Nie szukaj obrońcy - Psy.pl - mamy nosa!

Nie szukaj obrońcy

Żeby był przyjazny i żeby mnie bronił - o takim psie zwykle marzymy, a gdy okazuje się "tylko"; przyjazny, próbujemy w pierwszej lepszej szkole zrobić z niego obrońcę. Dużo ryzykujemy!

Choć wiemy o psach coraz więcej, gdzieś tam głęboko w nas rozpanoszyła się Lassie: przyjazna dla dobrych ludzi, walcząca ze złymi – i umiejąca ich bezbłędnie rozpoznać! W rzeczywistości pies jako zwierzę stadne i terytorialne jest z natury agresywny. Nie chodzi jednak o to, że każdy domowy ulubieniec jest nieopanowaną bestią, ale o to, że niektóre sytuacje rozwiązuje tak, jak mu dyktują instynkty. Od stuleci robiliśmy użytek z tych instynktów – chociażby do pilnowania naszego dobytku. Podczas szkolenia obronnego również wykorzystuje się psie popędy: popęd łupu – każący psu gonić zdobycz, popęd walki
– chęć zmierzenia się z przeciwnikiem – oraz trudny do przetłumaczenia instynkt, zwany z angielska „avoidance”, skłaniający go do ataku w samoobronie, gdy poczuje się przyparty do muru.

Odważny czy lękliwy?
O ile w ewidentnych sytuacjach większość ludzi potrafi ocenić, czy zwierzak się czegoś boi, o tyle niektórych reakcji lękowych nie umiemy rozpoznać i wręcz interpretujemy je na odwrót. Przykład: na ulicy przechodzień wyciąga rękę do trzymanego na smyczy psa. Jeśli ten się skuli czy odskoczy, nikt nie będzie miał wątpliwości co do jego uczuć. Ale już zwierzak, który wówczas kłapnie zębami, zawarczy albo zaszczeka, bywa określany jako „ostry". Tymczasem większość czworonogów prezentuje tak zwaną „ostrość pozorną”, czyli agresję ze strachu. Ot, w pewnym momencie życia pies o słabym charakterze odkrywa, że szczekaniem można odstraszyć niepokojące go zjawiska. A nam się wydaje, że mamy psa obronnego i grzechem byłoby nie rozwijać w nim tych naturalnych predyspozycji…

Nauka obrony czy rozszczuwanie?
Próby pracy obronnej z psami niezbyt pewnymi siebie czy niezrównoważonymi mogą wyglądać obiecująco. Dopóki właściciele i trenerzy chcą się bawić w ściśle sportową obronę, bazując jedynie na popędzie łowieckim, który pies może w sobie mieć niezależnie od ogólnej lękliwości, nie dzieje się jeszcze nic specjalnie złego. Problem w tym, że wielu szkoleniowców utrzymuje klientów w przekonaniu, iż taki pies w razie ataku odpędzi czy unieszkodliwi napastników. Oczywiście tak się nie stanie – na zajęciach pozorant bardzo go prosi, żeby raczył w ogóle złapać rękaw. Tymczasem właściciel laik, obserwując ćwiczenia, sądzi, że ta walka odbywa się na serio.
Na domiar złego dość często podczas takich „ćwiczeń z obrony” przekroczona zostaje granica, za którą pies zaczyna wykorzystywać najbardziej niebezpieczny, bo najmniej podatny na kontrolę popęd – gryzienie w samoobronie. Istnieje potem większe prawdopodobieństwo, że spróbuje w taki sposób rozwiązać inną sytuację, która go zestresowała.

Gwarantowane problemy
Większość właścicieli nie potrafi dobrze „czytać” swoich psów, nie wie zatem, co tak naprawdę dzieje się na placu ćwiczeniowym. Obrazek z psiej szkoły w dużym mieście. Dorosły pies, pozorant, młodociana przewodniczka i… kompletny brak reakcji na machanie czworonogowi przed nosem szmatą. Zwierzę nie ma wrodzonego popędu łupu, nikt nie próbował go w nim rozwijać. Pozorant jest zdenerwowany, bo przedłużająca się scena wygląda śmiesznie. Zaczyna drażnić psa, wyrywa mu futro. Zwierzak w końcu reaguje, skacze ku niemu z oburzonym szczeknięciem – ulga, klient będzie zadowolony.
Po kilku takich spotkaniach właścicielka psa zaczyna mieć z nim kłopoty. Czworonóg atakuje na ulicy młodych mężczyzn, a ona nie może go utrzymać na smyczy…
– Halo, czy państwo przeprowadzają szkolenie obronne? – dzwonię do jednej z warszawskich psich szkół. – Bo ja bym chciała, żeby mój pies mnie obronił. – Po naszych szkoleniach gwarantujemy pani, że pies panią obroni! – pada odpowiedź. Nie spytano mnie, co już umie, jakiej jest rasy, w jakim wieku. Nie zaproponowano spotkania w celu obejrzenia go.

Skuteczny stróż – niebezpieczne zwierzę
Najwięcej nieporozumień związanych ze szkoleniem psa do obrony wynika z tego, że wierzymy, iż potrafi on udawać agresję. Tymczasem praca z psem obronnym polega na pobudzaniu i wyciszaniu jego emocji – a tych pies nie potrafi zagrać. Aby atakował skutecznie i wytrwale, trzeba w nim wzbudzić chęć konfrontacji i zwyciężania – i nie możemy wymagać, żeby włączał lub wyłączał popęd walki w zależności od naszych potrzeb. Chcielibyśmy, żeby nasz owczarek bronił nas przed złodziejami; ale już atak na gościa, który przyszedł w odwiedziny, byłby nie do przyjęcia! Powinien alarmować nas o czymś podejrzanym w pobliżu domu, ale nie szczekać na przechodniów. Tymczasem psy najlepiej się sprawdzają w sytuacjach bardzo dla nich czytelnych. Łatwiej im zrozumieć zasadę: „atakuj każdego, kto znajdzie się na twoim terenie” niż „pilnuj posesji od dwudziestej do siódmej”. Jednak próbując tak ukierunkować czworonoga, aby realizował misję obrońcy bez wyjątków, ryzykujemy, że poturbuje kogoś niewinnego.
Zatem im bardziej skuteczny jest nasz obrońca, tym większe środki ostrożności są wymagane. Koniec z niedomykaną furtką, z gustownym niskim ogrodzeniem i spacerami, podczas których nasz pies biega wesoło bez smyczy i kagańca…

Bezpieczny pies straszak
Co pozostaje, jeśli model życia z obrońcą nam nie odpowiada? Może nauczyć psa tylko szczerzyć zęby i warczeć na komendę? Teoretycznie jest to możliwe, ale… bardzo szybko zaczyna wyglądać nienaturalnie. W życiu pies stara się jak najszybciej rozwiązać sytuację – walką lub ucieczką – a nie grozić w nieskończoność. Wobec tego może wybrać opcję „pies mniej skuteczny, ale bezpieczniejszy dla otoczenia”? Nauczyć go reagowania na sytuacje, w których dochodzi do awantury, szamotaniny, przepychanek? Tyle że wówczas ograniczamy liczbę sytuacji, w których pupil miałby nas bronić – dopiero ewidentna walka skłoni go do działania.

Sport – furtka dla lubiących emocje
Czy zatem szkolenie obronne powinno przejść do lamusa? Na pewno nie. Naturalną kontynuacją tego typu pracy psa są sporty obronne – zrytualizowana sekwencja zachowań (więcej na www.psy.pl). Z przyjemnością obserwuję, jak wielką wagę przykładają ludzie uprawiający sportową obronę do zrozumienia psychiki swoich czworonogów i takiego ich prowadzenia, aby nie były uciążliwe dla otoczenia. Życzyłabym wszystkim, żeby równie odpowiedzialnie podchodziły do swojej pracy osoby dające ogłoszenie: „Wszystkie rodzaje szkolenia obronnego…”.
 

Chciałbyś trenować z psem obronę? Zadaj sobie kilka pytań:
 

  • Czy potrafię realnie ocenić charakter psa?
  • Czy mój pies jest mi podporządkowany? Czy umiem odwołać go na spacerze nawet od najbardziej interesujących go rzeczy?
  • Czy będę w stanie przestrzegać zasad bezpieczeństwa koniecznych w wypadku utrzymywania psa po przeszkoleniu obronnym?
  • Czy znam różnicę między sportowym szkoleniem obronnym a szkoleniem do ochrony osobistej?
  • Czy moje poczucie zagrożenia ma realne podstawy?

Uważasz swojego psa za fajtłapę? Przeczytaj!
Psy spokojne, zrównoważone, pewne siebie nie reagują na otoczenie w sposób agresywny. Przekonane o swoim ewentualnym zwycięstwie w razie konfliktu, nie awanturują się z byle powodu. Wyjątkiem może być agresja skierowana na pobratymców tej samej płci – ale nawet ona nie oznacza to ślepego rzucania się na każdego psa w zasięgu wzroku, lecz raczej chęć „sprawdzenia się” z godnym tego przeciwnikiem.
Normalny szczeniak o dobrym charakterze nie powinien na nasz widok cofać się, szczerząc ząbki, nie dawać się dotknąć, poszczekiwać na nas. Takie zachowanie nie świadczy o odwadze, lecz o lękliwości.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *