Internet diagnozę ci wystawi…

Dawniej bywało tak. Przychodzi mężczyzna z młodym owczarkiem niemieckim do lecznicy i mówi: „Panie doktorze, mój pies ma nużycę”. „A skąd u pana takie podejrzenie?” – pyta zaciekawiony lekarz, bo skóra i sierść psa są w doskonałej kondycji. „Bo ma taką małą rankę przy oku”– odpowiada zdecydowanie właściciel. „Ale dlaczego ta ranka ma świadczyć o nużycy?” – dopytuje się lekarz. „Bo podobną miał Dagor Andrzeja z mojego bloku, a potem się okazało, że to nużyca” – odrzekł pewny siebie pan. I nieważne, że jego pupil wczoraj bawił się z drugim szczeniakiem i został po prostu zadrapany. Wyrocznią zawsze była Goździkowa lub Andrzej hydraulik, co to zawsze miał psa…

Lekarz weterynarii czy internet?

Dziś miejsce Goździkowej coraz częściej zajmuje pomocnik wirtualny, skarbnica wiedzy i głupoty – internet. Parę lat temu, kiedy nie był jeszcze tak popularny, w lecznicy pojawiła się młoda pani z nowym domownikiem, ślicznym czekoladowym labradorem. I od pierwszej wizyty zaczęły się schody.

W relacjach właściciela z lekarzem weterynarii niezwykle istotne jest zaufanie, a tu go zabrakło. Pani miała bowiem mailowy kontakt z hodowczynią labradorów, która stała się dla niej psim guru. Podczas
każdej kolejnej wizyty udowadniała nam, że nie mamy racji, bo jej internetowa znajoma twierdzi coś innego. Sytuacja zdecydowanie się poprawiła dopiero po kilku miesiącach, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie „w realu” członków forum, na którym panie się poznały. Hodowczyni labradorów, która od dziecka ma kontakt z tą rasą, okazała się sympatyczną trzynastolatką…

Korzystać, byle z umiarem

Kilka tygodni temu. Dyżur nocny w lecznicy, godzina 23, dzwoni telefon. Odbieram i słyszę niewróżący niczego dobrego drżący kobiecy głos: „Panie doktorze, nie mam jak przyjechać do lecznicy, czy jest możliwa wizyta domowa?”. Pytam panią, co się dzieje. „Pies zaczął mi strasznie kasłać. Kaszel jest tak silny, że po takim ataku potrafi zwymiotować”.

W myślach już rozważam możliwe przyczyny takiego nagłego, intensywnego kaszlu i pytam: „A kiedy to się zaczęło?”. „Około dwóch tygodni temu”. Odpowiedź nieco wytrąca mnie z równowagi . „Ma pani chorego psa, kaszlącego od dwóch tygodni i dzwoni pani o 23 do lecznicy, prosząc o nagłą pomoc? A gdzie pani była przez te 14 dni?”. Potencjalna klientka odpowiada spokojnie i szczerze: „Zasiedziałam się w internecie…”.

Autor: Doktor Hałs