Od gryzienia do machania ogonem - Psy.pl

Od gryzienia do machania ogonem

Mała przerażona, drżąca jak osika, gotowa bronić się ostatkiem sił suczka błąkała się po ulicach Los Angeles. Gdyby nie Cheryl Cook i organizacja Hope for Paws pewnie straciłaby życie.

Nazwana została później Holly, ale nim to się stało, skurczona, wyliniała, z podkulonym pod siebie ogonem stała w kąciku przy drzwiach. Potwornie drżała ze strachu, chciała zniknąć, być niewidoczna dla ludzi, którzy przyszli ją uratować. Tyle że ona nie wiedziała, iż oni chcą ją uratować. Gdy próbowali nałożyć jej smycz, warczała, szczekała i pokazywała zęby. Tylko w ten sposób drobna suczka mogła się bronić przed wielkim człowiekiem, którego dobrych zamiarów nie znała. Dotąd zapewne słowo „człowiek” oznaczało dla niej tyle co „krzywda”, „cierpienie”, „ból”. 

Wolontariusz z organizacji Hope for Paws usiłował zaskarbić sobie zaufanie Holly. Miał swoje metody. Delikatne głaskał ją zwiniętym w rulon kocem. Dopiero później zaczął dotykać ją palcami. Nie od razu jednak Holly to zaakceptowała. Próbowała w odruchu obronnym chwycić palec swoimi małymi ząbkami. Po jakimś czasie wolontariuszowi udało się namówić Holly nawet do tego, by wskoczyła na jego kolana. Wszystkie te zabiegi trwały około 20 minut.

Trzy tygodnie później Holly śmigała już z innymi psami wokół basenu w domu tymczasowym, do którego trafiła. Jej ogon nie znajdował się już między jej nogami, lecz wymachiwała nim radośnie. Jak niewiele trzeba by odmienić czyjeś nieszczęśliwe życie. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *