Kiano Elegance Robot. Jak mieć więcej czasu dla siebie, a mniej sierści na podłodze?


Nie będziemy koloryzować ani opowiadać bajek. Po dwóch tygodniach solidnych testów opowiemy, jak naprawdę radzi sobie ten polski (tak!) robot sprzątający w trudnych warunkach, czyli w domu z psem i dziećmi.

Kiano Elegance Robot to automatyczny odkurzacz i mop jednocześnie. Sprząta (też sierść), mopuje (zaschnięte plamy po rozchlapanej wodzie) i można nim zarządzać za pomocą aplikacji w telefonie. Poza tym – kosztuje mniej niż tysiąc złotych! To najważniejsze informacje, jakie powinniście mieć o Kiano Elegance Robot. Jeśli jednak jesteście ciekawi czegoś więcej, obejrzyjcie film i przeczytajcie ten tekst.

Czy w ogóle warto inwestować w robot sprzątający?

O tym, że sprzątanie to żmudna i czasochłonna praca, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. A już na pewno nie opiekunów psów… Wszechobecna sierść, zaschnięte plany rozchlapanej z miski wody, gdzieniegdzie plamy śliny – to nasza codzienność. Można się do tego przyzwyczaić i nic z tym nie robić, można też codziennie odkurzać i mopować cały dom, by był lśniący czystością. Ale jest też opcja pośrednia – urządzenie, które wszystko to zrobi za nas. Nie poświęcimy więc czasu ani siły na porządki, a i tak wszędzie będzie czysto. Do tego celu możemy wybrać odkurzacz automatyczny i samobieżny mop (jako osobne, dwa urządzenia) albo zainwestować w sprzęt 2w1, który oferuje odkurzanie i mopowanie.

To świetna opcja dla osób, którym zależy na czystym domu, a przy tym cenią sobie swój wolny czas. No cóż, nie da się ukryć, że w domu z czworonożnymi mieszkańcami lub dziećmi (albo połączeniem tego i tego) bałagan tworzy się bez przerwy. Nie ma się więc co martwić o to, że robot nie będzie miał pracy… Pytanie tylko, czy sobie z nią poradzi. To właśnie postanowiliśmy sprawdzić, testując Kiano Elegance Robot.

Plusy Kiano Elegance Robot

Ten polskiej produkcji odkurzacz sprzątający ma mnóstwo zalet. Został zaprojektowany z dbałością o każdy szczegół, a przyjemność z użytkowania i ilość funkcji wprost zachwycają. Trudno wymienić wszystkie, ale omówimy te najważniejsze.

Oszczędza czas i pieniądze

To kwestie nadrzędne, bo dla nich po prostu warto w ten sprzęt zainwestować. Oszczędzamy czas, który musielibyśmy przeznaczyć na odkurzanie i mopowanie. Kiano Elegance Robot najlepiej włączyć najpierw w trybie odkurzacza, by wciągnął cały kurz i sierść. Idzie mu to świetnie, co widać szczególnie pod światło, jak na panele czy płytki zaświeci słońce. Ani jednego kłaczka! Odkurzenie domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych zajmuje temu sprzętowi jakieś 1,5 godziny. Po skończonej pracy grzecznie wraca do bazy. Taka sesja sprzątania wcale go dużo nie kosztowała – nadal pozostało 40% baterii (co pokazuje aplikacja). Przed mopowaniem warto jednak, by robot nabrał więcej siły i kilka godzin spędził w bazie ładującej. Potem znów jest gotowy do sprzątania, tyle że tym razem na mokro.

Po wszystkim mamy odkurzony i zmopowany dom, a nie poświęciliśmy na to ani chwili! Druga istotna kwestia to pieniądze, które zdecydowanie oszczędzimy, wybierając ten sprzęt. W porównaniu z innymi robotami tej klasy to niesamowita okazja cenowa.

Dobrze odnajduje się w domu

Kiano Elegance Robot doskonale skanuje pomieszczenia i rysuje sobie ich mapę. Wie, gdzie są przeszkody, które musi ominąć. Ale to nie wszystko – analizy dokonuje na bieżąco, niczym samochód Tesla! Ma bowiem wbudowany lidar (laser + radar), który pozwala mu oceniać odległość, jaka dzieli go od poszczególnych przeszkód. Co ważne, laser ten jest w 100% bezpieczny dla dzieci i zwierząt. W praktyce działa to tak, że gdy na podłodze w kuchni postawimy siatkę z zakupami, robot ją namierzy i ominie, bez uderzania w nią. A gdy po chwili siatkę zabierzemy, sprzęt również się zorientuje, że zaszła zmiana w otoczeniu i może odkurzyć nowy obszar.

Skuteczność pracy tego automatycznego odkurzacza widać gołym okiem – porusza się pasami, pokonując wzdłuż jeden pas za drugim. Nie omija przy tym ani centymetra. Gdy odkurzy jakiś pokój, wiadomo, że już do niego wróci, bo nie ma po co – nie jeździ po losowo wybranym obszarze jak inne odkurzacze. Jeśli skończy mu się bateria lub… powierzchnia do sprzątania, najkrótszą drogą bezbłędnie wraca do bazy. A jeżeli musiał się naładować, zanim skończył wszystko odkurzyć, po naładowaniu sam rusza do dalszej pracy, zaczynając od miejsca, gdzie ostatnio zakończył. Wszystko to można obserwować w aplikacji Laser Robot, dostępnej w języku polskim. Oferuje ona mnóstwo funkcji, która czyni z tego robota prawdziwego rycerza w walce o czysty dom. W Laser Robot można m.in. ustawiać strefy zakazane, wyznaczać obszar do posprzątania, ustawiać harmonogram pracy, obserwować pracę robota na bieżąco, kontrolować poziom naładowania baterii.

Naprawdę dobrze mopuje

To było duże zaskoczenie. Przeważnie po sprzętach 2w1 można się spodziewać, że robot przede wszystkim odkurza, a mopuje – czy raczej lekko przeciera podłogę – od niechcenia. Tymczasem w wypadku Kiano Elegance Robot to naprawdę dwie, równorzędne funkcje! Odkurzacz łatwo przestawić na ten tryb – wystarczy pojemnik na kurz podmienić na taki z wodą (jak ktoś chce – może nawet dolać do niej płynu), a zamiast obrotowej szczotki zamontować dysk ze ściereczką. Co ważne, ściereczka świetnie trzyma się dysku i nie da się jej źle lub za słabo założyć.

Przez cały proces mopowania odkurzacz kontroluje przepływ wody, regularnie nawilżając ściereczkę w trzech punktach (to wystarczy, jest wystarczająco mokra). Gdy robot stanie, woda nie jest wypuszczana z pojemnika, więc możemy być pewni, że nigdzie nie powstanie nam jezioro. Niesamowite, jak mało wody potrzeba, by umyć podłogę w 120-metrowym domu. Pojemnik ma 350 ml i to wystarcza! Co prawda przy pierwszym mopowaniu robot nie usunął wszystkich plam (raczkujący niemowlak brudzi podłogę nie gorzej niż pies, a razem bardzo się starają, by w domu nigdy nie było zbyt czysto)… Ale uruchomiony kolejnego dnia poprawił sytuację, a po mopowaniu na trzeci dzień podłoga wyglądała już idealnie. Przyjęliśmy system włączania odkurzacza codziennie, natomiast dodatkowej tury z mopowaniem co drugi dzień, i to w zupełności wystarczyło, by stale utrzymywać lśniącą podłogę bez plam.

kiano i dino

Ograniczenia Kiano Elegance Robot

Jest kilka rzeczy, które mogłyby być lepiej rozwiązane. Nie wpływają one jednak na ocenę robota i nie są specjalnie uciążliwe, ale – jako że to test – należy o nich wspomnieć.

Po pierwsze, Kiano mopuje także… dywany! Robot nie orientuje się, że ma tryb mopowania, a nie odkurzania, i dywany lepiej byłoby omijać. Zwilża je więc od góry, ale na szczęście szybko schną. Po drugie, robot ten jest w eleganckiej, matowej czerni. Pięknie się ona prezentuje, gdy sprzęt wyjmuje się z pudełka. Gorzej, gdy już zacznie mieszkać w domu z rudym psem. Jasna sierść dobrze się do niego przykleja, ale też równie łatwo ją zdjąć, przecierając robota choćby mokrą szmatką. Po trzecie, Kiano co jakiś czas wydaje komunikaty, by informować, co się u niego dzieje – na przykład oznajmia, że zakończył sprzątanie i jedzie się naładować. Robi to jednak po angielsku. Jako że robot jest produkcji polskiej i aplikacja do obsługi go jest po polsku, można by się spodziewać, że i po polsku będzie do nas mówił. Ale może trzeba po prostu przyjąć, że ten nowy domownik to wujek z Ameryki i dać mu mówić, jak chce. Wszak nie funkcjonuje przez to gorzej!

Podsumowanie

Ten odkurzacz zdecydowanie zasługuje na uwagę. Pozytywnie zaskoczy nie tylko nowych użytkowników odkurzaczy automatycznych, ale i posiadaczy innych (przeważnie droższych modeli). Korzystanie z niego na co dzień to prawdziwa przyjemność – można go uruchomić, wyjść i wkrótce wrócić do czystego domu. Uruchamiany codziennie, każdego dnia zbiera solidną garść sierści – widać więc, jak dużo jej jest i jak potrzebne jest codzienne sprzątanie. No cóż, tradycyjnym odkurzaczem chyba mało kto ma chęci i czas, by tak dbać o czystość… A tutaj wszystko robi się samo! Nawet w miejscach, do których nam byłoby trudno dotrzeć – pod fotelem czy niską szafką – a robot się tam zmieści, będzie czysto. Czy można chcieć czegoś więcej?

PS Jeśli macie już w domu robot sprzątający, ale innej firmy, sprzedajcie lub oddajcie go komuś, dopóki jeszcze są na niego chętni.

Więcej informacji TUTAJ.


Artykuł sponsorowany