając Alfika. Brak mi go. Bardzo boli, że to właśnie ja musiałem podjąć decyzję o uśpieniu. Pomocy!”

– Uśpienie własnego psa boli i trzeba się z tym pogodzić – tłumaczy Piotr Mosak. – Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że nasz przyjaciel i tak by od nas odszedł, a nasza decyzja dotyczyła tylko wyboru momentu. Zrobiliśmy to po to, aby nie cierpiał. Należy rozmawiać o tym z bliskimi. Natomiast lepiej nie uczestniczyć w zabiegu. Zapamiętajmy najlepsze wspólne chwile.  Innego zdania jest Anna Jobczyk: – Ten pies służył nam przez tyle lat. Dawał nam radość i dlatego jesteśmy mu winni naszą obecność do samego końca. Rudy na pewno będzie czuł, że jesteśmy przy nim. Nigdy nie zostawiłabym go samego w takiej chwili.

WŁAŚCICIEL WIE LEPIEJ
Po otrzymaniu listu z prokuratury w urzędzie miejskim w Jastarni zawrzało. Do państwa Bielawskich pofatygował się ze strażą miejską sam burmistrz. Na szczęście weterynarz wyznaczony do oceny kondycji psa uznał, że Kaja nie cierpi i sprawa została zamknięta.

W podobnej sytuacji jak Kaja jest Fafik, kundelek z Warszawy. – Fafik był psem mojej znajomej – opowiada Anna Karosińska. – Któregoś dnia zginął, znaleźliśmy go sparaliżowanego na bloku operacyjnym w schronisku, ze złamanym kręgosłupem i niedowładem tylnych łap. Znajoma kazała go uśpić, aby nie cierpiał, ale pani Anna się zbuntowała i wzięła go do siebie.

– Nie pamiętam, ile razy musiałam się bronić, bo na ulicy straszono mnie policją czy Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami – mówi. – A ja go na pewno nie uśpię. Niepokojeni byli również państwo Jobczykowie. – Pisano na nas skargi do inspektoratu weterynarii, że zaniedbujemy psy i znęcamy się nad nimi, bo jeżdżą na wózkach. Sugerowano uśpienie. Jednak w Polsce trudno jest odebrać komuś zwierzę i uśpić, nawet z powodów humanitarnych. TOZ albo inna organizacja musi złożyć do sądu wniosek o pozbawienie opieki nad zwierzęciem i dopiero po wyroku sądowym można odebrać psa.

– Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek mógł podejmować taką decyzję za nas, bo przecież tylko właściciel może ocenić, czy pies cierpi, czy nie – komentuje tę sytuację Joanna Iracka.
Zgadza się z nią doktor Ewa Pacanowska z lecznicy Sfora w Łodzi: – Właścicielom psów,którzy pytają o właściwy moment eutanazji, tłumaczę, że to oni podejmą najlepszą decyzję. Na pewno poznają po psie, z którym byli przez 14 lat, że cierpi i nie chce już żyć. I mogą mieć spokojne sumienie.

Ostatni zastrzyk

Przed zastrzykiem z właściwym środkiem usypiającym pies dostaje inny zastrzyk – tzw. głupiego jasia. Ma on go oszołomić (taki sam podaje się przed operacją i narkozą). Środek usypiający zaczyna działać w ciągu paru minut. Pies powinien być na czczo. lek. wet. AD

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *