Obozy harców

Czeka cię kolejny weekend na spacerach w zatłoczonym parku? Psiarze mają przyjemniejsze sposoby spędzania wolnych dni


Gdyby po parku psy chodziły w kolorowych chustach, jak na majowym obozie klikerowym w Zdworzu niedaleko Płocka, wielu właścicielom oszczędziłoby to nerwów. Barwy chusty przekazują bowiem cenną informację o stopniu zsocjalizowania danego psa z ludźmi i innymi czworonogami. Największe zaufanie można mieć do psa w zielonej chuście, tego w żółtej lepiej nie głaskać, a na widok czerwonej należy skrócić smycz własnego czworonoga. Takie środki bezpieczeństwa są bardzo przydatne w skupiskach kilkudziesięciu psów, na organizowanych coraz częściej zlotach psiarzy lub spotkaniach szkoleniowych. Duży nacisk kładzie się na nich właśnie na zajęcia socjalizacyjne.

Na wspomnianym parodniowym obozie klikerowym odbywały się też zajęcia z podstaw kształtowania zachowań przy pomocy klikera, ćwiczenia w zakresie obedience, tropienia, wystawiania i chodzenia na luźnej smyczy. Można było również poćwiczyć niektóre przeszkody agility i obejrzeć pokaz frisbee. Ostatniego dnia obozu odbyły się nieoficjalne zawody obedience.

Każdemu według rasy
Zloty organizują często kluby ras. Zajęcia na nich są dostosowane do specyfiki danej rasy. Przykładowo, na drugim oficjalnym zjeździe miłośników hovawartów w Dzierżąznej oprócz zajęć z wystawiania, tropienia i obedience można było popracować z pozorantem. Z kolei uczestnicy labowiska, czyli zjazdu właścicieli labradorów, mogli podziwiać pokazy elementów konkursu retrieverów i pracy psa wykrywającego narkotyki oraz uczestniczyć w spotkaniu z przewodniczką psa ratowniczego.

Pies z całą rodziną
Psie obozy organizuje się najczęściej na terenie campingów lub ośrodków szkoleniowych. W pierwszym wypadku zwykle do dyspozycji uczestników są również wszelkie atrakcje, którymi dysponuje dany ośrodek, np. place zabaw dla dzieci, kąpieliska, wypożyczalnie sprzętu wodnego. Dzięki temu na psi obóz można zabrać całą rodzinę i w ten sposób połączyć przyjemne z pożytecznym.

Ceny za udział w psim obozie są zróżnicowane. W wypadku zjazdów towarzyskich opłata nie przekracza zwykle 50 zł (noclegi i wyżywienie opłacamy we własnym zakresie). Kwota rośnie do kilkuset złotych, gdy wybieramy się na komercyjne seminarium szkoleniowe z udziałem sławnych instruktorów.

Kontakty i konsultacje
Kilkudniowe zloty lub obozy nie wystarczą, by wyszkolić psa w jakiejś dyscyplinie. Psie obozy są przede wszystkim… dla ludzi! Zloty psiarzy służą nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów towarzyskich, wieczorne ogniska to okazja do dyskusji, a zaproszeni goście przynoszą nowinki ze świata kynologicznego. Co prawda, obecność instruktorów szkoleniowych daje możliwość konsultacji z fachowcami, zwykle jednak bogaty program przekracza możliwości psów, które najczęściej już drugiego dnia imprezy wykazują objawy zmęczenia psychicznego. Po powrocie do domu padają na swoje posłania i przez następny tydzień odsypiają obóz, gdy tym czasem ich właściciele każdą wolną chwilę spędzają przed komputerem, wymieniając się wrażeniami z innymi uczestnikami…

Rozmowa z Andrzejem Kiljańskim, jednym z organizatorów labowisk

Jaki jest cel labowisk?
Najważniejszym celem jest pogłębianie wiedzy uczestników. Podczas labowisk odwiedzają nas różne ciekawe osoby – lekarze weterynarii, szkoleniowcy, hodowcy, sędziowie prób myśliwskich, ratownicy i pracownicy służb celnych z psami czy też osoby, które mają wybitne osiągnięcia w konkursach retrieverów. Ważnym elementem edukacyjnym są pokazy pracy labradorów. W efekcie mamy stale rosnącą liczbę labradorów startujących w konkursach tropowców, w próbach polowych dla płochaczy czy konkursach retrieverów. Innym celem zlotu jest szeroko pojęta integracja środowiska. Dzięki inicjatywie osób, które poznały się na labowisku dwa lata temu, niedawno zarejestrowaliśmy Stowarzyszenie Klub Labradora.

Trudno zorganizować taki zlot?
Pierwsze rozmowy dotyczące Labowiska V prowadziliśmy już w styczniu. Ustalamy dogodny dla wszystkich termin, potem wstępnie rezerwujemy ośrodek, a następnie rozmawiamy z osobami i firmami, które chcemy zaprosić do udziału w zlocie. Od maja ubiegłego roku już trzy razy spotykaliśmy się w Joachimowie Mogiły koło Łowicza, w gościnnym ośrodku Polskiego Radia kierowanym przez Ewę i Krzysztofa Krzeszowców. To 19 hektarów ogrodzonego terenu, którego w części naturalną granicą jest rzeka Rawka. Dodatkową atrakcją jest czynny od ubiegłego roku Zalew Bolimowski.

Ciężko jest zachować dyscyplinę na obozie?
Labradory to łagodne psy. Choć biegają po ośrodku luzem, nie zdarzyło się, żeby potrzebna była interwencja weterynarza. Każdy uczestnik zlotu otrzymuje dokładny program labowiska. Jeśli kogoś nie interesuje pokaz pracy psa myśliwskiego, może iść w tym czasie na spacer. Nie wymagamy obecności na wszystkich zajęciach. Staramy się jedynie utrzymać czystość w ośrodku, aby nie sprawiać kierownictwu kłopotu.

Duże jest zainteresowanie zlotem?
Na labowiska przyjeżdżają ludzie z różnych stron Polski, w różnym wieku, o różnych zawodach i zainteresowaniach. Wspólna pasja powoduje, że istniejące granice zacierają się. Zdarza się, że ktoś, kto nie może zostać na zlocie do końca, jedzie kilkaset kilometrów, by pobyć tu chociaż parę godzin…

KORZYŚCI Z OBOZÓW

Kontakty psie i ludzkie
Urszula Rzeszot, właścicielka Zuli, suczki rasy gończy polski

Z tegorocznego obozu klikerowego wróciłyśmy z Zulą zachwycone. Organizacja obozu oraz dobór i prowadzenie zajęć były wspaniałe. Przebojem dla mnie okazały się zajęcia z socjalizacji, podczas których nauczyłam się, jak postępować, by spacer wśród innych psów był spokojny i przyjemny! Frajdą było też spotkanie starych znajomych i nawiązanie nowych kontaktów.

Zapał do pracy
Magdalena Sitarz, właścicielka Rosine, suczki rasy hovawart

Z II Zlotu Hovawartów wróciłyśmy do domu bardzo zmęczone. Na obozie Rosine nieustannie była zajęta gonitwami z innymi psami, skokami przez przeszkody, tropieniem, nauką skupiania uwagi i bycia grzeczną w obecności innych psów. Przeżyłam chwile radości i dumy, kiedy Rosine wygrała konkurs tropienia dla początkujących, a także strachu -gdy pokłóciła się z jedną z koleżanek. Najważniejsze jest to, że takie zjazdy budzą w nas zapał do pracy z psem. Wróciłam z głową pełną pomysłów na wspólne spędzanie czasu z Rosine. Oprócz długich spacerów będziemy się szkolić, pracować nad wzajemnym kontaktem, tropić… i czekać na następny zjazd!

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *