Gdzie stał się cud… - Psy.pl - mamy nosa!

Gdzie stał się cud…

W lutym 2012 roku Fundacja Viva! przejęła zarządzanie schroniskiem w Korabiewicach. Od tego czasu do gromadzonych tam przez lata zwierząt, wśród których były nie tylko psy i koty, ale także konie, krowy, świnki wietnamskie i niedźwiedzie, zaczęło uśmiechać się szczęście.

W poniedziałek wybrałam się wreszcie z wizytą do Korabiewic. Ostatni raz byłam tam jesienią 2011 roku, gdy jeszcze rządziła tam pani Magda Szwarc & Co. i trwała walka o samo choćby wejście Fundacji Viva! i Pogotowia dla Zwierząt na teren schroniska, o ratowanie uwięzionych tam zwierząt, wyciąganie chorych i rannych psów i kotów na leczenie, udowadnianie władzom weterynaryjnym i samorządowym, że jest źle, że zwierzęta zagryzają się tam z głodu, że łamane jest prawo i że ten stan nie może dłużej trwać…

Dziś to zupełnie inne miejsce. W lutym 2012 roku Fundacja Viva! przejęła zarządzanie schroniskiem, a w październiku nabyła na własność teren schroniska, położonego na ponad 14 ha nieruchomości rolnej, wraz ze wszystkimi mieszkającymi w nim ponad 500 zwierzętami. Od tego czasu do gromadzonych przez lata przez panią Szwarc zwierząt (wśród których były nie tylko psy i koty, ale także konie, krowy, świnki wietnamskie i niedźwiedzie!) zaczęło uśmiechać się szczęście. Pojawiła się nadzieja na nowe, lepsze życie…

Dziś Korabiewice nie przypominają już tego strasznego miejsca, które oglądałam podczas inspekcji schroniska we wrześniu 2011 roku – pełnego zagłodzonych, chorych psów, z ranami po pogryzieniach, śmiertelnie wystraszonych, na wpół zdziczałych, biegających w kółko, w akcie desperacji wygryzających dziury w budach lub własnych ciałach.

W Korabiewicach trwają intensywne prace remontowe. Uprzątnięto już większość bałaganu, rozpadających się bud, starych szmat, rozebrano ruderowate baraki po pani Szwarc i jej pomagierach spod ciemnej gwiazdy. Są nowe kojce, nowe budy, nowa stajnia, świeżo wyremontowany budynek lecznicy, trwają prace wykończeniowe w budynku geriatrycznym, gdzie już niedługo znajdą przytulny kąt psi seniorzy.

Niedźwiedzie udało się umieścić w ogrodzie zoologicznym w Poznaniu, gdzie wybudowano dla nich nowoczesne, przypominające naturalne warunki wybiegi. Spośród blisko 500 odziedziczonych przez Vivę! psów zostało nieco ponad 200. W niczym nie przypominają już tych przerażonych, schorowanych stworzeń, na których widok zimą i jesienią 2011 roku wszyscy czuliśmy bolesny skurcz serca. Pod kierunkiem behawiorysty zajmuje się nimi kilkudziesięciu wolontariuszy. Są resocjalizowane, uczą się chodzić na smyczy. Uczą się, jak znów zaufać człowiekowi.

>>> O drugim życiu schorniska w Korabiewicach i ponad stu psach oddanych do adopcji <<<

Wolontariusze przechodzą szkolenia w specjalnie do tego celu przygotowanym wolo-domku. A nad wszystkim czuwa niezmordowana Agata Rybkowska – formalnie dyrektorka schroniska, a praktycznie jego dobry duch i najciężej pracująca tam osoba. Agata z dumą oprowadzała mnie po Korabiewicach, pokazując to, co już udało się zrobić, i opowiadając o tym, co jest w najbliższych i dalszych planach.

Korabiewice to miejsce niezwykłe. Nie tylko dlatego że jest tak pięknie położone – w otulinie Puszczy Bolimowskiej, wśród pól i łąk, w samym sercu Mazowsza. Dla mnie to miejsce niezwykłe, bo tam stał się Cud. Dzięki nieustępliwości i zaangażowaniu garstki ludzi nad Korabiewicami zaświeciło słońce, które powoli osusza tony korabiewickiego błota, skazane na śmierć w zapomnieniu zwierzęta dostały tam nowe życie, a Agata, która kiedyś panicznie bała się koni, dziś przytula twarz do pyska trzydziestoletniej klaczy, czule głaszcząc ją po aksamitnych chrapach…

Dorota Wiland
psycholog zwierząt

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *