Joga dla psów - Psy.pl - mamy nosa!

Joga dla psów

Amerykanie chętnie uczestniczą w zajęciach jogi ze swoimi czworonożnymi ulubieńcami. Są przekonani, że te ćwiczenia mają wpływ na zachowanie psów, choć nie istnieją żadne badania, które by to potwierdzały

Christine z Nowego Jorku jak co tydzień przygotowywała się do wyjścia na zajęcia jogi. Była zniecierpliwiona, bo jej mąż się spóźniał i nie miała z kim zostawić ich suczki Diany. Ponieważ było już bardzo późno, musiała ją zabrać z sobą na trening. Diana to pies z temperamentem, więc nie wytrzymała długo sama w szatni. Sobie tylko znanym sposobem otworzyła drzwi, wbiegła na salę gimnastyczną i z zaangażowaniem zaczęła naśladować pozycję, którą właśnie przybrały ćwiczące. Dziwnym zbiegiem okoliczności była to urdhwa mukha – poza przeciągającego się psa z podniesioną do góry głową. W ten sposób Diana dała początek dodze, czyli jodze dla psów.

Zaczęło się na Manhattanie
Opisana historia wydarzyła się dwa lata temu w klubie fitness na Manhattanie. Świadek zdarzenia, instruktorka jogi Suzi Teitelman, pierwsza w Stanach Zjednoczonych zdecydowała się na prowadzenie specjalnych zajęć dla psów i ich właścicieli. Uległa naciskom kobiet, które chciały, by ich pupile mogły ćwiczyć tak jak Diana.

– Zanim doszło do wspólnych medytacji z psami, musiałam się upewnić, że im to nie zaszkodzi. Skonsultowałam się z lekarzem weterynarii. Zaczęłam ćwiczyć w domu z moim cocker spanielem Coali. Początki były trudne, ale po kilku treningach się przyzwyczaił – opowiada instruktorka, która prowadzi teraz zajęcia na Florydzie.

Dogą szybko zainteresowały się media. Na niekonwencjonalne medytacje Suzi i Coali przychodzili reporterzy nie tylko lokalnych, ale i krajowych gazet. Trenerzy jogi z całej Ameryki zaczęli włączać do swoich programów zajęcia dogi. Stała się ona popularna nie tylko na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ale również w Los Angeles i San Francisco.

Z kobrą pies sobie poradzi
Psy na zajęcia zaprasza również Leta Koontz, mistrzyni jogi z Pittsburgha. Raz w miesiącu wraz ze swym golden retrieverem Tobym w towarzystwie kilku innych pań i ich psiaków pokazuje, jak należy ćwiczyć jogę z czworonogiem. – O dodze dowiedziałam się z lokalnej prasy. Od razu chciałam wypróbować ją z moim psem, ale początkowo trudno mi było zainteresować nią Toby’ego. Goldeny to dość żywiołowe psy, dlatego po każdej wykonanej pozycji Toby dostawał ode mnie smakołyk – opowiada Leta.
Nie wszystkie czworonogi mogą jednak uczestniczyć w jej zajęciach. – Muszę na przykład odmówić tym, którzy przyprowadzają przedstawicieli ras uznawanych za niebezpieczne. Z nimi trudno jest pracować w grupie, co nie oznacza, że ich właściciele nie mogą ćwiczyć w domu – mówi instruktorka.

Leta ostrzega wszystkich uczestników ćwiczeń, że najważniejszą sprawą jest, by nie robić nic wbrew swojemu organizmowi. – I tę zasadę stosuje się również do psów – instruuje.

Po krótkim wstępie czas na ćwiczenia. Najpierw należy się oczywiście dobrze rozciągnąć. Właściciele psiaków robią to, pomagając jednocześnie swoim pupilom, przytrzymując ich łapy czy podtrzymując klatkę piersiową. Później przychodzi pora na właściwe pozycje. – Oczywiście psy nie zrobią z nami lotosu. Ale już taki lew, kobra czy wojownik są w zasięgu każdego czworonoga – zapewnia Leta. – Dla psów to naturalne pozycje.

Bardzo ważne dla ćwiczących jest również zachowanie równowagi oddechowej. By złapać rytm oddechu psa, najwygodniej jest go po prostu położyć na sobie. Po chwili wspólnego leżenia i serii głębokich wdechów i wydechów oddechy się synchronizują.

Poszczególne pozycje, które przyjmują czworonogi, zależą od ich wielkości. – Staramy się dobrać ćwiczenia tak, by i pies, i pan czuli się komfortowo – mówi Leta. Do najpopularniejszych należą krokodyl i naturalna dla czworonogów poza psa.

Doga to ćwiczenia interaktywne, dlatego nawet gdy coś jest dla psów zbyt trudne do wykonania, nadal mogą one uczestniczyć w zajęciach. Jeżeli ktoś czuje się na siłach, może w czasie wykonywania kąta prostego, leżąc, unieść swojego psa na stopach. Gdy jednak ćwiczymy z labradorem, wystarczy, że będzie on leżał tuż obok. – Pies musi czuć, że jego pan się przy nim relaksuje – podkreśla Leta. – Wówczas sam będzie rozluźniony.

Balsam na psie niepokoje
Zdaniem instruktorów, doga dla psów to – podobnie jak joga dla ludzi – nie tylko trening ciała. Inna rzecz, że nie dowiedziono na razie, iż medytacja wpływa na usposobienie psa. Żadna amerykańska instytucja nie przeprowadziła badań na ten temat.

Jednak ci, którzy zabierają swoje psy na dogę, wyliczają pozytywne skutki medytacji. – Po kilku miesiącach mój pies zaczął przesypiać spokojnie całą noc, co wcześniej rzadko mu się zdarzało – twierdzi Gina, która od roku przychodzi z czteroletnim labradorem Fido do szkoły jogi w Pittsburghu. – Jestem pewna, że problem bezsenności pomogła mu przezwyciężyć właśnie doga – mówi. Z kolei Devi, która ćwiczy jogę z kundelkiem Chai, zauważyła, że jest on bardziej zrelaksowany i przyjaźniej nastawiony do innych psów. – Chai ma za sobą ciężkie przeżycia. Poprzedni właściciele się nad nim znęcali. Zanim trafił do mnie, przebywał w schronisku. Był bardzo nieufny. Teraz jest zupełnie innym psem – mówi Devi.

O tym, że doga wpływa kojąco na psy, przekonał się również Bruce Van Horn, instruktor jogi z New Jersey. Przez wiele lat pracował w schronisku i pomagał opuszczonym zwierzętom odzyskać zdrowie psychiczne. Swoje doświadczenia opisał w książce „Yoga for Pets and the People who Love Them” („Joga dla zwierzaków i dla ludzi, którzy je kochają”). „Regularne ćwiczenia oddechowe oraz stosowanie niektórych pozycji jogi pozwala zredukować poziom stresu u zwierząt” – zapewnia w niej Bruce.

Brak naukowych dowodów dotyczących wpływu jogi na psy nie zniechęca właścicieli czworonogów. Nadal tłumnie odwiedzają centra jogi i ćwiczą razem ze swoimi pupilami. – Najważniejsze jest, żeby czerpać z treningu obopólne korzyści – uważa Leta. – A tak niewątpliwie jest, sądząc po uśmiechach na twarzach moich klientów i po tym, że ich psy wesoło merdają ogonami.

Doga – fanaberia czy pomocne ćwiczenia?

Ilona Kondrat (właścicielka i wykładowca Joga Klubu w Warszawie)
Źródła dogi tkwią w amerykańskiej kulturze. Mamy tu do czynienia z uczłowieczaniem psich zachowań i potrzeb, które nie jest groźne dla zwierząt, dopóki ktoś nie spróbuje nauczyć psa stania na głowie lub innych użytecznych dla człowieka asan (ćwiczeń w hatha-jodze). Niestety droga od psiej jogi do psiego cyrku wydaje się niepokojąco krótka. Oczyma wyobraźni już widzę joginki rywalizujące o to, czyja suczka najlepiej wykonuje pozycję kobry czy krokodyla.

Samo uprawianie jogi, gdy w pobliżu przebywa pies, jest miłe i pożyteczne zarówno dla człowieka, jak i dla zwierzęcia. Powstaje bowiem wtedy dużo dobrej energii, a w zachowaniu pana pojawia się spokój, który zwierzęta lubią chyba najbardziej. Leżą wtedy wpatrzone we właściciela, przeciągają się czasem (asana „pies z głową w dół” lub „pies z głową w górę”) lub wyciągają się na całą swoją długość (asana „krokodyl”). Cała przyjemność, gdy robią to z własnej woli i potrzeby. Przekonanie, że ćwiczą wtedy jogę, jest oczywistą nadinterpretacją.

Zwierzęta takie po prostu są – to właśnie z obserwacji ich zachowań korzysta hatha-joga. Pierwowzorem większości asan są pozy przybierane przez zwierzęta („kruk”, „kobra”, „kot”, „królik”, „zając” itd.). Zatem to nie my im, tylko one nam dają tę mądrość: jak wypocząć, jak w krótkim czasie zregenerować siły lub wyciszyć zmysły.
Człowiek powinien się zająć swoją kondycją psychiczną i fizyczną, a z psami będzie wszystko w porządku.

Andrzej Kłosiński (specjalista terapii zachowania zwierząt)
W ciągu kilkunastu tysięcy lat pies nauczył się nie tylko doskonale z człowiekiem porozumiewać, ale także odczuwać potrzebę kontaktu. Istotną rolę odgrywa w niej dotyk i przebywanie w bezpośredniej bliskości. Dlatego psy tak pragną pieszczot, głaskania, towarzyszenia nam w codziennych zajęciach. Każda pozytywna forma tego kontaktu jest dla psa nagrodą, wzmacnia jego zaufanie do nas, pogłębia wzajemną więź, a co więcej, jest warunkiem dobrego samopoczucia i równowagi emocjonalnej czworonoga. Z tego punktu widzenia wspólne ćwiczenia (jakiekolwiek) i wpajanie psu umiejętności (jakichkolwiek), jeśli są dla niego przyjemne, przynoszą mu korzyść.
Być może nazwanie opisywanych w tekście ćwiczeń mianem jogi dla psów jest nadużyciem w kontekście tego, czym jest joga. Jednak nauka nowych umiejętności może zaspokajać istotne psie potrzeby i wzmacniać więź z opiekunem niezależnie od tego, czy nazwiemy to jogą, medytacją transcendentalną czy tai-chi. Z punktu widzenia psa nie ma to znaczenia, ale radość płynąca z kontaktu, wspólna nauka i pieszczoty niewątpliwie takie znaczenie mają. Mogą one niekiedy pomóc w rozwiązywaniu problemów z zachowaniem, takich jak opisywane w artykule kłopoty ze snem czy nerwowość uwarunkowana przeżywanym stresem.

5 na 5 na podstawie 1 głosów
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *