Mamibot Vslam – test robota hybrydowego w domu z psem!


Zapowiadało się nieźle - hybrydowy robot IV generacji, który nie dość, że ma kamerę, dzięki której dokładnie skanuje pomieszczenia, to jeszcze potrafi przecierać podłogę na mokro. A jak poszło w praktyce, gdy Mamibot Vslam musiał się zmierzyć z domem, w którym mieszka pies? Przeczytajcie nasz test!

Choć mam w domu psa, nie wchodzi on na meble ani do łóżka. W dodatku jest psem krótkowłosym, więc, wydawałoby się, nie zostawia tych kłaków jakoś dużo. Czy odkurzacz automatyczny w takim domu ma w ogóle co robić? Czy poddany testom Mamibot VSlam mógł się wykazać? Oj, zdziwicie się, jak bardzo!

mamibot vslam od dołu

Mamibot vSlam – kim jest ten gość?

Gość, którego zaprosiłam do domu na testy, nazywa się Vslam i jest najmłodszym dzieckiem rodziny robotów sprzątających Mamibot. Ma wbudowaną kamerę, dzięki której może monitorować sprzątane powierzchnie. Ale kamera to nie jedyna rzecz, która umożliwia robotowi Vslam poruszanie się. Wbudowane czujniki sprawiają, że robot omija meble i przedmioty, które staną mu na drodze. Warto też dodać, że Vslam jest najniższym robotem – w porównaniu z konkurencją – spośród odkurzaczy mających wbudowaną kamerę. Ma tylko 8,1 cm wysokości. Co to daje? Bardzo wiele, bo jest w stanie wjechać niemalże pod każdą szafkę czy kanapę!

To tyle w skrócie, a teraz przejdźmy do konkretów. Jakie wyzwania postawiłam przed tym robotem?

miedzy krzeslami

Wyzwanie 1. Ogarnij duży dom

Nieco się obawiałam, że dom o powierzchni 200 m² to może być dla Mamibota zbyt wiele. Myliłam się. Już po pierwszym przejeździe miał zeskanowane wszystkie pomieszczenia, a duża moc ssania i wbudowany monitoring pozwoliły mu bezbłędnie poruszać się po domu. Dom jest parterowy, więc Vslam miał, gdzie jeździć. Robił to bez zatrzymywania się, nie przejmując się ani różnej grubości dywanami, ani listwami podłogowymi czy zostawionymi przez psa na środku pokoju zabawkami.

Z opisu producenta dowiedziałam się, że robot może zapamiętać mapę domu o powierzchni do 180 m², ale te 20 metrów więcej nie zrobiło na nim wrażenia – dał radę! Kilka razy zdarzyło się, że do jakiegoś miejsca nie dojechał – po prostu nie wystarczyło mu już baterii. Wrócił więc do bazy, by się nieco podładować, po czym wrócił tam, gdzie skończył i sprzątał dalej. Rewelacja!

Wyzwanie 2. Jedź tam, gdzie chcę

Robotem sprzątającym Mamibot Vslam można sterować na różne sposoby. I zawsze się słucha! Opcja pierwsza to pilot. Opcja druga – to specjalna aplikacja, która nazywa się Grit i jest dostępna zarówno na Android, jak i na iOS. Ale to nie wszystko. Chętni mogą też skorzystać z opcji trzeciej, czyli sterowania głosowego. Działa to dzięki współpracy z asystentem Google’a i/lub Alexa Amazon.

Sprawdziłam, jakie funkcje ma aplikacja Grit i czy faktycznie da się za jej pomocą współpracować z robotem. I to wyzwanie okazało się pestką – w apce można decydować o bardzo wielu rzeczach. Na przykład, po wcześniejszym utworzeniu mapy domu, można wskazać robotowi, gdzie dokładnie ma pojechać i posprzątać. Świetne, bo właśnie się okazało, że pies z każdego spaceru wraca kompletnie ubłocony… Piach, który się gromadzi w przedpokoju, robi z niego piaskownicę. Na szczęście jednym kliknięciem mogę skierować tam odkurzacz Vslam, który cały ten piach wciągnie. A potem grzecznie wróci do bazy. Poza tym w apce Grit można też ustawić harmonogram sprzątania – robot będzie jeździł na przykład wtedy, gdy nikogo (poza psem!) nie ma w domu. Wygodna sprawa.

Wyzwanie 3. Sprzątnij te kłaki

No cóż, właściwie to wyzwanie było najistotniejsze. Nie ma się co oszukiwać – walka z kłakami to trochę walka z wiatrakami, bo one są wszędzie i co chwilę pojawiają się nowe… A przed robotem Vslam Mamibot postawiłam zadanie, że ma je zlikwidować. I to z każdej powierzchni – dywanu, paneli i płytek. Z poruszaniem się nie było problemu – odkurzacz potrafi wjechać na wysokość nawet 1,5 cm, więc z wysokim dywanem poradził sobie bez kłopotu. Zauważyłam, że w zależności od powierzchni porusza się w innym tempie – po płytkach jeździ szybciej, na wykładzinie nieco zwalnia. Trudno się jednak temu dziwić – na śliskiej powierzchni sierść leży jak na tacy, z dywanu trzeba ją wyciągnąć. Ale robot wie, jak to robić i robi to skutecznie.

Mamibot Vslam ma dużą moc silnika, a mimo to jest dość cichy. W zbieraniu kurzu i sierści pomagają mu aż trzy szczotki – jedna główna i dwie boczne, które zbierają to, co poza średnicą samego robota. Wszystko to daje bardzo szerokie pole pracy tego odkurzacza, który na przykład z przestrzenią przed psim legowiskiem – gdzie sierści zbiera się dużo – radzi sobie dosłownie w minutę. Najlepszym testem był rzut oka na błyszczącą terakotę, która prawie zawsze – gdy tylko spojrzy się pod słońce – ujawnia warstewkę kłaczków. Ale nie tym razem! Mamibot Vslam wciągnął wszystko.

mamibot wachanie

Co jeszcze potrafi Mamibot Vslam?

Jak już wiecie, to odkurzacz hybrydowy, który potrafi… nie tylko odkurzać! Może mopować, czyli – tak naprawdę – odświeżać podłogę na mokro. Efekt jego działania przypomina przetarcie podłogi wilgotną ścierką. Jak to się dzieje? Pojemnik, do którego wpada kurz i brud, zmieniamy na pojemnik na wodę, do którego przyczepiona jest materiałowa ściereczka. Pojemnik ten ma 370 ml i wlewa się do niego wodę. Odkurzacz wówczas wie, że teraz będzie pracował w trybie mopowania i rusza do tego innego rodzaju pracy. Czy zastępuje to prawdziwe mycie podłogi na mokro mopem? Nie, to bardziej takie odświeżenie. Ale zdecydowanie zmniejsza to konieczność częstego mopowania, a efekt czystej podłogi utrzymuje się każdego dnia. Małe plamki i drobne zabrudzenia naprawdę znikają!

sofie

Sofie, siostra Mamibot Vslam

O odkurzaczu wiecie już sporo, czas poznać jego piękną, zgrabną i błyszczącą siostrę Sofie. To coś, o czym nigdy dotąd nie słyszałam – odkurzacz cyklonowy! Jest poręczny i bezprzewodowy, a służy do odkurzania tapicerowanych kanap i foteli czy pościeli i zasłon. Fakt, odkurza znakomicie i ma dużą moc ssania, co widać w pojemniczku, w którym zbiera się brud. Na przykład z fotela, na który mój pies nie wchodzi, Sofie zebrała całą garść sierści – niesamowite! Ale wszystkiego nie widać. Sofie ma ultrafioletową lampę, dzięki której potrafi dezynfekować materiałowe powierzchnie i usuwać roztocza! Rewelacja, czyż nie? Szczególnie dla alergików, opiekunów czworonogów czy rodziców. A to, że producent stworzył ten produkt z myślą o nas – psiarzach – zdradza mała łapka, znajdująca się na Sofie. Uroczy detal!

pojemnik

Podsumowując…

Nie ma co ukrywać – Mamibot Vslam robi robotę. Doskonale porusza się po domu, omija przeszkody, dociera we wszystkie zakamarki. Odkurza sierść, kurz, pył i brud ze wszystkich rodzajów powierzchni. Pracuje cicho, ale skutecznie. Bezbłędnie wraca do bazy, by się naładować, i już wkrótce jest gotowy, by znów pracować. Innymi słowy – gość idealny, który podołał wszystkim wyzwaniom w domu z psem! A z odkurzaczem cyklonowym Sofie tworzy duet idealny, któremu niestraszne są ani kłaki, ani roztocza. Bardzo polecamy!

Kod rabatowy!

Mamy dla was specjalny kod rabatowy o wartości 100 zł! Działa do końca roku i uprawnia do zniżki na zakup odkurzacza Vslam, Sofie lub zestawu Vslam + Sofie.

Kod: PSY.PL


Artykuł sponsorowany