Karm psa, jak chcesz – byle nie z miski!

Coraz więcej szkoleniowców zaleca, by nie karmić psa z miski… Ale jeśli nie tak, to w takim razie jak to robić?

„Nie karm psa z miski!” – coraz częściej to zalecenie pada z ust szkoleniowców. Psy zwykle bardzo lubią jeść, więc porę posiłku i odmierzoną porcję karmy (lub domowego jedzenia) można wykorzystać, by odnieść dużo innych korzyści. Jesteście gotowi na dwa w jednym? No to do dzieła!

Karm psa z ręki

Podając psu pokarm z ręki, wzmocnimy relację z nim. Szczeniak lub dorosły pies, który dopiero trafił do naszego domu, uczy się w ten sposób, że człowiek jest do niego pozytywnie nastawiony i warto się z nim zaprzyjaźnić. Od kogoś, kto daje jedzenie, nie spotka go nic złego. A pies chętniej podejdzie do osoby, od której dostanie coś pysznego.

Karm psa z zabawek

Zabawki do wypełniania pokarmem, hit ostatnich lat, na dłużej zajmują psa jedzeniem i po posiłku raczej się położy, by odpocząć, zamiast biegać po mieszkaniu. To również zajęcie umysłowe dla zwierzaka, bo aby wydobyć z takiej zabawki jedzenie, musi się nagłowić.

Mowa tu o zabawkach typu kong – oryginalny kosztuje niemało, ale jest właściwie niezniszczalny. To stożkowy przedmiot pusty w środku, który wypełnia się np. suchą karmą lub ugotowanym mięsem z ryżem i warzywami. Otwór konga można zalepić mokrą karmą lub pasztetem, by zachęcić psa do wylizywania zawartości, a jednocześnie by smakołyki ze środka tak łatwo nie wypadały.

Karm psa na spacerze

Spacer to świetna okazja do zabawy z psem, ćwiczeń i… karmienia. Dlaczego? Bo podczas spaceru jest mnóstwo sytuacji, w których można psa nagrodzić lub – za pomocą jedzenia – odwrócić jego uwagę od innych psów czy obiektów. Wiele osób, idąc na spacer z psem, bierze ze sobą smakołyki, ale mało kto używa do tego porcji karmy – większość niepotrzebnie serwuje psu dodatkowe kalorie. Po co, skoro możemy wykorzystać pożywną karmę?

Zamiast, jak zawsze, nasypać karmę do miski, nie dawaj psu posiłku, tylko wydawaj po trochu porcję na spacerze. Nie zwrócił uwagi na przejeżdżającego rowerzystę? Garstka karmy! Spojrzał na psa za płotem, ale się na niego nie rzucił? Nagroda! Usiadł na komendę? Nagroda! Taki sposób karmienia szkoleniowcy nazywają „spalaniem miski”.

pies i przysmak
fot. Shutterstock

Nasze triki!

Oto kilka sytuacji, w których wykorzystanie karmy do nagradzania dobrych zachowań bardzo pomogło!

Negra siusia w domu

Dorosła Negra nagle zaczęła się załatwiać w domu, gdy zostawała sama, nawet na krótko. Okazało się, że robi to trochę z nudów, a trochę z tęsknoty. Właściciele, wychodząc z domu, zaczęli zostawiać jej kong wypełniony porcją karmy. Suczka miała więc przyjemne zajęcie, a w dodatku jedzenie odwracało jej uwagę od nieobecności opiekunów. Samotność zaczęła się jej kojarzyć z czymś ciekawym i pysznym. Problem siusiania na dywan został rozwiązany.

Mały natręt Alvin

Kundelek Alvin zamęczał opiekunów, wciąż domagając się zabawy. Właściciele zaczęli dawać mu jedzenie w zabawkach domowej roboty. Do pojemnika po jajkach wsypali porcję karmy i zamknęli gumkami recepturkami. Psiak przez 20 minut wydobywał granulki ze środka, a potem… padł ze zmęczenia. Innym razem opiekunowie napełnili karmą pustą butelkę po wodzie. Efekt był podobny.

spotkanie z przyjaciółmi i pies pod stołem
fot. Shutterstock

Zyga nie lubi gości

Kundelek Zygmuś szczekał na każdego, kto przyszedł. Na klamce drzwi wejściowych właściciele powiesili od zewnątrz torbę z karmą. Gdy miał do nich przyjść gość, instruowali go telefonicznie, żeby nie zwracał uwagi na psa, nie mówił do niego, tylko wchodząc do domu, wyjął z torby garść karmy i rzucił mu pod nos. Zygmuś zbierał z podłogi granulki, a gdy je zjadł, patrzył na gościa przyjaźniej. Jeśli wiadomo było, że przyjdzie np. hydraulik, czyli ktoś dla zwierzaka całkiem obcy, kto będzie na dodatek robił w domu dziwne rzeczy, przed drzwiami czekała duża cielęca kość. Hydraulik podawał ją psu, który zadowolony, z fantem w pysku, znikał na całą wizytę fachowca.

Dino zaczepia psy

Dwuletni labrador Dino radośnie zaczepiał pobratymców. Gdy zbliżał się inny pies, właścicielka rzucała na ziemię garść karmy. Dino wyjadał ziarenka z trawy, uspokajając się przy tym. A drugi pies nie widział nakręconego wariata, tylko spokojnie węszącego kolegę. Przywitanie psów przebiegało wtedy bez problemów. Dino nie miał tendencji do pilnowania jedzenia, a rzucana garstka była na tyle mała, że zjadał ją, zanim inny pies podszedł – nie groziło to więc walką o karmę.

Autor: Aleksandra Więcławska