Kąpiel na sucho - Psy.pl

Kąpiel na sucho

Pierwszą wizytę u fryzjera większość czworonogów okupuje sporym stresem. Dlatego warto wiedzieć, jak przygotować naszego psa na spotkanie z groomerem

Dziewięciomiesięczny owczarek szkocki collie Potter wpadł do salonu pielęgnacyjnego dla zwierząt wyraźnie podekscytowany. Merdając ogonem, zaczął zwiedzać. Rzucił okiem na biuro, potem węszył w poczekalni. Żadnych podejrzeń nie wzbudziły w nim ani pokój kąpielowy ze specjalnie przystosowanym do psich rozmiarów prysznicem, ani stoły trymerskie z ustawionymi w równym rządku narzędziami groomerów, czyli psich fryzjerów.

– Psu trzeba dać trochę czasu, aby się przyzwyczaił do obcego miejsca – tłumaczy Maria Modrzejewska, współwłaścicielka salonu. – Musi się zrelaksować, zanim zostanie poddany mało komfortowym zabiegom…

Czekając na głowę
Potter do salonu pielęgnacyjnego dla zwierząt przyszedł dziś po raz pierwszy. Według specjalistów to trochę zbyt późno jak na psa wystawowego, który będzie musiał często odwiedzać takie miejsca. – Pierwszy raz powinno się odwiedzić salon, gdy szczeniak ma około trzech miesięcy – mówi groomer Karolina Kajdanowicz. – Chodzi o to, aby przyzwyczaił się do tego, że ktoś obcy go czesze, dotyka jego łap, brzucha, coś przy nim robi. Najlepiej, gdy pierwsza wizyta w salonie odbywa się „na sucho”. Pies poznaje nowe otoczenie. Pracownicy włączają suszarki, by się oswoił z ich szumem, pozwalają wskoczyć do wanny…

– Jeśli już podczas pierwszej wizyty wykonujemy jakieś zabiegi, to zazwyczaj drobne – tłumaczy Karolina Kajdanowicz. – Psa tylko czeszemy i delikatnie trymujemy, tak by się zbytnio nie zmęczył. Chodzi raczej o poznanie się niż o przeprowadzenie pełnego zabiegu pielęgnacyjnego.

To ważne, bo takie zabiegi zajmują przecież dwie albo nawet trzy godziny i przez większość tego czasu zwierzak jest sam na sam z obcą osobą. Jeśli jej nie zna, tym bardziej to przeżywa. – Dlatego, gdy trafia do nas pies, który ma rok i jeszcze nie był w salonie, zabiegi trwają nie tyle, ile powinny, ale tyle, ile pies zniesie – tłumaczy groomer Monika Kruszewska.

Czworonogowi, który nie bywał jako szczeniak w salonie psiej piękności, znacznie trudniej jest później zaakceptować strzyżenie czy czesanie. Niekiedy objawia się to nawet agresją wobec groomera. Kaganiec nie zawsze pomaga. – Przecież w pewnym momencie trzeba „zrobić” głowę – mówi Monika Kruszewska – a są psy, które tylko czekają na ten moment…

Kryzys przy kryzie
Nasz bohater, który następnego dnia ma wystąpić na wystawie psów rasowych, wciąż się nie domyśla, co go czeka. Wreszcie przychodzi czas na pierwsze oględziny. Groomer dokładnie ogląda sierść Pottera i tłumaczy właścicielowi, co będzie robił z psem.

– Najpierw go wykąpiemy, następnie nałożymy niewielką ilość odżywki, bo collie musi być bardzo puszysty – mówi Kruszewska. – Potem delikatnie rozczeszemy włosy, bo collie powinien mieć jak najwięcej podszerstka – dodaje. – A na kryzę nałożymy na trzy minuty szampon wybielający. Potter posłusznie wchodzi do kabiny i ze spokojem znosi ponadgodzinną kąpiel. Potem zawinięty w biały ręcznik frotte ląduje na stole trymerskim, gdzie pracownicy salonu zajmują się suszeniem i rozczesywaniem jego sierści. Jest to pierwsze suszenie w życiu Pottera, więc aby go przyzwyczaić do podmuchu powietrza i sprawdzić jego reakcję, pracownicy zaczynają od mniejszej suszarki. Dopiero później zmieniają ją na taką wielkości odkurzacza.

Potter cierpliwie znosi zabiegi. Co prawda wszystkie szczotki musi najpierw obwąchać i wziąć do pyska, zanim pozwoli ich użyć zgodnie z przeznaczeniem, ale stoi spokojnie.

Kryzys następuje przy czesaniu kryzy. Pies warczy i odsłania zęby. Przez kilka minut fryzjerka próbuje go uspokoić.

– To bardzo ważne, aby właściciel powiedział nam wcześniej, czego jego podopieczny nie lubi. Tak jest bezpieczniej zarówno dla fryzjera, jak i dla psa – tłumaczy Kruszewska. – Ten najwyraźniej nie znosi czesania kryzy.

Wreszcie, po dwóch i pół godzinie pracy groomerów, Potter może zejść ze stołu. Kiedy będzie musiał tu wrócić?

– Po pierwszej wizycie warto wpaść do salonu na przykład za dwa miesiące, abyśmy zobaczyli, jak pies rośnie – tłumaczy Karolina Kajdanowicz. – Częstotliwość wizyt nie zależy od rasy, ale od typu sierści. Jeden pies powinien wrócić do salonu za trzy miesiące, inny dopiero za pół roku.


CZY TWÓJ PIES WYMAGA TRYMOWANIA?

Nie we wszystkich krajach obowiązuje taka sama praktyka przygotowywania psów do wystaw. Zdarza się nawet, że są trymowane lub strzyżone wbrew zaleceniom wzorca. Na pewno jednak twój pies wymaga trymowania, jeśli jest sznaucerem, jamnikiem szorstkowłosym lub jednym z szorstkowłosych terierów. Jednak również u wielu ras z dłuższym włosem zaleca się trymowanie niektórych partii ciała. Podobnie – choć ze strzyżeniem kojarzą się powszechnie głównie pudle – wiele ras wymaga przed wystawą drobnych korekt wykonywanych za pomocą nożyczek, choćby wystrzyżenia sierści między palcami. Dotyczy to nawet tak naturalnie wyglądających psów jak goldeny czy setery.

ZADBANY OD NARODZIN
Co możemy zrobić dla urody naszego psa, zanim udamy się z pierwszą wizytą do psiego salonu? Po pierwsze… utrzymywać kontakt z hodowcą. – Doradzimy, jak pielęgnować czy kiedy zacząć robić yorkowi papiloty – obiecuje Mariola Ścisłowska prowadząca hodowlę yorkshire terrierów Cud Natury. Od hodowców można się też uczyć, jak przyzwyczajać szczenię do zabiegów fryzjerskich. – Biorę pięcio- czy siedmiotygodniowego szczeniaka, stawiam na stole i przeczesuję łapki oraz brodę – opowiada Adrianna Buks-Ziółkowska z hodowli sznaucerów miniaturowych Etruria Polonia. – Trwa to tylko parę minut, aby się psiakowi dobrze kojarzyło. U takiego siedmiotygodniowego malucha co prawda nie ma jeszcze czego czesać, ale to konieczne, w innym wypadku, gdy dorośnie, będzie bronił tych miejsc. Podobnie przyzwyczajam szczeniaki do wody – nie moczę ich całych, tylko łapkę i brodę.

Jeśli kupujemy psa, który wymaga trymowania, czyli usuwania martwego włosa, to właściwie już od małego szczeniaka powinniśmy go sami trochę skubać. Trymowanie to zabieg czasochłonny i męczący, więc warto psa jak najszybciej do niego przyzwyczaić.

Wszystko to zaprocentuje w przyszłości lepszymi efektami wizyt u fryzjera, bo jeśli pies cierpliwie znosi zabiegi pielęgnacyjne, są one po prostu dokładniej przeprowadzane.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *