Mały czworonożny aniołek na sali operacyjnej

Kaelyn Krawczyk z Apex w Stanach Zjednoczonych cierpi na rzadką chorobę zwaną zaburzeniem aktywacji komórek tucznych organizmu. Robi jej się czasem gorąco, a czasem zimno, zdarza się, że mdleje. Czasem czuje się tylko niedobrze, a czasem gwałtownie skacze jej ciśnienie krwi, wszystko ją boli i wymiotuje, ma tez kłopoty z oddychaniem.

Rodzice małej dziewczynki słyszeli, że są psy, które wyczuwają zagrożenia u ludzi. Chcieli znaleźć psa, który ostrzegałby ich o tym, co grozi ich małej córeczce, jednak wszędzie słyszeli, że nie ma psów szkolonych do wykrywania takich dolegliwości i że nie szkoli się psów do pomocy tak małym dzieciom. W końcu znaleźli organizację Eyes, Ears, Nose and Paws szkolącą psy do wyczuwania zbliżającego się spadku poziomu cukru we krwi u osób chorych na cukrzycę i ostrzegania chorego, by ten na czas mógł wziąć lek. Dzięki temu do ich domu trafiła suczka JJ, które stałą się nieodłączną towarzyszką Kaelyn. Gdy tylko wyczuwa zmiany w jej zachowaniu, sygnalizuje je m.in. szczekaniem.

Gdy się okazało, że dziewczynka musi przejść operację nerek, lekarze z Duke University Hospital zdecydowali się, by na sali operacyjnej była obecna także JJ. Chodziło o to, by mogła ich ostrzec, jeśli z Kaelyn działoby się coś niedobrego. Pełniłaby rolę dodatkowego monitora, bo mogłaby wcześniej niż on zasygnalizować zmiany chemiczne zachodzące w organizmie. Uznali, że zagrożenie zakażeniem (suczka została oczywiście wcześniej wykąpana i odziana w sterylne ubranko) jest dużo mniejsze od ewentualnych korzyści. Zabieg trwający prawie godzinę przebiegł na szczęście bez komplikacji, a JJ po raz kolejny spełniła rolę małego aniołka Kaelyn, jak mówi mama dziewczynki. MC
 

WNCN: News, Weather for Raleigh. Durham, Fayetteville