Modlitwa za psa

Najbardziej wytrwali zajmowali miejsca tuż pod ołtarzem na długo przed rozpoczęciem nabożeństwa. Spóźnialscy stali wzdłuż murku ogradzającego dziedziniec kościoła albo po prostu na ulicy. Byli i tacy, którzy przybiegli w ostatniej chwili na samo święcenie zwierzaków, które ma m.in. sprawić, by były posłuszne.
Do kościoła Bernardynów najwięcej przybyło psów. Licznie reprezentowane były także koty, które niezbyt chętnie patrzyły na towarzystwo innych gatunków, zwłaszcza tego rozszczekanego. Stawiły się też gryzonie – w transporterach, klatkach i pudełkach – gotowe szybko odpowiedzieć na jakąkolwiek zaczepkę.
W nabożeństwie wzięły też udział osoby, które zwierzaków nie mają, ale chciały wspólnie pomodlić się w intencji opuszczonych, samotnych czworonogów, chociażby tych czekających na nowych opiekunów w krakowskim schronisku. A jest się za kogo modlić! Blisko 560 psów i 200 kotów wciąż nie znalazło domów. Krakowianie jednak nie tylko się modlą, ale i hojnymi datkami wspomagają bezdomnych mieszkańców azylu, adoptują psy i koty, uczestniczą w aukcjach zwierząt oraz wszelkich imprezach, które mogą chociażby w minimalny sposób wpłynąć na poprawę losu naszych mniejszych braci.

tekst i zdjęcie Dorota Rycerz