Najpierw żywe istoty, dopiero potem mienie

To nasza praca – powiedział Chris Cassidy, strażak z Montany – istoty żywe i mienie, w takiej kolejności. Ratowaliśmy już z pożaru kurczaki i kozy, konie i krowy – dodał.

Tydzień temu o 15.30 straż pożarna w Montanie otrzymała sygnał alarmowy od starszego mężczyzny, który znalazł się w niebezpieczeństwie z powodu pożaru w swoim domu. W niespełna 3 minuty strażacy byli na miejscu. Odważny sąsiad zdążył na szczęście wynieść z domu mężczyznę, ale pożar rozprzestrzeniał się szybko.

Kiedy Chris Cassidy i jego partner weszli do płonącego budynku, znaleźli w nim ukochanego psa starszego pana, który nie dawał znaków życia. Szybko wynieśli ciało zwierzęcia na zewnątrz i zajęli się gaszeniem pożaru. W tym czasie ich kolega Jimmy Dragon z zespołu szybkiego reagowania, nie namyślając się długo przeprowadził u czworonoga resuscytację krążeniowo-oddechową. Okazało się, że warto było, ponieważ pies odzyskał przytomność. Natychmiast został przewieziony do dyżurnego pogotowia weterynaryjnego. Dzięki szybkiej interwencji Jimmiego piękny pies w typie pitbula żyje i czuje się dobrze. A jego opiekun, który też ucierpiał z powodu pożaru, dużo szybciej wraca do zdrowia, wiedząc, że strażacy uratowali jego wiernego, czworonożnego przyjaciela. PK