Wygraj książkę „Słuchając psa” – wyniki konkursu


Wyniki konkursu.

Poniżej znajdują się najciekawsze odpowiedzi, które zostały udzielone na pytanie konkursowe: Jak Ty słuchasz swojego psa? (pisownia oryginalna):

Słucham obserwując. Humus co rusz coś komunikuje. Rano wskakuje na łóżko, liże mnie po twarzy, z ekscytacją wywija ogonem- Matka, wstajemy! Gdy wychodzę do pracy leży z głową na podłodze, akceptując smutny fakt, że Matka musi wyjść. Gdy czasem się na niego gniewam, daje mi całą moc sygnałów- Matka, nie gniewaj się! Mruży lekko oczy i wyciąga delikatnie język, odwraca głowę na bok. Ja, mądra matka, wiedząc, że Humus chce mnie uspokoić, od razu odpuszczam – jak można złościć się na tak mądrą, komunikatywną istotę? Czasem, gdy uważnie nasłuchuje odgłosów na klatce zerka na mnie pytająco- Matka, jest się czym przejmować? Matka wtedy ziewa, a Humus spokojnie odkłada głowę z powrotem na poduszkę- Ok, rozumiem. Na spacerze lubię go obserwować – Matka, tu jest jakiś super zapach, chodź, sprawdzimy! Psich kumpli wita radosnym merdaniem, po chwili kłaniając się i zapraszając do zabawy. Nowe znajomości zawiera ostrożnie, podchodzi nieśpiesznie i po łuku, zachowując psią kurtuazję. Z niektórymi psami nieco się stresuje, nie daje sobie powąchać okolic ogona, by nie dać im tego wyczuć. Po południowym spacerze wpatruje się we mnie intensywnie- Matka, kiedy kolacja?! Najbardziej lubię gdy wieczorem kładzie się koło mnie gdy czytam, wtula głowę pod moje ramię, tak głęboko że po chwili, gdy brakuje powietrza, wyciąga głowę, i patrzy tymi wielkimi brązowymi oczyma- Matka, super że jesteś!

Swojego psa słucham, ku zdziwieniu niektórych, głównie oczami. Baczna obserwacja języka ciała mojego podopiecznego potrafi mi powiedzieć wiele o jego stanie nie tylko fizycznym (czy coś go boli, coś mu dolega?), ale również psychicznym (czy jest podekscytowany na wyjście na spacer, a może pokazuje brzuchola, bo chce drapanka?). Dzięki wzajemnej obserwacji wytworzyła się między nami niema nić porozumienia. Wystarczy, że kiwnę głową w stronę psiego posłanka, a już na nie biegnie. Gdy widzi jak schylam się po ręcznik po spacerze, podaje łapę szybciej niż jestem w stanie ją wziąć. Najlepszą tego częścią natomiast jest fakt, że nauce nigdy nie ma końca. Wciąż wspólnie odgadujemy znaczenia nowych gestów czy sygnałów i tym sposobem uczymy się wzajemnie naszych języków bez użycia jednego słowa.

Słucham mojego psa tak, żeby jak najlepiej go zrozumieć. Patrzę na niego, uczę się jego reakcji i rozszyfrowuję jego psią emocjonalną enigmę. Słucham go tak, żeby być dla niego takim opiekunem na jakiego zasługuje. Słucham jak mówi mi o swoich potrzebach, czasem szczękając, czasem szturchając miskę, a czasem kładąc mi głowę na kolanach. Słucham jego strachu, gdy podkula ogon lub jeży grzbiet. Słucham go, żeby mi ufał.

Słucham jej oczami: obserwuję jej mowę ciała, mikrosygnały, które mi wysyła: opowiada mi o tym, że boi się, kiedy obcy ludzie jej dotykają, stresują ją dźwięki na klatce schodowej, czuje się bezpiecznie, kiedy zna zasady naszego domu i ma ustalony harmonogram. Słucham kiedy zwierza się ze swoich radości, mówi mi kogo lubi i gdzie chce chodzić, jak podobają jej się zabawy węchowe i że tęskni za mną kiedy wychodzę. Tak wiele ma mi do powiedzenia i chcę słuchać lepiej i więcej! Nasz dialog jest coraz łatwiejszy, kiedy więcej się uczę. Z książek takie jak "Słuchając psa" .

Przede wszystkim obserwuję. Uczę się mowy ciała psa, staram się wyczuwać jego lęki (żeby ich unikać), widzę co sprawia mu przyjemność, kiedy potrzebuje spokoju, a kiedy atencji. Co ważne mój pies też słucha mnie (czasem lepiej czasem gorzej 😉 ). Ciągle pracujemy nad tym, żeby jak najlepiej siebie słuchać i się dogadywać.

Gratulujemy!