Miał tylko trzy tygodnie i żadnych szans na przeżycie - Psy.pl - mamy nosa!

Miał tylko trzy tygodnie i żadnych szans na przeżycie

Wolontariusze organizacji Animal Aid działającej w Indiach nie mieli w ostatnich dniach łatwych zadań. Najpierw musieli wydobyć spod gruzów miesięcznego szczeniaka, a dwa dni później uratować pieska uwięzionego w studni. Czy udało im się pomóc tym psom?

Ulewne deszcze spowodowały, że niewielka wiejska chałupa w wyniku podtopienia zawaliła się. Do organizacji Animal Aid działającej w mieście Udajpur w północno-zachodnich Indiach zadzwonili mieszkańcy wioski, bowiem zaniepokoiło ich kwilenie szczeniaka pod gruzami. Wolontariusze musieli odgarnąć kolejne warstwy cegieł i kawałki metalowego dachu, by jak najszybciej dostać się do malucha, który, jak się okazało, nie miał szans na samodzielne wydostanie się z pułapki. Zaledwie trzytygodniowy przestraszony szczeniak był cały i zdrowy, wymagał tylko osuszenia i jak najszybszego nakarmienia. Kiedy tylko ratownicy wynieśli go na otwartą przestrzeń, z zarośli wynurzyła się jego matka. Zadowolona chwyciła szczeniaka delikatnie w pysk i zaniosła do swojej kryjówki.

Dwa dni później wolontariusze odebrali telefon, że w wiosce niedaleko Udajpur bezpański wiejski pies wpadł do wysuszonej studni o głębokości ponad 15 metrów. Z dna pułapki słychać było tylko ciche skomlenie psa błagającego o pomoc. Kiedy wolontariusz pojawił się na krawędzi studni, suczka zaszlochała ni to z radości, ni to z niedowierzania, że ratunek właśnie nadszedł. Gdy wraz w ratownikiem znalazła się bezpiecznie na zewnątrz, była już wyraźnie zadowolona.

W Indiach żyje blisko 30 milionów bezdomnych psów. Ale jak widać, ludzie nie są obojętni, kiedy zwierzakowi, nawet bezpańskiemu, dzieje się coś złego. Do organizacji charytatywnej Animal Aid niemal codziennie ktoś dzwoni z prośbą o interwencję. Wolontariusze są zawsze gotowi do pomocy.

Na stronie organizacji czytamy, że pomagają nie tylko psom i kotom, ale także ptakom, krowom, bykom i osiołkom. Założycielami Animal Aid są Erika, Jim and Claire Abrams-Myers pochodzący z Seatlle. W latach 90. przyjeżdżali często do Udajpur. Wtedy poruszył ich los wielu bezdomnych, często rannych zwierząt i dlatego postanowili przenieść się tutaj i poświęcić swoje życie ich ratowaniu. Prawie piętnaście lat temu założyli schronisko i pierwszy szpital dla zwierzaków. Obecnie mieszka ich tu 400, z tego 250 jest w trakcie leczenia. Dotąd leczeniu poddali 50 tys. zwierzaków. Zaczynali w cztery osoby, teraz pracuje z nimi 50 osób, w tym wolontariusze z całego świata. Jeśli ktoś będzie podróżował po Indiach może zaangażować się jako wolontariusz. Każdy jest tam mile widziany, bez względu na narodowość i kolor skóry. Najważniejsze, żeby kochał zwierzaki. PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *