Jednego psa zadźgał nożem, drugiego pobił metalowym prętem

W Boże Narodzenie ubiegłego roku Benjamin K. usłyszał szczekanie psa sąsiadów. Włamał się do bliźniaczego domu przez strych i zabił 18-letniego psa nożem. Otrzymał wtedy policyjny dozór i zakaz zbliżania się do właścicieli psa. Biegli psychiatrzy uznali po jakimś czasie, że nie stanowi zagrożenia i postępowanie zostało umorzone.

Nie minęły cztery miesiące, gdy włamał się przez drzwi balkonowe do domu innej mieszkanki Puław. Miał z sobą metalową rurkę i nóż. Zaczął okładać rurką Bizonka, psa kobiety. Wcześniej miał żądać, by właściciele trzymali go w domu. Gdy pies uciekł, rzucił się na kobietę i zaczął ją bić rurką. W efekcie kobieta ma m.in. złamaną rękę, podbite oko i liczne zadrapania. Na szczęście udało się jej uciec.

Gdy sąsiedzi zobaczyli zakrwawioną kobietę, zawiadomili policję. Benjamin K. został aresztowany na trzy miesiące.

Jest oskarżony o kierowanie gróźb karalnych wobec pokrzywdzonej, naruszenie miru domowego, zniszczenie mienia, pobicie z zamiarem doprowadzenia do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz usiłowanie zabicia psa – informuje Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

W całej tej sprawie zastanawia jedno: dlaczego po zabiciu psa w Boże Narodzenie nie została mu wytoczona sprawa i nie został ukarany?

Autor: Magdalena Ciszewska